Z dziejów sochy podlaskiej Drukuj


Oranie, czyli przewrócenie ziemi, rozbicie i przemieszanie tak jest potrzebne, jak potrzebne, aby się posiane ziarna z ziemią wygodnie złączyć mogły, słabe korzoneczki w niej rozpościerać, soki żywiące z niej wybierać, etc., jak potrzebne, aby i sama ziemia więcej nabyła sposobności dogadzać roślinom. Przez rozumne, bowiem i częste przewrócenie, najgorsza ziemia bez nawozów pożyteczną stać się może. Tak ks. Krzysztof Kluk określa pojęcie orki i potrzeby jej stosowania. W drugiej połowie XVIII wieku, kiedy kreślił on te słowa, nie było jeszcze dobrze wydoskonalonych narzędzi do orki, nad czym on bardzo ubolewał: Do orania, czyli przewrócenia ziemi, wysilały się rozumy dla wynalezienia instrumentu, którym by ta robota łatwo uskuteczniona była: nad dawne przecież pługi i sochy, jeszcze dotychczas doskonalszych nie mamy.
    
Zobaczmy najpierw, jak definiuje sochę współczesna Encyklopedia Powszechna PWN: Socha – dawne wschodniosłowiańskie narzędzie sprzężajne do orki, umożliwiające częściowe odwrócenie skiby; główne typy: socha policowa i socha łopatkowa.
    
Tyle na ten temat mówi encyklopedia. Z innych źródeł wiadomo, że na terenach północno–wschodniego Mazowsza, Podlasiu i Litwie w powszechnym użyciu była socha policowa, nazywana również podlaską lub litewską. Tu, bowiem, przez długie wieki trwał system gospodarstwa przemiennego, zatem dużo uprawiano nowin oraz gruntów kamienistych.
    
Informacje zawarte w encyklopedii są bardzo skąpe. Przedstawię teraz, myślę, że w sposób wyczerpujący, etymologię tego słowa – bo socha to nie tylko narzędzie rolnicze, budowę sochy podlaskiej oraz sposoby wykorzystania jej do prac rolniczych.
    
Śledząc postęp techniki rolniczej przekonujemy się, że prawie każde narzędzie lub maszyna używane w rolnictwie w miarę postępu wciąż było doskonalone, przechodząc od pierwotnych form – ciężkich, niezgrabnych i nie odpowiadających celowi do tych jakie są niezbędne dla dobrej uprawy lub innej czynności mechanicznej. Oczywiście dążono też w miarę możliwości do zaoszczędzenia siły pracujących ludzi i zwierząt.
    
Socha podlaska jest pod tym względem wyjątkiem. Pomimo olbrzymich zdobyczy we wszystkich dziedzinach wiedzy ludzkiej i zastosowania ich do celów praktycznych, jakie zaszły przede wszystkim w XIX i na początku XX wieku – narzędzie to przetrwało do końca swego stosowania w formie prawie niezmienionej przez stulecia swego istnienia.
    
Czas pojawienia się sochy w północno–wschodniej Europie jest obecnie sporny i trudny do wyjaśnienia, gdyż narzędzie to pierwotnie całkowicie drewniane nie zachowało się w materiale archeologicznym. Najstarsze okucia, które uznać można za żelazne sośniki są datowane na IX–X wiek. Zaś w materiale ikonograficznym socha występuje dopiero w XVI w. Tak, więc, początki sochy nie są dokładnie znane. Może ona pochodzić od radła, dwuzębnej kopaczki (motyki) lub brony – sękatki. Pojawiła się prawdopodobnie w okresie przed średniowiecznym i występowała na ziemiach wschodniosłowiańskich, litewskich, nadbałtyckich, częściowo na Uralu i Syberii.
    
Mimo, iż socha była w XIX i na początku XX wieku popularnym narzędziem rolniczym tylko na wschód od Wisły to nazwa socha na określenie narzędzia ornego znana była również w zachodniej Polsce – Wielkopolska, Śląsk, Pomorze – co dało podstawę Kazimierzowi Moszyńskiemu, znanemu etnologowi i historykowi kultury, do przyjęcia poglądu, iż w okresie wczesnośredniowiecznym w związku z uprawą na dużą skalę nowin leśnych socha mogła mieć znaczne zastosowanie. Pogląd ten nie posiada jednak żadnego oparcia w materiale źródłowym. Jak dotąd, bowiem, nie wystąpiły w polskim materiale archeologicznym żelazne sośniki, brak również danych o sosze w źródłach pisanych do końca XV wieku.
    
Co do występowania nazwy socha w zachodniej i centralnej Polsce przypomnieć tu należy, iż socha jest terminem wieloznacznym używanym na określenie każdego rozwidlonego konaru lub gałęzi w związku z czym mógł on na tych terenach powstać zupełnie niezależnie od sochy – rozumianej jako narzędzie rolnicze. Np. w XV wieku sochą nazwano między innymi rękojeści pługa, czyli czepigi. Termin ten zachował się gdzieniegdzie do czasów współczesnych w gwarach Mazowsza, Sieradzkiego, Łęczyckiego, ziemi chełmińskiej, Pomorza Gdańskiego i Mazur.
    
Wyraz socha występuje także w innych językach słowiańskich oznaczając – to o czym już wspomniałem, czyli drzewo rozszczepione na kształt wideł, drzewo rosochate, tj. rosochę. Starosłowiańskie słowo socha, rosocha oznacza widły. To samo oznacza socha w języku bułgarskim, serbskim i czeskim, w chorwackim zaś wyraz soche oznacza – szubienicę. Socha jako narzędzie rolnicze ma znaczenie w języku polskim, białoruskim, ukraińskim i rosyjskim. W ukraińskim narzędzie to nazwane jest rosochą. Z wyrazu socha powstało na Warmii i Mazurach w XIX wieku niemieckie dialektyczne słowo zoche – jako rodzaj pługa. W litewskim szoka – oznacza ząb np. brony. W średniowiecznej łacinie soccus, niemieckie sech /krój pługa/, francuskie soc, socquet – podobne są z brzmienia. Współczesny Klukowi – Tadeusz Czacki w swych Litewskich i polskich prawach pisał: W średnich wiekach soccus i socca w Anglii i Szkocji toż samo znaczyło, co u nas socha; posiadający nazywali się sokmani, a nadający tę ziemię brali imię soccus. W języku rosyjskim pasoszczina znaczyło podatek od ziemi według ilości pługów.
    
Podsumowując – należy stwierdzić, że w języku polskim wyraz socha ma dwa główne znaczenia:

• Jako rosochate drzewo służące do podparcia, np. jak podaje ks. K. Kluk: Sochy przy studniach postawione dla ciągnienia wody, albo w szopach dla podpory dachu, bywają dębowe.
• Jako narzędzie rolnicze do orki.

Opis sochy w rozumieniu narzędzia rolniczego także można znaleźć w dziełach tego wielkiego przyrodnika. Opisuje on budowę sochy podlaskiej stosowanej w XVIII wieku w okolicach Ciechanowca: Socha, (…), te ma części:

a. są dwa sośniki żelazne, którymi się ziemia poorze, reszta wszystka jest z drzewa,
b. zowie się zakroj, po którym się ziemia sośnikiem podniesiona posuwa
i spuszczając się do odkładnicy
c. przewraca, łamie, kruszy i którą potem odkładnica układa,
d. jest socha (przyp. rozwidlenie rogacza), na której sośniki aa. są osadzone,
e. są rękojeścia, za które trzymający powoduje sochą podług potrzebny, albo głębiej w ziemię wpuszczając, albo płycej po wierzchu,
f. zowie się mulica, przyprawiona dla zręczności rządzenia sochą trzymając za rękojeście,
g. zowie się wielki rogacz, to jest dyszel, do którego się woły przyprzęgają.

Socha według księdza Krzysztofa Kluka (1739–1796). (Zbiory Muzeum Rolnictwa im. Ks. K. Kluka w Ciechanowcu)
Socha według księdza Krzysztofa Kluka (1739–1796)
(Zbiory Muzeum Rolnictwa im. Ks. K. Kluka w Ciechanowcu)

Ks. K. Kluk dalej zalecał: W gruntach kamienistych zdaje się, że socha najsposobniej się przysługuje.
    
Opis sochy u Kluka jest bardzo ogólny i lakoniczny. Być może wynikało to z jego, powiedzmy, niefachowości, a być może z faktu powszechnej znajomości jej budowy u współczesnych mu. Nigdy się tego w pełni nie dowiemy.
    
Natomiast bardzo dokładny opis sochy podlaskiej przedstawił Tymoteusz Łuniewski w Encyklopedii Rolniczej z początku XX wieku. Jest to opis młodszy od opisu ks. K. Kluka o ponad sto lat. Stosuje on też w większości wypadków inne nazewnictwo części sochy niż to, które znajdujemy u Kluka.

Socha według Tymoteusza Łuniewskiego. (Zbiory Muzeum Rolnictwa im. Ks. K. Kluka w Ciechanowcu)

Socha według Tymoteusza Łuniewskiego
(Zbiory Muzeum Rolnictwa im. Ks. K. Kluka w Ciechanowcu)

Według Łuniewskiego: Socha składa się z następujących części: Główną część sochy stanowi rogacz /ABCD/, na który zwykle wybierają drzewo w ogóle lżejszego gatunku /świerkowe, sosnowe lub osikowe/ 10–12 cm grubości, posiadające odpowiednie korzenie. Po wykopaniu z ziemi korzenie obcinają, z wyjątkiem dwóch, mających względem grządzieli kierunek prostopadły. Korzenie stanowią rękojeście, czyli rogi sochy /BC, BD/: ociebny, czyli prawy /CM/ i ksobny – lewy /DB/. Koniec /AO/ grządzieli /AB/, zwany wiercielem, opiera się na jarzmie i ma kilka dziur, w które się wkłada kołek – ciągalnik /O1/. Przedstawiając ciągalnik, możemy niżej lub wyżej przytwierdzić za pomocą wici /przewoi/ jarzmo do grządzieli i w ten sposób regulować głębokość orki.
    
Tuż pod rozsochą, przy gnieździe /część rogacza, gdzie się rogi schodzą /B/ w wydłubanym w grządzieli otworze ukośnym zwanym dziurą /OP/, jest osadzona, pod kątem 43 do 45 stopni mocna trzycalowa deska brzozowa, zwana płachą, widłami, sochą, albo też nasadem /KMG1/. Górna część nasadu, czyli warkocz /MP/ powinna przechodzić przez całą grubość rogacza; aby zaś nasad nie wyrwał się z rogacza, warkocz przetyka się gwoździem dębowym lub żelaznym, zwanym pyzakiem v. pyzką.
    
W dolnej części warkocza, z prawej strony, leży wystarczająca część nasadu, zwana progiem. Drugi koniec nasadu zakończa się widełkowato, dwoma rogami, które służą do nasadzenia soszników, czyli narogów /GG1/JK/. Do nasadu w punktach S i R /.../, jest przymocowany drążek, orczyk, whórz, czyli órż /SR1/, o którego zgięty koniec opiera się spodnia, czyli prawa odkładnica. (...) Órż należy do części, nadających sztywność widłom.
    
Na dolnej powierzchni w poprzek płachy, wydrąża się rowek, czyli paz /kama/, w który wkłada się żelazny lub mocny drewniany drążek, czyli podymka /TU/. Órż wraz z podymką, umocowane za pomocą sznurka, lub odpowiedniego wygiętego żelaznego pręta, służą do tym mocniejszego związania płachy z rogaczem.
    
W niektórych sochach, cały aparat, wiążący nasad z rogaczem, bywa nieco zmodyfikowany, mianowicie: órż i podymka zrobione są z jednego kawałka drzewa lub żelaza; w takim razie órż staje się więcej wygiętym /TUR1/, i formą przypomina pływającą kaczkę. Dolna część órża, niby korpus kaczki, jest zbita w poprzeczną kamę, na dnie nieco szersza. Kama znajduje się od spodu i pośrodku płachy. Część prawa orczyka, niby szyja i głowa kaczki, wznosi się ku górze, podpierając prawą odkładnię.
    
Z prawej strony płachy, na orczyku założona jest szkoblica v. wicie. Jest to pierścień żelazny, służący do przyciągania nasadu do grządzieli i naprężaniu jej. Kruk v. kruczek – jest to kawałek żelaznego pręta, którego górna część w postaci ostrego dzioba na zewnątrz wygięta; dolna zaś jest opatrzona pierścieniem, którym kruk wbija się na lewy, na półtora cala wystający koniec orczyka. Kruk ma posiadać podobna przeznaczenie jak szkoblica. Powój v. wicie – jest to konopny powróz obmotany od szkoblicy do kruka na grządzieli, na podłożonym tam rzemieniu. Pod rzemień i powój podbija się klin, który, w miarę podbijania, nadaje widłom naturalną sztywność, przez zmniejszanie zaś kąta pomiędzy widłami a grządzielą, po części może regulować głębokość orki. Prawa odkładnica przytwierdza się do orczyka za pomocą gwoździa, zwanego gozdkiem.
    
Jak powiedzieliśmy wyżej, soszników, czyli narogów, jest dwa: lewy i prawy. Pierwszy kantem swoim odrzyna skibę prostopadle do warstwy nie oranej, tj. gra rolę kroju; drugi zastępuje miejsce lemiesza: obydwa zaś są do siebie nieco ukośne ustawione. Lewy sosznik jest cokolwiek dłuższy (…)
    
W sosznikach rozróżniają: a/ uszy, służące do utrzymywania na rogach samych soszników i dolnych końców obu desek /G1, K/ ; b/ strzały, znajdujące się na zewnętrznych stronach soszników.
    
Odkładnie, police, deski /GH, JK1/, których jest dwie, końcami dolnymi wchodzą w ucha soszników, osadzonych na dwu rogach płachy. Zwykle odkładnie wyrabiają się z drzewa twardego, grabowego, dębowego lub brzozowego; w braku zaś takiego okuwają się niekiedy grubą blachą żelazną.
    
Prawa polica – odkładnia, wąska /G1H/, mająca odkładać skibę, opiera się o zakrzywiony koniec orża R1S i, jak wspomnieliśmy wyżej, przybija się do niego gozdkiem drewnianym lub żelaznym.
    
Lewa polica – deska krojna, zakrewna /KK1/ ustawia się i reguluje za pomocą kamyka., zasadzonego między nią a rogiem płachy, blisko osady lub odpowiedniego przywiązania sznurkiem do grządzieli (…)
    
Aby rękojeście mogły być przystosowane do wzrostu i nawyknienia orzącego, do prawj rękojeści przywiązuje się witką tak zwana kulka /C1B1/. Tj. kawałek zakrzywionej w formie rączki gałezi brzozowej; do lewej zaś, w tymże celu uwiązuje się nieco dłuższy kij laskowy, zwany rączką, porączką, melicą, medlicą /EF/, który drugim końcem podsadza się pod żelazne uwiązanie, czyli wiązadełko /RK1 S/ (…)
    
Z powyższego opisu sochy można wyprowadzić następujące wnioski, co do konstrukcji tego narzędzia:
1. Socha jest narzędziem misternie, a zarazem racjonalnie zbudowanym. Ze względu, iż głębokość orki może być regulowaną za pomocą odpowiedniego przytwierdzania jarzma do grządzieli, przyrównać można sochę do pługa koleśnego, z tą różnicą, że w sosze koleśność zastąpiona jest oparciem o jarzmo, przyczym grządziel wywiera możebnie mały opór na jarzmo, gdyż jest bardzo długa /3,65 m/. Piętę pługa w sosze stanowi dolna część soszników, głównie zaś – ręka oracza.
2. Lemiesz podwójny, formy widełkowatej, łatwo przebija i wchodzi w ziemię; zużywa się przy tym mniej siły niż przy pługach, o całkowitym w formie noża lemieszu, gdyż, jak wiadomo, widły łatwiej w grunt wchodzą, niż rydel.
3. Złożona z dwóch polic odkładnia sochy przedstawia powierzchnię tarcia mniejszą, aniżeli taka sama powierzchnia całkowitej odkładnicy pługa.
4. Ponieważ socha nie ma płoza, przeto, napotykając w czasie działania przeszkodę/kamień, karpę/, oracz, unosząc sochę, mija ją, narogi zaś biorą następnie i odwracają ziemię tuż za przeszkodę; toteż socha bardzo się nadaje do uprawy gruntów kamienistych, oraz nowin z korzeniami i karpami. Szerokość skiby wynosi 8 do 12 cali / przy. 19-29 cm/; głębokość zaś orki 3 do 8 cali /przyp. 7–19 cm/.
    
Wymienione szczegóły budowy sochy zdradzają najwyraźniej przewodnią myśl jej wynalazcy, mianowicie możebne zmniejszenie oporu podczas pracy narzędzia. Że cel ten został najzupełniej osiągnięty, wie o tym każdy, mający do czynienia z tym narzędziem. Zresztą mamy tego dowody, chociażby w jakości inwentarza roboczego, używanego przez drobnych właścicieli litewskich lub podlaskich przy uprawie roli sochą. Nieraz zdarza się widzieć, jak para nędznych krów, lub nawet cieląt, pracuje przez cały czas przy obróbce pola, nie wytężając zbytnio sił. Do lekkości uprawy dużo się przyczynia stosunkowo mała waga sochy, która prawie nigdy nie przekracza 70–75 funtów /30 kg/ w tym waga soszników = 7,5 funta, czyli 3 kilogramy.
    
Jednocześnie socha jest narzędziem tanim; oprócz bowiem dwóch narogów z żelaza, reszta jest z drewna, co daje możliwości sporządzenia sochy w domu i łatwego jej naprawienia. Po odjęciu deski odkładnej, socha może być użytą jako radło lub obsypnik.
    
Do wad sochy zaliczyć należy, że w czasie roboty nie podcina skiby na całą szerokość, lecz tylko z boków; tym sposobem środek skiby musi być drewniany, co przy znacznym zaperzeniu roli jest szkodliwym. Łatwą jest do naprawy, lecz łatwo też zepsuć się może. Robota sochą wymaga wielkiej umiejętności i wprawy oracza, ponieważ płacha nie jest osadzoną równolegle do gruntu, nie sunie się po nim, lecz tylko podejmuje skibę przodem. Z tego powodu całe narzędzie w czasie roboty musi być trzymane w ręku, a wszelkie uchybienia oracza odbijają się bezpośrednio na jakości orki. Za to w ręku umiejętnym, artysty – oracza przy uprawie gruntów średniozwięzłych, kamienistych, lub nowin leśnych, jak również przy wprowadzeniu rządów pod kartofle w linii prostej, socha jest narzędziem wybornym i, jak sądzę, jeszcze przez długie lata w podobnych wypadkach będzie używaną, gdyż działa lepiej niż pług.
    
Szerokie rozpowszechnienie sochy litewskiej v. podlaskiej w gospodarstwach rolnych naszego kraju bynajmniej nie świadczy o zacofaniu i niskim stanie kultury tych miejscowości, jak to mniemają niektórzy autorzy, lecz jest raczej skutkiem racjonalnej, taniej, a zarazem prostej budowy tego narzędzia. Ileż to narzędzi rolniczych już za naszych czasów zostało zarzuconych, czy to z powodu wadliwej budowy, czy też skutkiem udoskonaleń technicznych; tymczasem socha litewska, przetrwawszy wieki, dziś jeszcze konkuruje o pierwszeństwo z pługiem przy uprawie gruntów kamienistych i niwin. I trzeba przyznać, że w tych razach okazuje się lepszą od pługa i w zupełności go zwycięża. A wszystko to zawdzięcza genialnie obymślanej budowie swojej.

    
Podgląd Tymoteusza Łuniewskiego na temat sochy podziela również Michał Oczapowski, który w następujących słowach wychwala jej zalety o przydatność do prac polowych: Zastanawiając się w rzeczy samej, nad jej /sochy/ składem nie można nie przyznać albo geniuszu dla jej wynalazcy, jeżeli to był jeden człowiek, który ją wynalazł, albo przyznać wypada, że w tych prowincjach, gdzie jej używają, od dawna bardzo na te narzędzie uwagę zwracano i ciągle je poprawiano.
    
Natomiast Stanisław Rewieński w swojej Pogadance o narzędziach ręcznych i sprzężajnych niezbędnych w gospodarstwie wiejskim, wydanej w Warszawie w 1906 roku, koncentruje się na praktycznej stronie wykorzystania sochy oraz łatwości jej naprawy w warunkach polowych: Przy uprawie nowin, powstałych przez wycięcie przestrzeni leśnych, rolnik nie zadaje sobie trudu niezwłocznego karczowania obszarów; po wywiezieniu drzewa, pozostałe drobniejsze gałązki składa na kupy, a po ich wyschnięciu, podpala i następnie popiół rozrzuca. Pierwsza uprawa na takim polu najeżonym sterczącymi pniakami może być uskuteczniona tylko za pomocą ręcznej motyki; lecz już po pierwszym plonie, którym tu bywa zwykle owies, rodzący się w takich warunkach wybornie, do uprawy pod drugi zasiew /zwykle również owsa/ używa się już sochy, a do zabronowania tzw. „smyka”, to jest rodzaju brony, zrobionej ze świeżych, zaledwie ociosanych gałęzi ze sterczącymi długimi sękami, zastępującymi zęby. Oba te pierwotnej budowy narzędzia, wprawdzie łamią się i psują na każdym prawie kroku, ale też niezwłocznie mogą być naprawione, gdyż oracz ma zawsze za pasem nieodstępną swoją siekierę, która w jego ręku staje się wszechstronnym narzędziem.
    
Nie jestem w stanie zająć zdecydowanego stanowiska w sprawie pochwały, bądź negacji atrybutów sochy. Sądzę jednak, że udokumentowane fakty wykorzystywania sochy jeszcze w latach pięćdziesiątych XX stulecia, potwierdzają wszystkie zalety tego narzędzia. Pojedyncze zaś egzemplarze sochy, znajdowane w terenie przez pracowników naukowych Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia świadczyć mogą o przywiązaniu tutejszych rolników do tego narzędzia, które ułatwiało pracę ich ojcom i dziadom. To nie zacofanie rolników podlaskich było przyczyną ich wielowiekowego przywiązania do sochy, lecz ich praktycyzm i właściwa ocena walorów tego narzędzia

                                                     

Marek Wiśniewski
Ciechanowiecki Rocznik Muzealny
tom I

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Biuletyn Informacji Publicznej

Cyfrowy Urząd

System Informacji Przestrzennej

Informacja Turystyczna

Rodzina 500+

Mapa interaktywna
COKiS
Galeria

Wydarzenia kulturalne

Pytania do Burmistrza
eKartka 
wszystkie »»     

Pogoda Euro Horoskop
ciechanowiec.plciechanowiec.pl