Aleksander Apuchtin - właściciel majątku Kułaki Drukuj

 Medal pamiątkowy z popiersiem Aleksandra Apuchtina (fot. ze zbiorów własnych autora)
W historii każdego narodu istnieją wydarzenia oraz osoby, które nie należąc do dziedzictwa narodowego, mają jednak swoje miejsce w jego historii. Taką postacią w historii Polski jest Aleksander Lwowicz Apuchtin urodzony 10 lipca 1822 roku, zmarły zaś 2 listopada 1903 roku, który w latach 1879–1897 był kuratorem warszawskiego okręgu szkolnego.

W latach 1866–1869 w ramach represji po powstaniu styczniowym władze rosyjskie wprowadziły język rosyjski w szkolnictwie średnim, tj. obowiązek nauczania języka rosyjskiego, a także nauki w tym języku innych przedmiotów. Język polski od 1872 roku stał się przedmiotem nadobowiązkowym, a z czasem w ogóle usunięto go ze szkół. W szkołach ludowych, mających bardzo niski poziom nauczania, język rosyjski od 1871 roku stał się obowiązkowym przedmiotem nauczania, aby od 1885 roku stać się językiem wykładowym (po polsku wykładano w nich jedynie właśnie język polski i religię). Po zamknięciu w 1869 roku Szkoły Głównej w Warszawie, otwarto Cesarski Uniwersytet Warszawski z rosyjskim językiem jako wykładowym. Język rosyjski wprowadzano jako obowiązujący do urzędów, sądów i w miejscach publicznych, zakazano nawet używania polskich szyldów. Władze odmawiały zgody na tworzenie polskich instytucji oświatowych i kulturalnych.

Po śmierci cara Aleksandra II (w 1881 roku) w całym Cesarstwie Rosyjskim spotęgowaniu uległ nacjonalistyczny kurs wprowadzony przez jego syna Aleksandra III. Walka z językiem polskim w szkołach osiągnęła swe apogeum po objęciu władzy w 1883 roku przez generał – gubernatora warszawskiego Josifa Hurkę (1883–1894). Wówczas to A. Apuchtin za pełną aprobatą J. Hurki stworzył system mający na celu rusyfikację całego szkolnictwa w Królestwie Polskim (przemianowanego na Kraj Przywiślański).
System stworzony przez A. Apuchtina polegał na reformie programów szkolnych (w celu rusyfikacji treści nauczania i umacniania monarchii), wprowadzeniu nowych podręczników szkolnych (np. osławionego podręcznika do historii Iłowajskiego), zastosowaniu w szkołach systemu policyjnego opartego na donosicielstwie, zastraszaniu i karach cielesnych. 

A. Apuchtin zwalniał nauczycieli Polaków, a na ich miejsce przyjmował Rosjan nie patrząc na ich kwalifikacje pedagogiczne. Pod groźbą kar zabronione były rozmowy w języku polskim w szkole i miejscach publicznych. Uczniowie nie mogli także czytać polskich książek, ani nawet ich posiadać. W celu przestrzegania tego zakazu nauczyciele przeszukiwali stancje uczniowskie. Na porządku dziennym były wydalenia niepokornych uczniów ze szkół, np. w 1880 roku A. Apuchtin wydalił z wilczym biletem uczniów V Gimnazjum w Warszawie, za zorganizowanie demonstracji politycznej, która polegała jedynie na przesłaniu kwiatów słynnej aktorce Helenie Modrzejewskiej.

Najgłośniejszym protestem przeciwko polityce A. Apuchtina było spoliczkowanie go w dniu 16 kwietnia 1883 roku przez rosyjskiego studenta Uniwersytetu Warszawskiego – Jewgienija Żukowicza. Aresztowanie J. Żukowicza wywołało serię demonstracji na uczelni (tzw. schodki apuchtinowskie). Zatrzymanych przez policję zostało 100 studentów, a po stłumieniu zamieszek z Uniwersytetu usunięto 128 studentów, zaś J. Żukowicza skazano na sześć miesięcy więzienia.

 Działania rusyfikacyjne A. Apuchtina spowodowały w warszawskim okręgu szkolnym obniżenie się poziomu nauczania, likwidację w wyniku represji wielu szkół oraz wzrost analfabetyzmu w wyniku świadomego zmniejszania liczby szkół i poziomu ich nauczania. W roku 1897, a więc w roku opuszczenia przez Apuchtina stanowiska kuratora warszawskiego okręgu szkolnego – na 100 mieszkańców powyżej 9 roku życia, aż 40 nie umiało ani czytać, ani pisać. Dlatego okres działalności A. Apuchtina (1879–1897) został nazwany przez społeczeństwo polskie nocą apuchtinowską. A. Apuchtin miał się nawet chwalić, że doprowadzi do tego, że piastunki będą usypiać polskie dzieci rosyjskimi piosenkami.

Nienawiść jaką patriotyczne kręgi polskiego społeczeństwa żywiły do A. Apuchtina za wynaradawianie i poniżanie młodzieży oraz tępienie polskiej kultury – dobitnie oddaje zapis Stefana Żeromskiego w Dziennikach, pod datą 11 listopada 1887 roku młody pisarz zanotował: Apuchtina powiesiłbym na pomniku Paskiewicza.

Osoba A. Apuchtina związana jest także ze wsią Kułaki leżącą pod Ciechanowcem na pograniczu podlasko–mazowieckim. W drugiej połowie XIX wieku tereny te leżały w guberni grodzieńskiej, w powiecie bielskim, w gminie Skórzec.

Wieś Kułaki w połowie XIX wieku należała do Stanisława Wierzbickiego herbu Radwan właściciela Jabłonny położonej po prawej stronie Bugu już na terenie Królestwa Polskiego. Po ojcu Kułaki odziedziczyła jego córka Józefina – żona Juliana Wągl Świdrygiełły–Świderskiego. Po powstaniu styczniowym rodzina ta przeniosła się w latach siedemdziesiątych XIX wieku do Galicji, wyprzedając posiadane na terenie zaboru rosyjskiego majątki.

Ukazem carskim z dnia 10 grudnia 1865 roku, zabroniono Polakom – katolikom kupowania ziemi na terenie guberni grodzieńskiej, wileńskiej, witebskiej, mińskiej, wołyńskiej, podolskiej, kijowskiej, kowieńskiej i mohylewskiej. Gubernie te obejmowały obszary leżące pomiędzy granicą Królestwa Polskiego a granicą Rzeczypospolitej z 1772 roku i Polacy określali je terminem Kraj Zabrany. Na tych terenach kupować ziemię mogli jedynie prawosławni Rosjanie. Ukaz carski zwany popularnie Ukazem Grudniowym zniesiono dopiero w 1905 roku.

Nie chcąc dopuścić do przejścia majątku Kułaki w ręce rosyjskie, Józefina i Julian Świdrygiełło–Świderscy w 1874 roku przekazali ten majątek prawem zastawu Józefowi Wojciechowi Włodkowi – choć faktycznie była to sprzedaż.

Józef Włodek zamieszkał wraz z żoną Ludwiką z Mianowskich, synami Stanisławem i Kazimierzem, dwiema córkami Teodozją i Bronisławą oraz teściem Wojciechem Mianowskim w starym, lecz wygodnym XVIII–wiecznym parterowym modrzewiowym dworze. Z majątkiem sąsiadowała wieś Kułaki, której mieszkańcy otrzymali (z dniem 1 maja 1863 roku) uprawianą ziemię na podstawie carskiego ukazu o reformie włościańskiej z 19 lutego 1861 roku oraz ukazu uwłaszczeniowego z 1 marca 1863 roku.

Majątek Kułaki posiadał wówczas około 36 włók, tj. około 615 ha (563 dziesięcin), w tym ponad 150 dziesięcin lasów. Ziemia orna (312 dziesięcin) była dobrej klasy, majątek posiadał też dobre łąki pod wsią Radziszewo oraz mniej dobre pod wsią Winna (łącznie 58 dziesięcin).

Włodkowie gospodarowali spokojnie w Kułakach aż do 1895 roku. W okresie tych 21 lat zmarli w Kułakach i zostali pochowani na parafialnym cmentarzu w Winnie-Poświętnej: teść Józefa Włodka, jego żona, syn oraz dwie córki.

Cała transakcja wejścia w posiadanie majątku ziemskiego prawem zastawu – polegała na tym, że spisywano umowę, iż np. Pan Józef Włodek pożycza Panu Świdrygielle–Świderskiemu określoną kwotę rubli i w zamian użytkuje aż do zwrotu pieniędzy należący do dłużnika majątek ziemski. Józef Włodek zdecydował się na taką transakcję, ponieważ cena majątku była nieco niższa, zaś podatki w porównaniu z Kongresówką niższe, a ceny produktów rolnych takie same.

Władze rosyjskie widząc obchodzenie prawa zakazującego Polakom – katolikom nabywanie majątków ziemskich na tzw. Ziemiach Zabranych – wydały w 1884 roku następny ukaz carski zabraniający nabywania ziemi przez Polaków i przystąpiły konsekwentnie do przymusowego wykupu majątków, których posiadacze nie mieli aktów własności. W takich okolicznościach, licząc na łatwy i duży zysk zaczęły powstawać spekulacyjne spółki dysponujące dużym kapitałem i dobrymi stosunkami z urzędnikami rosyjskimi. Spółki te były zazwyczaj firmowane przez tzw. szanowanych obywateli wyznania prawosławnego.

Członkowie takich spółek poprzez swe stosunki z urzędnikami carskimi dowiadywali się (a często wręcz sami wskazywali), które majątki ziemskie podlegają przymusowemu wykupowi. Dzięki łapówkom wręczanym urzędnikom, osaczali posiadaczy takich majątków, nie dopuszczali do licytacji innych chętnych do kupna i w rezultacie nabywali za bezcen taki majątek. Po kupnie przez pewien czas prowadzili rabunkową gospodarkę – wyprzedając wszystko co tylko można byłoby sprzedać, a więc inwentarz żywy i martwy, las, budynki, a nawet drzewa parkowe. Na koniec parcelowali ziemię i sprzedawali ją – niekoniecznie tylko osobom prawosławnym, lecz temu kto dawał wyższą cenę. Następnie szukali następnego majątku, który mogliby rozgrabić.

Na takiej też zasadzie w powiecie bielskim działała firma Pułkownik Baskakow i Spółka. W rzeczywistości głównymi udziałowcami spółki byli bogaci spekulanci (np. szlachcic Antoni Piotrowski z Annopola oraz Żydzi Hirsz Chaimowicz i Abram Cukier z Siemiatycz), a podpułkownik Baskakow za stosowną prowizję wnosił do spółki dobre prawosławne nazwisko. Baskakow np. kupił na publicznej licytacji 4 czerwca 1893 roku majątek Radziszewo Stare liczący 323, 5 dziesięcin ziemi, leżący w sąsiedztwie Kułaków i należący do zmarłej Józefiny Świdrygiełły–Świderskiej, zaś już 23 lutego 1895 roku odsprzedał go z zyskiem grupie bogatych gospodarzy z sąsiednich wsi.

Posiadacze majątków zagrożonych przymusowym wykupem, starali się ratować odsprzedając fikcyjnie majątek zaufanej osobie wyznania prawosławnego. Wieś Kułaki leżała na terenie zamieszkałym prawie w 100% przez Polaków-katolików, jedynie w miastach zamieszkiwali prawosławni, głównie Rosjanie – urzędnicy sprowadzeni z Rosji. Zgłosił się do Józefa Włodka co prawda z taką propozycją niejaki (Antoni) Sawicki z Ciechanowca, ale był to tzw. pierekińczyk (czyli odstępca od wiary katolickiej) i nie można było mieć do niego zaufania. 

Może Józefowi Włodkowi udałoby się wybronić od przymusowej sprzedaży Kułaków, gdyż dzięki opłacaniu się rosyjskim urzędnikom miał takie zapewnienie – to jednak szalę przeważył fakt, że po przeniesieniu się Świdrygiełłów –Świderskich do Galicji, przyjęli oni obywatelstwo austriackie.

Agenci firmy Pułkownik Baskakow i Spółka wyeliminowawszy ewentualną konkurencję, już jawnie zaczęli się rządzić w majątku, pilnując, aby nic z ruchomości nie zostało sprzedane przed licytacją.

Jednakże o spekulacyjnych praktykach tej spółki zrobiło się już głośno, dlatego władze w Petresburgu postanowiły bliżej zbadać tę sprawę. Zadanie to powierzono Aleksandrowi Apuchtinowi. Po jego przybyciu do Bielska Podlaskiego będącego siedzibą powiatu – akcjonariusze spółki ukryli się tak skutecznie, że jak twierdzono nawet policja nie mogła ich odnaleźć. Udał się więc Apuchtin do majątku Kułaki. Po zobaczeniu majątku i poznaniu jego ceny rzeczywistej oraz tej, za jaką można go kupić – zdecydował, że on sam będzie nabywcą. W tej sytuacji policja już bez trudu odnalazła wspólników spółki Pułkownik Baskakow i Spółka, którzy chętnie pożyczyli Apuchtinowi pieniądze na zakup majątku (ciesząc się pewnie, że udało się im tak tanim kosztem wyjść z opresji).

W dniu 15 marca 1895 roku A. Apuchtin na publicznej licytacji kupił majątek Kułaki liczący 561 dziesięcin ziemi za 31.600 rubli (tj. za 1 dziesięcinę zapłacił 56,20 rubli), czyli bardzo tanio (za 1 dziesięcinę płacono około 70–100 rubli). Tym bardziej, że gotówką musiał zapłacić tylko niecałe 20 tysięcy rubli, ponieważ na hipotece majątku ciążył już dług bankowy w wysokości 12.178 rubli zaciągnięty jeszcze przez Stanisława Wierzbickiego.

W majątku znajdował się dwór parterowy kryty gontem ze szklanym gankiem i dwiema werandami, obok którego stało 6 drewnianych domów dla służby oraz obszerne budynki inwentarskie – dwie ogromne stodoły, murowana stajnia, dwa jednopiętrowe spichrze, kamienna piwnica, a niedaleko nad rzeką Kukawką drewniany młyn wodny z domem mieszkalnym wraz ze stawami rybnymi, zaś pod sąsiednią wsią Trzaski – murowana kuźnia z domem i karczma drewniana jednopiętrowa.

Józef Włodek wraz z synem Stanisławem Tomaszem i gospodynią Saturniną Bornelową oraz furmanem Piotrem Malcem – zabierając niewielką ilość mebli, bryczką w parę koni opuścili Kułaki i osiedli w pobliskim miasteczku Ciechanowcu. Chcieli zabrać ze sobą psy, lecz A. Apuchtin nie pozwolił, gdyż nie było to przewidziane w akcie kupna. Przez kilka lat mieszkali oni w Ciechanowcu, a następnie Józef Włodek zamieszkał w majątku Przeździecko – Drogoszewo, u swego kuzyna – Józefa Dąbrowskiego.

Aby spłacić zaciągnięty na kupno majątku ziemskiego kredyt, A. Apuchtin sprzedał część ziemi oraz wyciął duży obszar lasu – starodrzewu. Sąsiedzi Kułaków mieli za złe Józefowi Włodkowi (który lubił i bardzo oszczędzał ten las), że nie sprzedał wcześniej tego lasu i w ten sposób wzbogacił Moskala i Polakożercę. Według pomiarów geodezyjnych z 1897 roku (a więc w niecałe 2 lata po nabyciu go przez Apuchtina) majątek Kułaki skurczył się o 123 dziesięciny (135 ha) ziemi – między innymi o 97 dziesięcin ziemi ornej oraz 28 dziesięcin łąk i wynosił już tylko 438 dziesięcin (475 ha).

A. Apuchtin na zarządcę majątku zatrudnił Eustachego Dąbrowskiego, zresztą kuzyna Włodków. Jednak pomimo dobrych rad zarządcy, A. Apuchtin zaczął stosować swoje metody uprawy roli. Wiele lat później wnukowi Józefa Włodka opowiadał ówczesny pracownik majątku Strelczuk, że Apuchtin kazał podczas żniw zbierać kłosy z jak najmniejszą ilością słomy, którą uważał za niepotrzebną. Na rżysku zostało więc około pół łokcia słomy. Zmienił on zdanie, gdy słomy dla bydła wystarczyło tylko do Bożego Narodzenia. Powstrzymało to trochę Apuchtina od wprowadzania swoich innowacji.

 W 1897 roku Apuchtin zrezygnował z pełnienia funkcji kuratora warszawskiego okręgu szkolnego. W tym też roku za granicą został wybity medal pamiątkowy z popiersiem Apuchtina i napisem w języku rosyjskim: Wieczne przekleństwo jego nazwisku, wieczna hańba jego ohydnej działalności w Królestwie Polskim 1879–1897.

Po przejściu na emeryturę Apuchtin wraz z rodziną na stałe zamieszkał w Kułakach w starym dworze, gdzie według opowiadań okolicznych mieszkańców – od tego momentu zaczęło straszyć.

W książce Czasy szkolne za Apuchtina. Kartka z pamiętnika (1879–1897), Aleksander Kraushar tak opisuje wygląd Apuchtina: Był to starzec krępy i przysadzisty, przyodziany granatowym mundurem ze srebrnemi guzami, z gwiazdą na piersiach. Sprawiał wrażenie dobrodusznego hreczkosieja. Wąs siwy, sumiasty, brwi krzaczaste, wzrok przenikliwy, głos chrapliwy, lecz niedonośny – nie zdradzały w zupełności tyrana młodzieży.

Według Bielskiej Powiatowej Komisji Spisowej w 1896 roku w majątku Kułaki mieszkały 104 osoby (w tym 46 mężczyzn i 58 kobiet).

Wieś Kułaki leży na terenach od wieków zamieszkałych przez społeczność czysto polską i katolicką. Co prawda w pobliskim Ciechanowcu istniała niewielka społeczność prawosławna, w części składająca się z rosyjskiej kolonii urzędniczej, dla której w miejscu starej unickiej świątyni wzniesiono w 1875 roku murowaną cerkiew prawosławną. Pan Generał, jak nazywała go miejscowa ludność (A. Apuchtin miał rangę tajnego radcy rządowego), musiał więc na co dzień stykać się ze znienawidzoną polską mową. Rosjanie wszelkimi sposobami starali się rusyfikować tzw. gubernie zachodnie. Starali narzucić mieszkającej tam ludności swój język, tradycje, a nawet sposób bycia i ubioru. Jeszcze na początku XX wieku osoby przyjeżdżające z Kongresówki swoimi zaprzęgami, musiały się opłacać w Ciechanowcu policji łapówkami, aby nie obcinano w chomątach typu krakowskiego rogów, gdyż obowiązywało jeszcze rozporządzenie Murawiowa Wieszatiela – zabraniające jeżdżenia w polskiej uprzęży oraz jeżdżenia czwórką koni para za parą.

Aleksander Apuchtin zmarł 2 listopada 1903 roku. Na pogrzeb, który odbył się 1 grudnia 1903 roku rektor Uniwersytetu Warszawskiego przesłał wieniec. Następnego dnia odbył się na Uniwersytecie wiec, który zgromadził około 90% studentów – Polaków i Rosjan. Zaprotestowali oni przeciw temu haniebnemu ich zdaniem gestowi.

Po jego śmierci majątek Kułaki pozostawał nadal w rękach jego rodziny (w 1915 roku właścicielką była Zinajda Jakowlewna Ejsmont żona Michała, a wnuczka A. Apuchtina).
Podczas I wojny światowej tereny te zostały zajęte przez wojska niemieckie w sierpniu 1915 roku. Wówczas to władze carskie nakazały ewakuację wszystkim zamieszkałym tam Rosjanom. Po zajęciu tych ziem przez Niemców, wyznaczony został niemiecki zarząd majątku. Dopiero po przewrocie bolszewickim w Rosji, do Kułaków powróciła Zinajda Ejsmont wraz z dziećmi. Majątek Kułaki liczył wówczas około 442 hektary.

 Według spisu ludności z 30 września 1921 roku folwark Kułaki zamieszkiwało w 5 domach 70 osób, w tym 58 wyznania rzymsko–katolickiego, a 12–prawosławnego oraz według kryterium narodowościowego: 60 osób narodowości polskiej i 10 osób określonych jako inne.

A. Apuchtin i jego następcy w okresie od 1895 roku do 1928 roku z 612 hektarowego majątku – sprzedali aż 277 hektarów. A. Apuchtin w latach 1895-1897 sprzedał 135 ha ziemi, zaś jego wnuczka Z. Ejsmont na początku lat dwudziestych sprzedała około 142 hektarów. Ejsmontowie chcieli nawet sprzedać niejakiemu Kossakowskiemu całość majątku, lecz zapobiegł temu syn ostatniego prawowitego właściciela Stanisław Włodek.

Ejsmontowie w okresie od 1921 roku do 1928 roku doprowadzili majątek Kułaki do ruiny – nie uprawiali ziemi, a oddawali ją sąsiadom na tzw. trzeciak, to znaczy w dzierżawę za trzecią część zbiorów. Ziemię parcelowano i sprzedawano po kawałku okolicznym sąsiadom. Młodzi Ejsmontowie – Sergiusz i Aleksander, prowadzili rozrzutny tryb życia i potrzebowali dużo pieniędzy na alkohol. Nie uregulowali też oni spornej sprawy serwitutów, zaś stary dwór doprowadzili do zniszczenia.

Naoczny świadek lekarz Adam Jarosiński w wydanej w 1924 roku książce Szkice z nadbużańskiego Podlasia wspomina, że będąc w Kułakach obserwował, jak córka Pana Generała i jej dzieci pięknie mówią po polsku i w kontaktach z otoczeniem posługują się wyłącznie językiem polskim. Zaś Józef Włodek (syn Stanisława Włodka ) w swoich wspomnieniach przekazał, że wnuki (a w zasadzie prawnuki) Apuchtina bawiąc się z innymi dziećmi mówiły płynną polszczyzną. Chichotem Historii można więc nazwać odwrócenie się przepowiedni Apuchtina – iż sprawi on, że piastunki będą usypiać polskie dzieci rosyjskimi piosenkami.

Syn Józefa Włodka – Stanisław Tomasz Włodek właściciel majątku Dąbrowa Bybytki koło Szepietowa oraz działacz społeczny i poseł w 1919 roku na Sejm Ustawodawczy – już w 1921 roku złożył do sądu pozew o odzyskanie Kułaków, jako majątku nieprawnie zagrabionego jego ojcu na podstawie carskiego Ukazu Grudniowego. Zażądał on odsprzedania majątku za zwrotem zapłaconej w 1895 roku przez A. Apuchtina sumy. Sprawa sądowa ciągnęła się aż do 1928 roku. Dopiero Sąd Najwyższy orzekł zwrot majątku Kułaki prawowitemu właścicielowi.

Majątek liczył już wówczas tylko 335 hektarów, w tym 151 ha gruntów ornych, 150 ha lasu, zaś reszta to łąki, nieużytki i siedlisko. Dodatkowo majątek był obciążony serwitutami, które dopiero Stanisław Włodek uregulował.

Stary XVIII wieczny dwór popadł w ruinę. Jak powiadali miejscowi ludzie – Ejsmontowie nie dbali o naprawę starego dworu, ponieważ nie chcieli w nim mieszkać. Podobno straszył w nim nieboszczyk A. Apuchtin, gdyż sam był w nim straszony przez poprzednich właścicieli mieszkających przed wiekami we dworze. Stanisław Włodek musiał więc rozebrać stary dwór, wraz z którym zniknął też pokutujący duch Apuchtina. Jedyną pamiątką po A. Apuchtinie w Kułakach był tylko sad, w którym jabłonie sprowadzone z Rosji rodziły duże, ale kwaśne i niesmaczne jabłka, których nikt nie chciał jeść.

Ejsmontowie w 1928 roku osiedli w Ciechanowcu. Synowie zarabiali pracując jako geometrzy, zaś we wrześniu 1939 roku z radością powitali żołnierzy Armii Czerwonej. Sądzili, że nareszcie na te tereny wróciła znów Rosja oraz, że nie będąc już obszarnikami, a tylko inteligencją pracującą – to nie mają się czego obawiać. Jednakże NKWD pod koniec 1939 roku aresztowało całą rodzinę Ejsmontów i wywiozło w głąb Związku Sowieckiego. Dalsze ich dzieje nie są znane.

                                                          

Janusz Porycki
Ciechanowiecki Rocznik Muzealny
tom I 

 

Medal pamiątkowy z popiersiem Aleksandra Apuchtina (fot. ze zbiorów własnych autora)

Medal pamiątkowy z popiersiem Aleksandra Apuchtina
(fot. ze zbiorów własnych autora)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Biuletyn Informacji Publicznej

Cyfrowy Urząd

System Informacji Przestrzennej

Informacja Turystyczna

Rodzina 500+

Mapa interaktywna
COKiS
Galeria

Wydarzenia kulturalne

Pytania do Burmistrza
eKartka 
wszystkie »»     

Pogoda Euro Horoskop
ciechanowiec.plciechanowiec.pl