Powstańczy Ciechanowiec Drukuj


Refleksje na temat Ciechanowca walczącego, biorącego udział w powstaniach narodowo-wyzwoleńczych, trzeba poprzedzić wspomnieniem o miejscowym zamku, jego roli militarnej. Zamek przyczyniał się do wzmocnienia bezpieczeństwa, co z kolei czyniło bardziej atrakcyjną ofertę osadniczą, przyczyniało się do rozwoju sieci drożnej i handlu. Nie można też nie docenić znaczenia zamku, jako siedziby znakomitych rodów, od których w zasadniczym stopniu zależała pomyślność Ciechanowca i sąsiednich terenów. Te wątki opisał i skomentował Norbert Dariusz Tomaszewski w swej bardzo udanej monografii Ciechanowca (do 1947 roku). Książka ta zawiera bogactwo faktów, poświadczonych przez autora w wyniku szerokiej kwerendy archiwalnej i bibliotecznej, ale również utrwala ona przekazy lokalne, elementy tradycji miejscowej. Rzadko kiedy mamy do czynienia z monografiami mniejszych miejscowości, w których trafnie i prawdziwie łączy się to, co jest wynikiem dociekliwych badań profesjonalistów i pasji miłośników.

Trzeba też podkreślić, że w wyniku wielu zdarzeń i procesów dziejowych Ciechanowiec znalazł się na styku Mazowsza oraz Podlasia. Wprawdzie dwie te dzielnice bywają postrzegane jako braterskie, bo to mazowieccy osadnicy w dużej mierze zasiedlili ziemie podlaskie, ale przeszłość obu regionów w znacznym stopniu różniła się od siebie. Dopiero od 1569 roku województwo podlaskie - utworzone w 1513 roku - zostało przeniesione z Wielkiego Księstwa Litewskiego do Korony Polskiej. Stawał się zatem Ciechanowiec jednocześnie łącznikiem i punktem granicznym. Jego rola był tym bardziej znacząca, bo po stronie podlaskiej dopiero w znacznej odległości znajdowały się stołeczny Drohiczyn i ziemski (stolica ziemi) Bielsk. Natomiast po stronie mazowieckiej dość szybko podupadł Nur (stolica ziemi), Siedlce oddzielał Bug, a wpływy łomżyńskie nie sięgały poza rejon Zambrowa. Pogranicze sprzyjało mieszaniu się nacji i wyznań chrześcijańskich oraz wzorców kulturowych, a w miastach prywatnych dobre na ogół warunki do rozwoju miała ludność żydowska.

Nieprzypadkowo więc Ciechanowiec na przełomie XVIII i XIX wieku był największym ośrodkiem przemysłowym w ziemiach dawnego Podlasia i Mazowsza Północno-Wschodniego. Przeważało zdecydowanie włókiennictwo, a to oznaczało także dopływ osadników z ziem niemieckich i innych państw Europy Zachodniej. Duża migracja sprzyjała tolerancji, pobudzała ciekawość świata, czyniła ludność bardziej podatną na nowinki.

Charakterystyczne, że przywrócenie świetności Ciechanowca nastąpiło po usunięciu strat spowodowanych wojną północną, najazdami wojsk obcych i walką o sukcesję tronu Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Za sprawą Ossolińskich już w dobie saskiej nastąpiła rozbudowa miasteczka, nawet powrócił zamek (wówczas już tylko jako rezydencja), nowym i jak się okazało bardzo cennym nabytkiem był klasztor Sióstr Miłosierdzia. To wówczas rozpoczęła się kariera ks. Jana Krzysztofa Kłuka, obecnie postrzeganego jako symbol miasta, wchodzącego do panteonu uczonych związanych z obecnym województwem podlaskim. W takiej roli na ziemiach polskich najczęściej występują ludzie miecza, dowódcy, bohaterowie przegranych wojen. Ciechanowiec ma za historycznego patrona uczonego i pragmatyka, który chciał podnieść poziom gospodarowania, zapisanego chwalebnie również w dziejach Komisji Edukacji Narodowej. Na niedawno odbytej sesji w ciechanowieckim Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka mówiono zgodnie o Patronie, że był to najwybitniejszy przyrodnik polskiego Oświecenia. To tym jeszcze bardziej osobliwe, że na pograniczu podlasko-mazowieckim zdecydowanie przeważała drobna szlachta, która uważała się za spadkobierców sławy rycerskiej, natomiast w gospodarowaniu trzymała się raczej wzorców tradycyjnych.

Te odmienności ciechanowieckie ostatniego wieku istnienia Rzeczypospolitej zaważyły z pewnością na milczeniu źródeł, gdy mowa o wojnach epoki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nie wyklucza to oczywiście udziału niektórych mieszkańców w wspieraniu konfederacji barskiej, a tym bardziej insurekcji kościuszkowskiej. Karierę, bardziej jednak na kontynencie Północnej Ameryki niż Rzeczypospolitej Polskiej, zrobił Kazimierz Pułaski, którego ród wywodził się z podlaskiego zaścianka Pułazie. Ci, co chcieli stanąć w szeregach zbrojnych, mogli to zrobić łatwiej na terenach ościennych i takie przypadki z pewnością miały miejsce. Samo miasto Ciechanowiec ceniło sobie spokój, a pamiętajmy też o obecności licznych już wówczas wyznawców mojżeszowych i o tak zwanej "Ruskiej stronie". Krótki okres panowania pruskiego zaznaczył się między innymi konfiskatą dóbr kościelnych. W połowie 1806 roku dotarły na zachodnie krańce Podlasia wojska napoleońskie, w tym żołnierze z formacji polskich. Rozpoczęły się przygotowania do przejęcia również Ciechanowca, pracę podjęła specjalna komisja. Może i pewność, że Polska powraca sprawiła, że nie wybuchło wówczas powstanie podlaskie na wzór wcześniejszego powstania wielkopolskiego. Wierzę, że taki zryw zbrojny przypieczętowałby wejście przynajmniej części zachodniej regionu do Księstwa Warszawskiego. Tymczasem w Tylży cesarz Francuzów Napoleon I i car Aleksander I uzgodnili ostatecznie utworzenie tak zwanego obwodu białostockiego, które został przekazany Rosji. Tym samym na 109 lat miasto Ciechanowiec pozostało w Imperium Rosyjskim, nie mogło zaznać skutków zmian wprowadzonych w Księstwie Warszawskim i skorzystać z autonomii - fakt, że ograniczanej z biegiem czasu - podarowanej Królestwu Polskiemu (Kongresowemu). Co gorsze, od miasta została odcięta osada Ciechanowiec położona na prawym brzegu rzeki Nurzec. Cały ten teren siłą skazany został na peryferyjność.

Granica między Królestwem Polskim a obwodem białostockim (Cesarstwem Rosyjskim) była wzmacniana w miarę, jak postępowała rusyfikacja "ziem wcielonych" ("zabranych"). Aleksander I liczył się początkowo z możliwością oddania nabytków białostockich, o co zabiegał m.in. ks. Adam Czartoryski. Jednak wojna 1812 roku pokazała, jak ważny był to obszar z racji osłaniania od zachodu Grodzieńszczyzny i flankowania od południa kierunku operacyjnego na Wilno. A mógł być również wykorzystany jako baza do działań na froncie zachodnim. Z tej racji po 1815 roku Aleksander I zadecydował o wzmocnieniu obwodu białostockiego, upodobnieniu go do guberni. Potem miało się okazać, że tu próbowano rozwiązań ustrojowych, które z opóźnieniem starano się wprowadzić i w Królestwie Polskim. Podwyższono podatki, zaczęto wymieniać urzędników, wzmocniono siły policyjne i garnizony wojskowe. Ścisłej kontroli poddano osoby przejeżdżające z Księstwa Warszawskiego do Rosji i odwrotnie, w tym także przez Ciechanowiec. Od 1822 roku przyspieszono ograniczanie swobód i kompetencji samorządu szlacheckiego obwodu białostockiego, rozpoczęto również usuwanie języka polskiego z urzędów a wprowadzanie języka rosyjskiego do szkół. W rosyjskim systemie administracyjnym pełne prawa miejskie zachowały tylko stolice powiatów (w obwodzie: Białystok, Bielsk Podlaski, Drohiczyn, Sokółka), natomiast pozostałe ośrodki miejskie otrzymały uproszczone struktury municypalne jako tak zwane miasta nadetatowe lub miasteczka.

O konfliktach w rejonie Ciechanowca, spowodowanych przez nową granicę, świadczą dokumenty przechowywane w Archiwum Historycznym Republiki Białoruś w Grodnie. 20 sierpnia 1816 roku gen. Józef Zajączek, namiestnik Królestwa Polskiego, podpisał prośbę skierowaną do cywilnego gubernatora obwodu białostockiego, zawierającą następujące sformułowanie: Miasto Ciechanowiec w większej części do Kraju Rosyjskiego obwodu białostockiego, a w mniejszej do Królestwa Polskiego należące... . Używano też rozróżnienia: Stary Ciechanowiec (w Rosji) i Nowy Ciechanowiec (w Królestwie Polskim), przy czym ten drugi bywał niekiedy nazywany przedmieściem. Stary Ciechanowiec po 1843 roku należał do guberni grodzieńskiej (skasowano obwód białostocki i powiat drohicki), a osada Ciechanowiec  do województwa augustowskiego (guberni augustowskiej), zaś po 1866 roku do guberni łomżyńskiej. Z materiałów archiwalnych z zespołów "Naczelnik obwodu białostockiego" i "Rząd  obwodu  białostockiego"  wynika,   że  dowództwa  wojsk  Korpusu  Litewskiego, stacjonującego na omawianych terenach, prowadziły wywiad przygraniczny. Szczególnie baczono, by do obwodu nie przybywali oficerowie z dawnych wojsk napoleońskich. Po wybuchu powstania listopadowego jeszcze bardziej wzmocniono ochronę granicy, zbierano informacje z Królestwa, przeprowadzano śledztwo w sprawie osób udających się nielegalnie na zachód. Ludność miejscowa została obciążona obowiązkiem dostarczania podwód, przy czym często wyjazdy kończyły się stratą konia i wozu. Narzucono również i rygorystycznie realizowano dodatkowe dostawy zbóż do magazynów prowiantowych, a ponieważ młyny nie mogły na czas zemleć ziarna, to nakazywano pracę te wykonywać na żarnach. W podobnym wymuszonym stylu wojsko pobierało opał, słomę i siano, zostawało na kwaterach każąc się żywić. Od oddziałów wojsk regularnych, pierwszorzutowych, gorsze okazały się kolumny tyłowe i liczni maruderzy lub dezerterzy. Jeszcze jedną plagą stały się lazarety, co wiązało się również z rekwizycjami i długimi przewozami. Wzrosły podejrzenia o szpiegostwo na rzecz powstańców, co z kolei skutkowało licznymi zatrzymaniami i długimi śledztwami.

6 lutego 1831 roku dzielnie sprawiła się Straż Bezpieczeństwa w Nowym Ciechanowcu. Jednak oddziały 1. Armii Czynnej feldmarszałka Iwana Dybicza wkroczyły na teren Królestwa i z Ciechanowca pociągnęły na przeprawę pod Nurem.

Bardzo ważne zdarzenia miały miejsce w Ciechanowcu i okolicy w maju 1831 roku. W ramach tak zwanej wyprawy na gwardie carskie (stały pod Śniadowem) pod Nurem przeprawiła się grupa operacyjne gen. Tomasza Łubieńskiego. Kwaterujące w pobliżu oddziały rosyjskie cofnęły się w kierunku Siemiatycz. Nocą z 19 na 20 maja Łubieński zorganizował wyprawę na Ciechanowiec, stawiając na jej czele płka Jakuba Lewińskiego. Jej opis jest dobrze znany, można go znaleźć i we wspomnianej monografii autorstwa N. Tomaszewskiego. Od wersji utrwalonej w pamiętnikach nieco różni się raport zachowany w materiałach archiwalnych.

Rosjanie sami dokonując rekwizycji, ciężko przeżyli straty poniesione wskutek przemarszu wojsk polskich. 9/21 (stary i nowy kalendarz) maja 1831 roku w Ciechanowcu Polacy zabrali ze sobą komendanta miasta mjra Siwcowa, 4 oficerów niższych rang i 157 żołnierzy miejscowej załogi oraz 7 z gwardyjskiej "komendy inwalidzkiej", przysłanych z Białegostoku do pilnowania płóciennych namiotów rozbitych w lazaretach wojskowych ulokowanych pod miasteczkiem. Ponadto, jako łup potraktowali najlepsze namioty, sprzęt wojskowy i przede wszystkim zawartość magazynu prowiantowego. Część utraconych dóbr policja odzyskała w następnych dniach i tygodniach od mieszkańców pogranicza obwodu białostockiego i Królestwa Polskiego, między innymi 2 namioty, 54 kożuszków, "giwer żołnierski".

W raporcie tym jako sprawców podano błędnie żołnierzy gen. Dezyderego Chłapowskiego. Ten korpusik dotarł do Nura 21 maja. Chłapowski zamierzał przez Ciechanowiec, Brańsk i Bielsk dostać się do Puszczy Białowieskiej, tam odpocząć i pociągnąć dalej na Wilno, by wywołać powstanie na terenach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. W tej sytuacji Łubieński zarządził odwrót swoich oddziałów, co było tym bardziej wskazane, że główne siły I. Dybicza sforsowały już Bug pod wsią Granne. Lewiński w swej relacji zwrócił uwagę na ogromne wyczerpanie okolic, przez które podążały jego pododdziały (z trudnością nam przychodziło zaopatrywać się w chleb i furaż, a bardzo często jednego i drugiego brakło). Rosjanie po ponownym zajęciu Ciechanowca prowadzili długie śledztwo nad udziałem ludności miejscowej w spustoszeniu magazynów swej armii. Natomiast grupa płk T. Łubieńskiego 22 maja stoczyła niefortunną bitwę pod Strękowem. Była to - niestety - zapowiedź klęski pod Ostrołęką w dniu 26 maja. Przez Ciechanowiec wycofywały się w końcu lipca 1831 roku wracające spod Wilna oddziały generałów Henryka Dembińskiego i Samuela Różyckiego.
 
W ramach represji po wojnie polsko-rosyjskiej 1830-1831 roku car Mikołaj I zadecydował o wprowadzeniu wysokich ceł na towary eksportowane z Królestwa do Cesarstwa. Z tego powodu część przemysłowców branży włókienniczej zdecydowała się na przeniesienie fabryk poza granicę przebiegającą przez Ciechanowiec. Niespodziewane te ruchy doprowadziły do powstania białostockiego okręgu przemysłowego. Ważną rolę odegrał właśnie Ciechanowiec, gdyż tu głównie przyjeżdżali fabrykanci i majstrowie, by zorientować się w warunkach panujących w obwodzie białostockim, wybrać dla siebie lokalizację i zawrzeć umowę. Część z nich pozostała na stałe w Ciechanowcu. Spowodowało to rozwój gospodarczy miasta, ale jednocześnie w sposób istotny zmieniło proporcje wśród ludności. Dawni mieszkańcy zostali zepchnięci na margines życia gospodarczego, pod względem ekonomicznym wyróżniała się mniejszość niemiecka, a liczebnie szybko przybywało Żydów. Taki układ sprawił, że nie podejmowano w Ciechanowcu i okolicach działań niepodległościowych. Nadal jednak przez te tereny wiodły szlaki emisariuszy Wielkiej Emigracji, w tym Józefa Zaliwskiego. Trzeba dodatkowych badań, by ujawnić ewentualne kontakty konspiratorów w pobliskich dworach.

Pomimo niekorzystnych uwarunkowań odnotowano zaburzenia chłopskie w początku lat sześćdziesiątych XIX stulecia (pamiętnik Franciszka Biłgorajskiego) i przypadki agitacji "czerwonych" (ludzi od Bronisława Szwarce) oraz "białych" (hrabiowie Starzeńscy). Byłoby ich z pewnością więcej, gdyby przez Ciechanowiec została przeprowadzona linia kolejowa z Warszawy do Petersburga. Magistrala ta ożywiła rejon Czyżewa i Szepietowa, natomiast pogorszyła sytuację przedsiębiorców ciechanowieckich. Nie przeprowadzono i prac regulacyjnych na Bugu.

Pilnych badań, w tym poszukiwań w podmoskiewskim archiwum historyczno-wojskowym, wymaga temat: Przebieg działań powstańczych 1863-1864 roku. Wiemy jedynie o przemarszu płka Władysława Cichorskiego „Zameczka" (trzy dni "uwijał" się w okolicy Ciechanowca) i o dołączeniu do jego licznej partii (ponoć do 3 tysięcy zbrojnych) miejscowych ochotników. Wzięli oni udział w dwudniowych walkach w Siemiatyczach 6-7 lutego, w największej bitwie powstania styczniowego na terenie obecnego województwa podlaskiego. Mamy też obszerne materiały o aktywności powstańczej w rejonie Brańska oraz systematycznych akcjach dywersyjnych, zmierzających do zakłócenia ruchu na wspomnianej magistrali kolejowej. Trudno sobie wyobrazić, że nie było znaczących przejawów czynnego oporu w okolicach Ciechanowca, natomiast w samym mieście konspiratorzy byliby narażeni na szybkie zdemaskowanie. Nocą z 22 na 23 sierpnia 1863 roku do Ciechanowca wkroczył bliżej nieznany oddział "leśny", co nieco przypomina zdarzenia z maja 1831 roku. Tym jednak razem nie towarzyszył temu wejściu wybuch entuzjazmu mieszkańców, co można tłumaczyć również okrucieństwami, jakich dopuszczał się stacjonujący w mieście nad Nurcem silny garnizon wojsk carskich. Jego dowódca, okrutnik mjr Gust został skazany przez sąd powstańczy na karę śmierci i wyrok wykonał Teofil Piotrowski. O powstaniu styczniowym aż do lata 1939 roku przypominał ciechanowiecki weteran Konstanty Niemyjski.

Kolejny temat do zbadania to wydarzenia lat 1905-1907. W tym przypadku konieczne są kwerendy materiałów archiwalnych pozostawionych przez administrację wojskową, siły porządkowe oraz specjalnie powołane komisje i sądy: łomżyńskie, grodzieńskie, wileńskie. Nie ma wątpliwości, że gros działań podjętych przez proletariat - dominowali Żydzi - miała charakter rewolucyjny, ale musiały pobudzić się i nastroje narodowe, jak miało to miejsce w sąsiednich powiatach ze składu guberni łomżyńskiej, w tym w powiecie mazowieckim z osadą Ciechanowiec (donoszono o manifestacji patriotycznej podczas jarmarku). W Łomżyńskiem, za sprawą głównie Narodowej Demokracji, przeważały wystąpienia wskazujące bardziej na kolejne powstanie narodowowyzwoleńcze, a nie na rewolucję społeczną.
 
Skupiając uwagę na działaniach wojskowych, w tym powstańczych, nie sposób pominąć nastrojów wywołanych wybuchem latem 1914 roku I wojny światowej. Najszerszy zasięg miała konspiracyjna siatka Polskiej Organizacji Wojskowej, do której chętnie wstępowała młodzież wiejska, starsi uczniowie, harcerze i junacy. Dobrze są znane dzieje POW w Wysokiem Mazowieckiem (Mazowiecku) i w tym powiecie zaprzysiężono także osoby z Ciechanowca. Czy to oznacza, że nie było w mieście nad Nurcem odrębnej organizacji (koła) peowiackiej? Sądzę, że raczej mamy jeszcze jeden przypadek zapomnienia, bo nie zebrano przed wojną relacji od sprawców i świadków, a potem nastały dziesięciolecia, kiedy był to temat zakazany. Nie w pełni ukazano dotychczas i wysiłek militarny mieszkańców Ciechanowca oraz okolic w latach wojen na wschodzie, poczynając od tworzenia oddziałów ochotniczych (przykład 10 pułku ułanów w rejonie Pietkowa i Czyżewa), po walki latem 1920 roku. Zaniedbania w tym względzie można tłumaczyć między innymi brakiem w mieście garnizonu i szkoły średniej, małą liczbą polskiej inteligencji, słabą aktywnością pobliskich dworów, wspomnianym już wcześniej peryferyjnym położeniem ziem nad dolnym Nurcem.

Opowiadam się za odrębnym, niezależnym od monografii N. Tomaszewskiego (czekamy na tom II), opracowaniem dziejów polityczno-wojskowych Ciechanowca i wsi ku niemu ciążących. Byłaby to okazja do uzupełnienia zapisów dotyczących: walk wrześniowych 1939 roku (kawaleria), oporu przeciwko okupantom sowieckim, pierwszych dni wojny między obu sojusznikami (koniec czerwca 1941 r.), bardzo skomplikowanych losów oddziałów partyzanckich i leśnych grup przetrwania. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na działania zbrojnego podziemia niepodległościowego po przejściu frontu w sierpniu 1944 roku. Te badania trzeba przeprowadzić z wykorzystaniem zasobu archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej.

Cieszy, że Ciechanowiec i mieszczące się tu Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka przeżywają okres wzmożonej aktywności, w tym także kulturalnej i naukowej. Dowodem są również liczne i wartościowe wydawnictwa. Wyniki dotychczasowych badań trzeba jeszcze skutecznej popularyzować, by wyjść z nami poza region, a jednocześnie w większym stopniu oddziaływać na miejscową młodzież, wzmacniać ich tożsamość lokalną. Pewnie pora już przymierzyć się do większego albumu i filmu (reportażu telewizyjnego). Konieczne są jednak i dodatkowe badania naukowe, na które wskazywałem w tym tekście. Te trzeba planować na okres 2-3 lat wciągając do kwerend magistrantów i dyplomantów, pobudzając ambicje naukowe wśród miejscowej społeczności, zespalając wysiłki - także finansowe - władz samorządowych miasta, powiatu i gminy oraz Muzeum Rolnictwa im. ks. K. Kluka jako placówki samorządu wojewódzkiego.

                                                   

prof. dr hab. Adam Czesław Dobroński
Instytut Historii UwB

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Biuletyn Informacji Publicznej

Cyfrowy Urząd

System Informacji Przestrzennej

Informacja Turystyczna

Rodzina 500+

Mapa interaktywna
COKiS
Galeria

Wydarzenia kulturalne

Pytania do Burmistrza
eKartka 
wszystkie »»     

Pogoda Euro Horoskop
ciechanowiec.plciechanowiec.pl