Franciszek Maksymilian Ossoliński (1676-1756) Drukuj


 Franciszek Maksymilian Ossoliński (1676-1756) (Zbiory Muzeum Diecezjalnego w Drohiczynie)Franciszek Maksymilian Ossoliński urodził się 2 kwietnia 1676 roku jako pierwsze z sześciorga dzieci Maksymiliana Franciszka Ossolińskiego, łowczego podlaskiego, wielkiego sekretarza koronnego i Teodory z Krassowskich, córki podkomorzego mielnickiego Macieja. Na świat przyszedł prawdopodobnie w należącym do jego rodziców dworze w Siemionach na Podlasiu. Uroczysta ceremonia chrztu Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego odbyła się 24 marca 1679 roku. Należał do drugiego pokolenia rodziny Ossolińskich, którzy mocno już osiedli na Podlasiu. W młodości odebrał staranne wykształcenie, poznał języki obce między innymi łacinę, francuski i niemiecki.

W listopadzie 1698 roku jako 22–latek udał się w młodzieńczą turę po Europie, której zadaniem było dopełnienie jego wykształcenia. Odwiedził wówczas między innymi Francję.

Po powrocie do kraju rozpoczął swą wieloletnią działalność polityczną w Rzeczpospolitej. Nie bez znaczenia na starcie jego kariery politycznej była pozycja jego ojca na dworze królewskim oraz rodziny Ossolińskich na Podlasiu. Protekcja podkanclerzego litewskiego Stanisława Szczuki, wówczas jednego z osobistych sekretarzy Augusta II, umożliwiła mu początek kariery na dworze królewskim w Rzeczpospolitej. Wiążąc się z młodym królem na początku swej urzędniczej drogi w Rzeczpospolitej mógł liczyć na szybki awans i liczne nadania w przyszłości. Podobną drogę kariery obrało wcześniej wielu z jego przodków. Jego ojciec stając u boku Jana III Sobieskiego doszedł do urzędu wielkiego sekretarza koronnego. Z tego okresu, lat dziewięćdziesiątych XVII wieku, datuje się jego trwała niechęć do Jana Jerzego Przebendowskiego, czołowego doradcy króla Augusta II , w dużym stopniu wynikająca z motywów osobistych. Ich drogi zejdą się jeszcze kilkukrotnie w późniejszym czasie.

W roku 1703 Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał po ojcu urząd chorążego drohickiego, który miał ugruntować jego pozycję na arenie politycznej Podlasia. Dzięki temu mógł również starać się w przyszłości o wybór na posła do sejmu. Poza tym urząd ten gwarantował z jednej strony ustabilizowanie jego sytuacji materialnej, a z drugiej dawał możliwość awansu na kolejne szczeble w urzędniczej hierarchii szlacheckiej. Prawdopodobnie jednak przez dłuższy okres nie pobierał z tego tytułu żadnego uposażenia ze względu na trwającą wówczas na terenie Rzeczpospolitej wojnę północną.

W tym też roku odkupuje od rodziny Broemerów majątek Ciechanowiec. Dobra te należały już do jego rodziny od roku 1630 do końca wieku XVII. W ich posiadanie wszedł jego dziadek Zbigniew Ossoliński za sprawą ślubu z Barbarą Iwanowską. Iwanowska będąc w bliskim pokrewieństwie ze starą podlaską rodziną Kiszków, do której należał Ciechanowiec, odziedziczyła go po nich wnosząc Ossolińskim. Ciechanowiec pozostanie od tej chwili w rękach rodziny na blisko 100 lat do roku 1801, kiedy to sprzeda go jego wnuczka Katarzyna z Ossolińskich Jabłonowska.

Franciszek Maksymilian Ossoliński planował założyć tu swą główną siedzibę. Jego zamierzenia pokrzyżował wówczas niekorzystny dla kraju przebieg wojny północnej. W tym gorącym dla Rzeczpospolitej okresie dobra ziemskie Franciszka Maksymiliana zostały bardzo zniszczone, zresztą podobnie jak cały kraj. Stacjonujące w jego majątkach na przemian wojska szwedzkie, saskie, rosyjskie czyniły spustoszenia w jego włościach. Bezwzględnie wybierano z nich kontrybucję, następujące w tym czasie kolejne nieurodzajne lata oraz wynikłe z panującego głodu zarazy dopełniły katastrofy i kompletnie załamały gospodarkę w całej Rzeczpospolitej. Franciszek Maksymilian tak pisał 22 kwietnia 1711 roku do Fleminga relacjonując mu w liście stan swych majątków: „Moje dobra dziedziczne, które zwiedziłem po drodze, są do tego stopnia zrujnowane przez saskie kontrybucje i egzekucyje (pomino rozkazów wydanych przez W-ą Ekscelencyę) że zaledwie znalazłem w nich kawałek chleba dla siebie; oto zapłata, za naszą wierność i służbę!

Po unormowaniu się sytuacji w kraju Franciszek Maksymilian Ossoliński wystawił w Ciechanowcu okazały dwór, najprawdopodobniej w latach dwudziestych XVIII wieku. W jego mury wkomponowano wieżę pozostałą po stojącym tu niegdyś zamku rodziny Kiszków.

Dnia 4 czerwca 1703 roku król August II wystawił Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu list przypowiedni na regiment niemieckiej piechoty, następnie 29 października tego roku mianowany został pułkownikiem chorągwi pancernej. Jak się zdaje jego wojskowe nominacje nie zaprowadziły go jednak na pola bitew. Podczas trwania wojny północnej [1700-1721] Franciszek Maksymilian Ossoliński wszedł do służby dyplomatycznej Rzeczypospolitej.

Rada senatu w Wyszogrodzie powierzyła mu 27 września 1704 stanowisko pierwszego sekretarza przy boku posła nadzwyczajnego króla i Rzeczpospolitej na dwór berliński Jana Jerzego Przebendowskiego. Przebendowski od roku 1703 piastował urząd Podskarbiego Wielkiego Koronnego.

Wobec negocjacji Przebendowskiego, zmierzających do uzyskania pomocy pruskiej dla Augusta II w zamian za uznanie przez tegoż przyjętego przez Fryderyka Wilhelma tytułu króla pruskiego, Franciszek Maksymilian zajmował stanowisko negatywne, choć był w negocjacje wtajemniczony tylko częściowo. Swym poglądom dał wyraz w liście do Stanisława Szczuki, za sprawą którego chciał wywołać opozycję przeciwko układom Przebendowskiego. Nie do przyjęcia przez Ossolińskiego były też ewentualne ustępstwa terytorialne nad dolną Wisłą Augusta II wobec Prus. W innych sprawach załatwianych na dworze pruskim Franciszek Maksymilian Ossoliński działał w myśl interesów Augusta II.

11 grudnia 1703 roku August II przebywając w Jaworowie poleca wyznaczonym przez siebie komisarzom, aby klucze: ulucki i babiński przyłączyli do ekonomi samborskiej z pominięciem roszczeń Jana Sobieskiego, cześnika koronnego i Dawida Fischera, kamerdynera królewskiego a następnie według zawartego kontraktu oddali je w dzierżawę Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu.

W roku 1705 wspólnie z Przebendowskim, starał się nakłonić Stanisława Leszczyńskiego do dobrowolnego zrzeczenia się korony Rzeczpospolitej, którą otrzymał on 12 lipca 1704 roku z łaski króla Szwecji Karola XII. W rozmowach tych miał pośredniczyć pomiędzy Stanisławem Leszczyńskim a Augustem II dwór pruski. W maju 1705 roku zgodnie z uchwałami wyszogrodzkiej rady senatu Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał półroczną pensję w wysokości 7145 tynfów.

W tym też miesiącu kilkukrotnie wyjeżdżał do Gdańska, gdzie przebywał rezydujący tam prymas Michał Radziejowski. Celem tych misji było nakłonienie prymasa do porzucenia chwiejnego stanowiska wobec zaistniałej sytuacji politycznej w Rzeczpospolitej i jednoznacznego zdeklarowania się po stronie Augusta II.

W tych latach Franciszek Maksymilian Ossoliński uzyskał od Augusta II kilka starostw, które mocno podreperowały jego dochody: 4 listopada 1705 roku otrzymał bogate starostwo chmielnickie na Podolu, 6 stycznia 1706 roku starostwa nurskie i ostrowskie, a 5 lutego 1710 roku starostwo grodowe drohickie. Zrezygnował wtedy, w 1710r., z chorążostwa drohickiego na korzyść brata Kazimierza.

6 marca 1706 roku August II wystawił Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu list przypowiedni na chorągiew dragońską.

Tego roku Franciszek Maksymilian Ossoliński ożenił się z Katarzyną Miączyńską, córką podskarbiego nadwornego Atanazego Miączyńskiego. Z tego związku przyszło na świat troje dzieci: Józef Jan Kanty urodzony w 1706 roku, Tomasz Konstanty urodzony w 1716 roku i Anna Barbara wydana w 1724 roku za Józefa Szaniawskiego. Córka Józefa i Anny Szaniawskich Anna wydana została w 1753 roku za Michała Ossolińskiego, byli oni rodzicami przyszłego założyciela Ossolineum Józefa Maksymiliana Ossolińskiego.

Po abdykacji Augusta II 24 września 1706 roku pozostał w obozie anty szwedzkim jako działacz konfederacji sandomierskiej. W tym okresie związał się bliżej z hetmanem wielkim koronnym Adamem Sieniawskim. Z jego ramienia konferował w październiku 1706 roku, jeszcze przed abdykacją króla, z przedstawicielem Piotra Wielkiego Aleksandrem Mienszykowem w sprawach spornych pomiędzy wojskiem koronnym a saskim. Następnie działał wśród szlachty i w wojsku koronnym, występując przeciwko zwolennikom Stanisława Leszczyńskiego.

Po objęciu tronu przez Stanisława Leszczyńskiego planował w maju 1708 wyjazd do Wrocławia za Augustem II. Ostatecznie dopiero w marcu 1709 znalazł się na emigracji w Opawie. Jego wyjazd wywołał żywe niezadowolenie hetmana Sieniawskiego, który oskarżał Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego o ucieczkę z kraju. Bronił się przed tymi zarzutami i stale zapewniał o swoich planach powrotu do wojsk walczących ze zwolennikami Leszczyńskiego.

1 lipca 1709 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński przebywał przy boku Sasa na dworze w Dreźnie. Podczas swego pobytu w Dreźnie został sekretarzem prywatnego gabinetu Augusta II. August nadał mu wówczas Order Orła Białego. Stąd poinformował hetmana Adama Sieniawskiego o planach dworu saskiego związanych z wkroczeniem wojsk saskich do Rzeczpospolitej. W sierpniu tego roku występował przeciwko planom Sieniawskiego, który zmierzał do zwołania nowej elekcji po klęsce Karola XII i tym samym upadku panowania Leszczyńskiego z pominięciem ponownej kandydatury Wettina na tron Rzeczpospolitej. Jego stosunki z Sieniawskim ulegały wówczas coraz większemu rozluźnieniu. W rok później Franciszek Maksymilian Ossoliński często skarżył się na brak zaufania ze strony hetmana Sieniawskiego, odrzucając jednocześnie jego zarzuty, że jest powolnym narzędziem polityki saskiej.

Po powrocie Augusta II na tron Rzeczpospolitej Franciszek Maksymilian Ossoliński mianowany został w roku 1710 rejentem kancelarii większej koronnej. W tym roku obrany został na posła i reprezentował wojska koronne w Walnej Radzie Warszawskiej. W początkach obrad 13 i 14 lutego należał do posłów, którzy tamowali wota senatorskie, żądając wpierw sesji prowincjonalnych, a ponadto domagał się niedopuszczenia do głosu tych, którzy nie złożyli przysięgi konfederackiej. 30 marca 1710 roku podczas audiencji posłów wojskowych u króla Franciszek Maksymilian Ossoliński przemawiał jako pierwszy w imieniu wojska koronnego. W swym wystąpieniu dopraszał się o wypłatę zaległej hiberny dla wojsk koronnych oraz o podjęcie zabiegów w celu uwolnienia księcia Michała Wiśniowieckiego, strażnika koronnego, i innych dowódców znajdujących się w niewoli rosyjskiej.

Franciszek Maksymilian Ossoliński na zlecenie Walnej Rady Warszawskiej sprawował również kilka innych funkcji. Został powołany ze stanu rycerskiego z Małopolski jako deputat do legacji w sprawie rozważania punktów podanych przez rezydenta austriackiego, do komisji hibernowej przy hetmanach i skarbie koronnym oraz do uchwał Walnej Rady Warszawskiej.

W następnych latach Franciszek Maksymilian Ossoliński jako jeden z najbliższych współpracowników Augusta II, prawie stale przebywał w jego otoczeniu. Towarzyszył często królowi w jego wyjazdach do Drezna oraz między innymi w roku 1711 uczestniczył w wyprawie Augusta II pod Stralsund.

25 sierpnia 1713 roku otrzymał z rąk królewskich urząd podskarbiego nadwornego koronnego. Objął go po ustąpieniu swego teścia, Atanazego Miączyńskiego. Prowadzona przez niego polityka gospodarcza na tym stanowisku nastawiona była miedzy innymi na powiększenie dochodów Rzeczpospolitej z ceł królewskich. W tym celu wydał w roku 1715 uniwersał podatkowy, zmierzający do ukrócenia szkodliwych dla skarbu królewskiego nadużyć przy pobieraniu opłat celnych. W roku 1713 procesował się na Podlasiu z Franciszkiem Alojzym Łoskim o spadek po Suchodolskich.

W okresie napięcia pomiędzy szlachtą a Augustem II , które przypadło na lata 1714–1715, spowodowanego pobytem i grabieżami wojsk saskich w Polsce, a także niepewnością co do planów królewskich wobec Rzeczpospolitej, bronił wobec opozycji hetmańskiej polityki króla. Na wiadomość o wybuchu walk pomiędzy szlachtą a oddziałami saskimi w końcu 1715 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński pośpieszył do Augusta II, przebywającego wówczas w Saksonii. Z ramienia rady senatu zwołanej przez króla w styczniu 1716 w Poznaniu wysłany został w poselstwie do przebywających w Gdańsku przedstawicieli cara: B. Szeremietiewa i G. Dołgorukiego.

W roku 1714 pozywa przed sąd Pawła Karskiego za gwałty dokonane w należącym do niego Ciechanowcu. W dwa lata później odkupuje od rodziny Dąbrowskich części na wsiach Dąbrówka Mała i Średnia. Resztę części na tych wsiach wykupuje od Dąbrowskich w roku 1732. W roku 1718 wystawia w należącej do niego Rudce murowany dwór, wcześniej prawdopodobnie stał tam dwór drewniany.

W latach dwudziestych XVIII wieku, dokładna data nie jest znana, kupuje majątek Tarchomin pod Warszawą, obecnie w granicach tego miasta. W Tarchominie za jego sprawą odnowiony został gotycki kościół parafialny i wybudowana plebania. Wystawia tu również istniejący do dziś piękny drewniany barokowy dwór.

W roku 1733 zakupił od Marcjana Grzybowskiego podwarszawskie wsie: Garbatkę, Krakowiany, Parole sąsiadujące z posiadanym przez niego majątkiem Tarchomin.

Franciszek Maksymilian Ossoliński posłował do sejmu w latach 1718, 1719, 1722, 1724, 1726. Jego postawa na sejmach mogła być wzorem dla innych. Sumiennie wykonywał zalecenia sejmików, które wysunęły go na posła, nawoływał do karności i zgody w obradach sejmu przy każdej okazji karcąc anarchiczne wybryki posłów. Wzmocnienie władzy królewskiej uważał za najważniejsze dla dalszej stabilności Rzeczpospolitej. Mawiał: Zgoda obywateli sieje trwogę między nieprzyjaciółmi oraz: Dwie są podstawy królestw: poszanowanie prawa i mądrości pokoju.

W roku 1718 będąc posłem z ziemi mielnickiej na sejm grodzieński wypowiadał się za podjęciem stanowczych kroków, nawet wojny, wobec ówczesnych zatargów z carem Piotrem I. Postulował karanie obywateli, głównie magnaterię, za próby porozumiewania się z władzami rosyjskimi. Ceniąc pokój uważał, że nie można go opłacać szkodą i upokorzeniem kraju. Na sesji z 8 października mówił on iż: Państwa tylko energiczną i pełni godności postawą zdolne są wzbudzić dla siebie szacunek i poważanie. Kontynuując dalej mówił: I ja nie jestem za tem aby rozpoczynać wojnę. Ale cóż począć, jeśli pokojowe środki nie dopiszą? Propozycja moja, aby tych co się starali o ulgi od najazdu, ogłosić za nieprzyjaciół ojczyzny, nie zasługuje na naganę. Zupełnie inne stosunki były dawniej, gdy Rzeczpospolita znajdowała się w scysji i w ogniu wojny domowej, wtedy musiał się każdy ratować jak móg. Ale nie uchodzi to In statu unito; nie można już dzisiaj robić dystynkcji, gdyż wszyscy powinni zarówno znosić commodo et incommoda.

Na sesji z 12 października Lubomirscy próbowali nie dopuścić do zabrania głosu przez Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego. W tym celu wspólnie ze swoja klientelą podnieśli trwającą godzinę wrzawę na sali sejmowej. Powodem tego ataku na Ossolińskiego była jego stanowcza obrona interesów królewskich w zatargach z Lubomirskimi, próbującymi dla swej korzyści eksploatować saliny królewskie. Po wyczerpaniu się ich własnych złóż soli Lubomirscy rozpoczęli eksploatować sól z terenów królewskich. Franciszek Maksymilian Ossoliński jako podskarbi nadworny ostro przeciwstawił się tym praktykom żądając odebrania prawa do eksploatacji salin przez Lubomirskich, które to prawo notabene swego czasu sami sobie przywłaszczyli.

Następnie obecny był na sejmie odbywającym się na przełomie lat 1719 –1720 w Warszawie, gdzie uczestniczył jako deputowany z izby poselskiej w konferencji senatorów, ministrów i posłów z posłem pełnomocnym cara – księciem Dołgorukim. Jesienią 1720 roku posłował na sejm w Warszawie z ziemi warszawskiej. W nagrodę za tę funkcję sejmik relacyjny wyznaczył mu 3000 złp.

W roku 1722 posłował z ziemi łomżyńskiej na sejm warszawski. Sejm ten obrał go na swego marszałka. Nie zdołał go jednak doprowadzić do pomyślnego końca, sejm został zerwany jak dwa poprzednie. Żegnając 16 listopada 1722 roku izbę poselską, Franciszek Maksymilian z goryczą przestrzegał, iż rwanie sejmów rozumiane jako atrybut wolności szlachty może stać się początkiem wszystkich nieszczęść kraju. W przemówieniu kończącym obrady sejmu mówił, iż jako marszałek zerwanego sejmu nie potrafi znaleźć wyrazów zdolnych wyrównać boleści jakiej doznał: …odwołuje się do smutnej pamięci przyszłych pokoleń, cóż też zgorszona niesfornością naszą sądzić będzie potomność (...) cóż pomoże przyznawanie się do błędów, gdy już okręt będzie na dnie? Daremna do staropolskiej po szkodzie mądrości apelacyja (...) Nie czas będzie późno przychodzić do rozumu gdy po takowych akcyach, następująca żałosna katastrofa nauczy nas obserwować i oszczędzać czas dany na obrady; po czasie doznamy, a nie daj boże na wszystkie potomne wieki, wtedy dopiero poznamy, dokąd pędzimy, gdy już na nic nam się nie przyda wiadomość o niechybnej zagładzie (...) Żegnam te ściany poselskie, a bodaj nie w ścianach same kamienie ze ścian wielkim głosem wołające na tak niedyskretny ku własnej ojczyźnie swojej proceder, nienagrodzne koszta, fatygi i utraty zdrowia naszego żalące się, bo też boleść taka nawet skały mogła by poruszyć.

Następnie uczestniczył w obradach sejmowych w Warszawie w roku 1724. Został wówczas powołany na deputata do konstytucji z Wielkopolski oraz na deputata ze stanu rycerskiego tejże prowincji przy boku prymasa, ministrów i hetmanów do konferencji z posłami obcych państw na okres do reasumpcji następnego sejmu. Niektóre mowy Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego wygłaszane na powyższych sejmach były wówczas wydane drukiem.

Na sejmie grodzieńskim odbywającym się w roku 1726 ponownie był deputatem do konstytucji z wielkopolski. Sejm obrał wówczas Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego na komisarza do spraw Księstwa Kurlandzkiego oraz do komisji wyznaczonych do załatwiania bieżących spraw z Austrią, Rosją, Prusami i Szwecją.

Sejm ten uchwalił przyznanie Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu nagrody ze skarbu koronnego w wysokości 40 000 złp. za jak to określono …zasługi antecessorów i z własnej osoby nam i Rzeczpospolitej świadczone.

W roku 1720 Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał starostwo sandomierskie, należące do bogatszych w kraju.

19 maja 1721 roku August II podpisał w Warszawie akt nadania w dożywocie Ossolińskiemu sołtystwa zachwiejowskiego we wsi Padew w powiecie sandomierskim. Wakowało one po śmierci Aleksandra Lubomirskiego. August II zezwolił mu jednocześnie na wykup go z rąk dotychczasowych nieprawnych posiadaczy.

W roku 1727 Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał bardzo intratne stanowisko żupnika bocheńskiego i wielickiego. Był też wielkorządcą krakowskim i posiadał starostwo niepołomickie.

W tym też roku wspólnie z braćmi: Michałem, Janem Stanisławem, i Kazimierzem dokonał podziału spadku po ojcu. Z działu tego otrzymał całą wieś Rudkę z dworem, wieś Wilczochy z młynami, Lubieszcze, Spieszyn. W ramach zawartej umowy spłacił swoich braci sumą 47 500 złotych z dóbr rudzkich.

Rok później 19 czerwca 1728 roku uzyskał od króla Augusta II potwierdzenie przywileju na prawo odbywania targów i jarmarków w Rudce.

Dnia 20 maja 1729 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński obejmuje swój najwyższy urząd w Rzeczpospolitej podskarbiego wielkiego koronnego. Urząd ten objął ku niezadowoleniu stronnictwa Potockich, a zwłaszcza prymasa Rzeczpospolitej.

26 czerwca tego roku scedował starostwa sandomierskie i chmielnickie, wówczas przynoszące największe dochody w Rzeczpospolitej, starszemu synowi Józefowi Kantemu. Przekazanie starostw swemu synowi, a tym samym zabezpieczenie mu stałych wysokich dochodów, miało bezpośredni związek z planowanym ożenkiem Józefa Kantego z podówczas najlepszą partią w Rzeczpospolitej trzynastoletnią Teresą Stadnicką. Ich ślub odbył się 4 lutego 1731 roku.

W tym też roku Franciszek Maksymilian Ossoliński odziedziczył majątek Rudka wraz z dworem oraz Lubieszyce, Bartniki i Wilczochy z młynem.

W roku 1729 Franciszek Maksymilian Ossoliński był obecny na sejmie w Grodnie. W roku 1732 uczestniczył w konferencji z posłem austriackim H. K. Wilczkiem, która doprowadziła do odnowienia traktatu polsko–austriackiego z roku 1677.

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych rozpoczął przygotowania do odbudowy zniszczonego w czasie działań wojny północnej Ciechanowca. Planował odbudowę miasta i wzniesienie w Ciechanowcu i należącej do niego niedalekiej Rudki murowanych kościołów parafialnych. W roku 1731 napisał w związku z tym list do architekta księdza Mateusza Osieckiego prosząc o przybycie do Ciechanowca w sprawie budowy nowej świątyni. Wkrótce też w tym celu sprowadził z Warmii architekta Jana Kluka. Prace związane z budową kościołów ukończyli dopiero jego dwaj synowie dziedziczący po nim majątki, Tomasz w Ciechanowcu w roku 1739, a Józef Kanty w Rudce w latach 1740-1754.

W roku 1722 Franciszek Maksymilian Ossoliński ufundował dla ciechanowieckiego kościoła regencyjną monstrancję, a w roku 1722 srebrny krzyż ołtarzowy. Z jego fundacji powstały po roku 1737 dla kościołów w Ciechanowcu i Rudce ornaty na których wyhaftowano herby Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego i jego żony. Każdy z ornatów aplikowano jedenastoma srebrnymi gwiazdami francuskiego Orderu Świętego Ducha, którego był kawalerem od roku 1737. Gwiazdy te pochodziły z płaszcza jaki otrzymał podczas nadania mu tego orderu przez Ludwika XV. Ornaty te różnią się między sobą sposobem zdobienia i wykończeniem.

Po śmierci swej żony Katarzyny Miączyńskiej w roku 1729 Franciszek Maksymilian Ossoliński poślubił 22 lutego, lub według innych źródeł 21 marca, 1732 roku Katarzynę Dorotę Jabłonowską 1708(?)–1756. Jej rodzicami byli książę Jan Stanisław Jabłonowski 1669–1731, chorąży wielki koronny, wojewoda wołyński, będący podczas pierwszego panowania Stanisława Leszczyńskiego w Rzeczpospolitej w latach 1706–1709 kanclerzem i Joanna de Bethune, będąca córką posła francuskiego w Rzeczpospolitej.

Bardzo interesująco przedstawiają się rodzinne koligacje Katarzyny Jabłonowskiej. Ze strony ojca była siostrą cioteczną Stanisława Leszczyńskiego, poprzez swą babkę ze strony matki Marie Ludwikę de la Grange d’Arquien z królową Marią Kazimierą Sobieską, której Maria Ludwika była siostrą.

W roku 1732 Franciszek Maksymilian Ossoliński jako starosta chmielnicki wystawił własnym kosztem kościół w Chmielniku na miejscu poprzedniego zniszczonego podczas wojny północnej. Budowę kościoła aprobował król August II o czym informował dokumentem wydanym w Warszawie w tymże roku kanclerza Adama Woynę i Marcina Lossowskiego prepozyta katedry kamienieckiej Stanisław Józef Hozjusz, biskup kamieniecki. W piśmie tym biskup kamieniecki wyszczególnia uposażenie kościoła i nadaje wymienionym Woynie i Lossowskiemu prawo instytułowania proboszczów.

O stanowisku Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego w ostatnich latach panowania Augusta II spotyka się pośród jemu współczesnych i dzisiejszych historyków rozbieżne opinie. Miał on nie łączyć się z żadnym stronnictwem, jakie się wtedy tworzyły, ani przy królu, ani przeciw niemu. Posłowie obcych państw w swoich relacjach niewiele się nim zajmowali, uważając go za człowieka biernego i niezdolnego do energicznego działania.

Według relacji biskupa smoleńskiego Bogusława Korwina Gosiewskiego ambasador francuski A. F, Monti w roku 1723 zaliczał Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego do zwolenników sukcesji saskiej w Polsce. Z kolei poseł rosyjski F. K. Löwenvolde w roku 1731 wzmiankował, że …Ossoliński należy do nieprzyjaciół Rosji, a przeciw królowi nie spiskuje, lecz i nie popiera jego dynastycznych planów.

Datą zwrotną w biografii Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego jest dzień 1 lutego 1733 roku, w którym zmarł król August II. Nazajutrz po śmierci Augusta II przyszli elekci zaczęli się starać o wpływy u Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego. Jako pierwszy rozpoczął starania królewicz Fryderyk August. Przedstawił on w liście do Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego, wysłanym z Drezna 2 lutego 1733 roku, zamiar ubiegania się o tron polski, prosząc jednocześnie o poparcie dla swej kandydatury.

Wkrótce też, będąc wierny zasadom przestrzegania prawa w Rzeczpospolitej, wydał pismo podające do publicznej wiadomości, że w związku z bezkrólewiem w myśl obowiązujących praw oddaje administrację żup krakowskich i ekonomii samborskiej Wilhelmowi de Mieren, generał majorowi wojsk Rzeczpospolitej, na okres aż do dyspozycji przyszłego króla.

Franciszek Maksymilian Ossoliński w obliczu nadchodzącej elekcji w Rzeczpospolitej nie zajął przychylnego stanowiska wobec Fryderyka Augusta. Znalazł się pośród stronników Stanisława Leszczyńskiego współpracując z Potockimi i Czartoryskimi aby pomyślnie przeprowadzić jego wybór na króla. Należy wspomnieć że Stanisław Leszczyński był od roku 1725 teściem króla Francji Ludwika XV.

Warte przypomnienia jest, że przed z górą dwudziestu laty Franciszek Maksymilian Ossoliński zaciekle zwalczał obóz Stanisława Leszczyńskiego stając w obronie praw do tronu Augusta II. Teraz jego radykalna odmowa poparcia Sasa niektórych zupełnie zdezorientowała. Powodem tego było z pewnością bliskie pokrewieństwo ze Stanisławem Leszczyńskim przez swą drugą żonę Katarzynę z Jabłonowskich.

Jednak trafniejszym dla zobrazowania jego postawy w tym okresie jest przypomnienie ideałów jakimi kierował się w swym życiu. Przede wszystkim respektował odwieczne prawa panujące w Rzeczpospolitej, zwłaszcza prawo do wolnej elekcji. Swym poglądom dał wyraz tak podczas swych wystąpień na sejmach jak i w okresie przymusowej abdykacji Augusta II stojąc nieugięcie przy jego boku. Kolejną rzeczą, która przemawiała za jego niechętnym stanowiskiem wobec królewicza Fryderyka Augusta było negatywne stanowisko Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego co do dynastycznych planów Sasów w Rzeczpospolitej.

Uczestniczył w sejmiku przedkonwokacyjnym województwa sandomierskiego w Opatowie. 18 marca 1733 podpisał akt uchwalonej wówczas konfederacji z zaleceniem zachowania wolnej elekcji i wybrania Polaka na króla. Następnie był obecny na konwokacji i 23 maja 1733 roku złożył swój podpis na akcie konfederacji generalnej.

Zwracał też wtedy uwagę stanów na złą sytuację skarbu spowodowaną trzema niedoszłymi sejmami i koniecznością wprowadzenia reform polityki skarbowej państwa. Uważał że niekorzystne było mieszanie się do spraw skarbowych urzędników kamery saskiej i domagał się obsadzenia komór szlachtą polską z wykluczeniem cudzoziemców. W sierpniu 1733 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński oddał w zarząd Janowi Kantemu Moszyńskiemu cła nadworne i ekonomię samborską, zgodnie z obowiązującymi podówczas zasadami.

Po przybyciu Stanisława Leszczyńskiego z Francji do Warszawy towarzyszył mu podczas jego publicznego wystąpienia 11 września 1733 roku w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Następnego dnia wziął udział w elekcji Stanisława Leszczyńskiego.

Po elekcji pozostał problem najważniejszy, utrzymania Stanisława Leszczyńskiego na tronie wobec niechętnych jego wyborowi Rosji i Sasom. Już wówczas w granicach Rzeczpospolitej przebywały wojska rosyjskie mające dopomóc w wyborze odpowiedniego kandydata na tron Rzeczpospolitej. Pod ich osłoną 5 października 1733 roku we wsi Kamień na Pradze zawiązano sejm elekcyjny i wybrano na króla Fryderyka Augusta II jako Augusta III Sasa.

Stanisław Leszczyński już 22 września 1733 roku opuścił Warszawę obawiając się pojmania przez Rosjan i udał się do Gdańska. Wspólnie z nim i z jego stronnikami wyjechał też Franciszek Maksymilian Ossoliński.

17 listopada 1733 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński opublikował manifest, w którym zaprotestował przeciwko wydanemu 20 listopada tego roku uniwersałowi księcia Jana Adolfa Sachsem–Weissenfels, dowódcy korpusu saskiego w Rzeczpospolitej. W uniwersale tym nakazywał oficjalistom skarbowym, w tym właśnie Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu, aby przedstawiali mu rachunki i bez jego zezwolenia nikomu nic nie wypłacali z dochodów króla i Rzeczpospolitej. Zdaniem Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego generał saski uzurpował sobie prawa, jakich nie mieli nawet królowie polscy bez zgody sejmu.

Pod koniec lutego 1734 roku wojska rosyjskie otoczyły Gdańsk. Ossoliński pozostawał tu do kapitulacji miasta przed połączonymi siłami rosyjsko–saskimi 9 lipca 1734 roku.

Po ucieczce Leszczyńskiego z oblężonego Gdańska do Królewca 27 czerwca i kapitulacji miasta Franciszek Maksymilian wraz z innymi senatorami został pojmany przez wojska rosyjskie. Mimo zaistniałych okoliczności dalej opowiadał się nieugięcie za legalnie wybranym królem Stanisławem Leszczyńskim. Wkrótce też przybył do Oliwy August III aby odebrać od nich przysięgę na wierność i posłuszeństwo. Ossoliński wraz ze swymi kompanami stanowczo odmówili. Miał wtedy powiedzieć że Lepiej umrzeć z honorem, aniżeli żyć cum infamia i z zawodem sumienia swego.

August III nakazał ich aresztować i uwięzić. Franciszek Maksymilian Ossoliński za od dawna okazywaną wrogość wobec Rosji był traktowany surowiej niż inni i trzymany pod strażą w obozie rosyjskim w Pruszczu Gdańskim. Jego złą sytuację pogarszała stanowcza odmowa wyjawienia feldmarszałkowi B. Münnichowi miejsca przechowywania klejnotów koronnych, które jako ich opiekun ukrył przed wyjazdem z Warszawy. Bez nich nie mogła się odbyć koronacja Augusta III. Ukryte były one wówczas w podziemiach kościoła Świętego Krzyża w Warszawie.

Aby wybrnąć z patowej sytuacji w jakiej się znalazł po uwięzieniu go przez Augusta III Franciszek Maksymilian Ossoliński w lipcu 1734 roku (19-tego lub 26-tego) wraz z innymi więzionymi stronnikami Leszczyńskiego przymuszony sytuacją złożył w końcu w Oliwie przysięgę na wierności Augustowi III: Byliśmy zaprowadzeni do tego juramentu jak trzoda bydła, In face urągających się cudzoziemców.

Dla przyspieszenia pacyfikacji kraju podpisał też list zbiorowy do papieża Klemensa XII z prośbą o uznanie Augusta III za króla Polski. Franciszek Maksymilian Ossoliński odzyskał wtedy wolność, jednak zawdzięczać ją mógł w znacznej mierze nie tyle własnym politycznym wybiegom ile staraniom jego siostrzeńca, podskarbiego nadwornego koronnego, Jana Kantego Moszyńskiego. Miał on poręczyć za jego lojalne postępowanie w przyszłości.

W listopadzie tego roku uważając swą przysięgę za wymuszoną i nieważną, wspólnie z wojewodą pomorskim Czapskim i wojewodą inflanckim Antonim Morsztynem zbiegł do rezydującego w Królewcu Stanisława Leszczyńskiego.

Jak pisał później do swego krewnego Józefa Andrzeja Załuskiego ucieczka ta była …z hazardem życia i fortun mej… po drodze utracił większość ze swych ruchomości, które do tej pory zdołał zachować przy sobie. Przejęte one zostały przez Rosjan podczas pościgu za zbiegami. Według ustaleń P. Boyé miał wówczas uratować jednak rejestry skarbowe, które wykorzystał jako cenny atut podczas późniejszych pertraktacji z Augustem III w sprawie pozostawionych przez siebie majątków w Rzeczypospolitej.

Po przybyciu do Królewca wystąpił z próbą wyjaśnienia Stanisławowi Leszczyńskiemu przyczyn swego postępowania co wywołało żywą polemikę miedzy obozem emigrantów a stronnictwem saskim. Polemiki te ogłoszone zostały wówczas drukiem.

Zimą 1734/35 roku Franciszek Maksymilian wydał w imieniu własnym i towarzyszy pozostałych przy boku Leszczyńskiego Manifest poczciwych i kochających ojczyznę synów, unikających warszawskiej drogi... w którym winił Augusta III o pogwałcenie zasad wolnej elekcji, uzurpacje sukcesji i założenie fundamentów absoluti dominii. Ponieważ pismo to działało pobudzająco na rozwój zawiązanej wtedy konfederacji dzikowskiej pod przewodnictwem starosty jasielskiego Adama Tarły, w obozie przeciwnym starano się zdyskredytować Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego.

W początku 1735 roku ukazało się pisemko, którego autorstwo przypisuje się wojewodzie mazowieckiemu Stanisławowi Poniatowskiemu, świeżo upieczonemu stronnikowi Augusta III. Zarzucano w nim Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu, że podczas pobytu w obozie rosyjskim w Pruszczu Gdańskim wyrażał się o Stanisławie Leszczyńskim jako o człowieku …lekkomyślnym, niestałym w obietnicach i pozbawionym cech godnych króla. Pismo stronników Augusta III zawierało jednak słuszną ocenę sytuacji politycznej i złudności liczenia na pomoc Francji.

Na paszkwil ten, który ukazał się w języku francuskim w marcu 1735 roku w Mercure Historique, a następnie został przedrukowany w Amsterdamie w roku 1739 w publikacji Dumonta i Rosseta – Supplément au corps diplomatique du droit des gens, on recueil des traités de paix, d'alliances etc. przyjaciele Ossolińskiego odpowiedzieli drukiem: Recueil de trois piéces anecdotes concernant l'état présent de la Pologne.

Franciszek Maksymilian Ossoliński zmuszony był również bronić się przed oskarżeniem wysuwanym przeciw niemu i Wacławowi Sierakowskiemu, kustoszowi koronnemu, przez obóz saski o wywiezienie insygniów koronnych z Warszawy i uchylanie się od zdania rachunku ze skarbu koronnego. Wojewodowie: krakowski Teodor Lubomirski, sandomierski Jerzy Lubomirski i trocki Józef Ogiński ogłosili w Warszawie 21 marca 1735 manifest w tej sprawie, na który Franciszek Maksymilian Ossoliński i Wacław Sierakowski odpowiedzieli remanifestem wydanym w Świętej Lipce w dniu 3 lipca 1735 roku.

Dzięki zachowanej korespondencji możemy choć trochę dziś poznać jego ówczesny stosunek do Sasów. W liście datowanym na 25 listopada 1735 roku skierowanym do księdza Stanisława Konarskiego tak przedstawiał swój pogląd na lata rządów Augusta II: Polska tak się zapaskudziła pychą, fałszami, nieszczerością, przez tak długie przeszłego Pana rządy, gdzie przez cały czas Niemcy utrzymywali miedzy nami dyffidencyą, że gdyby się to (strzeż borze) odmienić nie miało, życieby się każdemu poczciwemu w takim stanie sprzykrzyło.

Podczas pobytu w Królewcu stał się przywódcą stronnictwa Stanisława Leszczyńskiego oraz jego najbliższym doradcą, powiernikiem tajnych planów i jakby ministrem spraw zagranicznych. W tym charakterze prowadził korespondencje z oboźnym koronnym Jerzym Ożarowskim, posłem konfederatów dzikowskich w Paryżu, oraz referendarzem wielkim koronnym Józefem Andrzejem Załuskim, będącym wysłannikiem Leszczyńskiego w Watykanie. Józef Andrzej Załuski opublikował w Rzymie w języku włoskim listy Franciszka Maksymiliana pisane z Królewca w grudniu 1734 roku oraz jako załącznik zbiorowy list do papieża, w którym Franciszek Maksymilian Ossoliński i jego towarzysze odcinali się od postulatów zawartych w piśmie kierowanym z obozu rosyjskiego do Papieża, jako wymuszonym pod groźbą zesłania w głąb Syberii.

Będąc znawcą spraw europejskich, zapewne udzielił też niejednej wskazówki politycznej konfederatom dzikowskim. W imieniu Stanisława Leszczyńskiego witał w Królewcu przyszłego następcę tronu Prus Fryderyka. Jako najbardziej do tego predysponowany, uczestniczył w negocjacjach Stanisława Leszczyńskiego z dworem berlińskim, sprzeciwiając się jednak osobiście cesjom terytorialnym wysuwanym już wtedy wobec Rzeczpospolitej przez Prusy.

Prowadząc układy z gubernatorem prowincji, generałem lejtnantem Kattem, zgodnie z życzeniem Stanisława Leszczyńskiego znajdującego się podówczas w trudnej sytuacji politycznej, musiał udzielać wówczas obietnic, których nie zamierzano w żadnym razie dotrzymać.

Zbrojne ramię Stanisława Leszczyńskiego – konfederaci dzikowscy nie opłacani i nie umiejący wybrać spośród siebie godnego i charyzmatycznego dowódcy jaki był im wtedy niezbędny, pod naporem wojsk rosyjskich i saskich wkrótce poszli w rozsypkę. Wszelkie próby przeprowadzenia korzystnych dla przebiegu konfliktu działań wojskowych rozbiły się o upór nieopłacanych wojsk konfederatów. Skore do opowiedzenia się po stronie Leszczyńskiego Wojsko Koronne uzależniało swą pomoc wpierw od wypłacenia mu żołdu. Za główną przyczynę nieudanej zbrojnej obrony tronu Stanisława Leszczyńskiego, uważał Franciszek Maksymilian Ossoliński brak dostatecznej pomocy finansowej ze strony Ludwika XV. Pieniądze te przeznaczone głównie na opłacenie wojska wzmocniły by je i pozwoliły na dodatkowy zaciąg żołnierzy. Te kwoty, jakie wysyłała Francja do Rzeczpospolitej starczały z ledwością na utrzymanie dworu w Królewcu. Inną rzeczą jest natomiast to, że wiele spośród osób, jakie znalazły się w otoczeniu Leszczyńskiego w Królewcu czerpały obficie z subsydiów nadchodzących z Francji nie patrząc na równoczesne niedostatki, w jakich pozostawali konfederaci dzikowscy.

Franciszek Maksymilian Ossoliński wraz żoną uzyskali w okresie pobytu w Królewcu wielkie względy Stanisława Leszczyńskiego. Od czasu pobytu Ossolińskich w Gdańsku Katarzyna z Jabłonowskich nawiązała romans ze swym siostrzeńcem Stanisławem Leszczyńskim. W ówczesnej epoce nie budziło to bynajmniej jakichś wielkich sensacji. Ich intymne kontakty trwały przez najbliższych kilka lat pod wyrozumiałym okiem jej męża. Potrafił on zresztą czerpać z tego związku bardzo duże korzyści materialne dla siebie. Stanisław Leszczyński nie odmawiał żadnym prośbom Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego.

Zdaje się że i sam Stanisław Leszczyński bardzo gustował w swoich kuzynkach. Kilka lat wcześniej przebywając w zamku Chambord we Francji przeżywał on bardzo namiętny romans z siostrą Katarzyny – Marią Jabłonowską późniejszą żoną księcia Fryderyka de la Trémoille Talmont. Tymczasem pozostający przy boku Leszczyńskiego w Prusach oboje Ossolińscy zostali pozbawieni przez Augusta III swych dochodów w Rzeczpospolitej.

Za pośrednictwem Stanisława Leszczyńskiego Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał wówczas od króla Francji Ludwika XV dożywotnią pensję w wysokości 9000 liwrów rocznie. Wypłacona mu została również jednorazowo suma 70 000 Liwrów jako rekompensata za utracone majątki w Polsce. Za sumę tą nabył w Prusach majątek Reissem koło Angerburga, obecnie Węgorzewo. Dobra te stały się na krótko jego główną siedzibą, kilkukrotnie bywał tu Stanisław Leszczyński. Łącznie Franciszek Maksymilian Ossoliński miał wtedy otrzymać z Francji powyżej 300 000 liwrów w gotówce lub prezentach.

W początkach 1735 roku walna rada zawiązanej przy Auguście III konfederacji odebrała Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu administracje skarbu koronnego i 27 stycznia powierzyła ją Janowi Kantemu Moszyńskiemu. Wraz z innymi emigrantami z otoczenia Stanisława Leszczyńskiego, miał on przyczynić się z inspiracji francuskiej i pruskiej do zerwania sejmu pacyfikacyjnego w Warszawie, odbywającego się jesienią 1735 roku.

Wszystkie te wydarzenia związane z obroną tronu Stanisława Leszczyńskiego między innymi klęska wojsk konfederackich oraz wybryki pozostającego przy nim syna Tomasza spowodowały iż znękany rozchorował się obłożnie w końcu października 1735 roku. Sam Stanisław Leszczyński utaił przed nim, żeby znowu nie zapadł, wiadomości o traktacie jaki zawarła Francja z Sasami uznającym Augusta III i wzywającym Leszczyńskiego do abdykacji. O stanie zdrowia Franciszka Maksymiliana i skutkach jakie mogły wywrzeć na nim informacje o jawnej zdradzie Francji może świadczyć to, że Stanisław Leszczyński izolował go od wszelkich informacji związanych z zaistniałą sytuacją i nie przekazywał korespondencji nadchodzącej do Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego.

Po abdykacji Stanisława Leszczyńskiego 26 stycznia 1736 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński złożył w początkach tego roku rezygnację z urzędu podskarbiego wielkiego koronnego na ręce Augusta III. Kopia jego listu w tej sprawie do króla polskiego została wydana drukiem w języku francuskim. Stanisław Leszczyński starał się wyjednać u Augusta III dla Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego specjalnie dogodne warunki umożliwiające zatrzymanie mu przy sobie swych majątków pozostawionych w Rzeczpospolitej. Jan Kanty Moszyński czynił również zabiegi w celu ratowania jego posiadłości.

Dnia 5 maja 1736 Franciszek Maksymilian Ossoliński wraz ze Stanisławem Leszczyńskim wyruszył na emigrację do Francji. Przez Warmię, Koszalin i Berlin dotarł do Paryża a następnie księstwa Lotaryngii i Baru, ziemi ofiarowanej Leszczyńskiemu przez swego zięcia Ludwika XV. Tak pisał z Paryża 15 grudnia 1736 roku do swojego brata Jana Stanisława Ossolińskiego: O sobie oznajmuję żeśmy tu oboje przy łasce Pana Boga zdrowi, żyjemy prawdziwie In beatitudine hujus mundi, bo przy łasce i dobrodziejstwach Pana naszego na niczym nam nie schodzi, ale tez nad to, co nam potrzeba, przy utrzymanie teraźniejszego rangu naszego, szeląg się nam nie zostanie pro zapas; successu chyba temporis, kiedy Pan Bóg wejrzy na naszego Pana i będzie już osadzony In teoria promissionis, mamy wielka nadzieję w dobroć serca Jego, że nas nie opuści.

W czasie tej podróży, po dotarciu do Meduon, Katarzyna Ossolińska poroniła ich drugie dziecko, pierwsze zmarło wkrótce po urodzeniu w roku 1734, w Gdańsku. Po blisko rocznym powrocie do zdrowia spowodowanym tym wypadkiem wyjechała w końcu 7 kwietnia 1737 roku do męża do Lotaryngii.

W Lotaryngii Franciszek Maksymilian Ossoliński wraz ze swą żoną osiadł na dworze Stanisława Leszczyńskiego w Lunéville. W sierpniu 1736 Ludwik XV wystawił w Compiègne akt nadający Ossolińskim obywatelstwo francuskie. Leszczyński bezskutecznie starał się o tytuł para lub diuka Francji dla Ossolińskiego. Od tego roku zaczął oficjalnie tytułować się księciem – duc de Tenczyn Ossoliński, jednak nigdy nie otrzymał tego tytułu z rąk króla Francji. Możliwe że godności tej używał w porozumieniu z samym Leszczyńskim, aby jako jego pierwszy współpracownik wywrzeć na otoczeniu większą powagę.

W niedługim czasie po wybraniu przez Ossolińskiego decyzji o emigracji zaczęły się też normalizować jego stosunki polityczne z Augustem III i jego dworem w Rzeczpospolitej. Franciszek Maksymilian rad nie rad musiał szybko doprowadzić do poprawnych stosunków z Sasem i odsunąć swą niechęć wobec niego. Powód tych pokojowych zabiegów był bardzo prozaiczny. W Rzeczpospolitej pozostała cała gromadzona od pokoleń fortuna rodzinna którą mógł łatwo stracić. Wkrótce też porozumiał się z Augustem III i zadysponował pozostawionym majątkiem w kraju. W rezultacie prowadzonych rokowań zachował w stosunku do swych dóbr prawo własności z możliwością scedowania ich na rzecz swych dzieci.

Sam August III i jego minister Henryk Brühl traktowali Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego życzliwie i starali się załatwić przychylnie jego prośby w sprawach rodzinnych w Rzeczpospolitej. On również z czasem zmienił swój stosunek do Augusta III, w kraju pozostała przecież cała rodzina i jego negatywne stanowisko wobec Augusta III mogło komplikować im życie. Wielokrotnie wypowiadał się o stosunkach wewnętrznych panujących w Rzeczpospolitej. Plany konfederacji przeciw Augustowi III podejmowane przez stronnictwo Potockich, zwłaszcza w roku 1741, Franciszek Maksymilian uważał z jednej strony za szkodliwe dla kraju, lecz za razem wiązał z nimi nadzieje na obalenie Wettinów z tronu Rzeczpospolitej. Cały czas bolał nad rozprzężeniem jakie zapanowało w Rzeczpospolitej. W liście do bratowej Ludwiki z Załuskich z 26 sierpnia 1741 roku pisał: Niech będzie Pan Bóg pochwalony moje kochane państwo, że w tym nierządzie naszym polskim i przy tej tam niesprawiedliwości, która jest największą opresyą wszystkich poczciwych i spokojnych ludzi, w dobrem i czerstwem konserwuje was zdrowiu.

W roku 1738 Franciszek Maksymilian Ossoliński oficjalnie zadysponował swymi dobrami pozostawionymi w Rzeczpospolitej. Tym samym definitywnie zerwał pozostałe jeszcze więzy łączące go z krajem. Na podstawie aktów sporządzonych 22, 23 i 24 lutego 1738 roku w Lunéville przekazał synowi Józefowi Kantemu Ossolińskiemu pałac w Warszawie, dworki na Pradze i Solcu, dobra Garbatki i Tarchomin obecnie w granicach miasta Warszawy, klucz Rudka na Podlasiu. Drugi z jego synów Tomasz Ossoliński otrzymał Ciechanowiec z należącymi do nie przyległościami. Obu synom przekazał też meble i wyposażenie które pozostawało jeszcze w Polsce. 20 lipca 1740 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński zleca sprzedaż swych dóbr w Prusach. Po wieloletnich rokowaniach prowadzonych z Augustem III uzyskał od niego prawo do scedowania synowi Józefowi Kantemu posiadanych królewszczyzn na Podolu w powiecie latyczowskim. Przekazał je dopiero w roku 1751 aktem wydanym w Lunéville.

W kilkanaście lat później ciekawie rozwiązał kwestię dziedziczenia ogromnego majątku jaki pozostawił po sobie w Lotaryngii i tego jaki pozostać miał w przyszłości po synie Józefie Kantym. Wszystkie majętności miały docelowo przypaść dwóm wnukom, synom Jana Kantego Ossolińskiego. Główną część dóbr w Rzeczpospolitej, które niegdyś scedował na Józefa Kantego odziedziczyć miał Józef Salezy Ossoliński, a dobra lotaryńskie – Maksymilian Ossoliński. Taki podział gwarantował iż po jego śmierci nie dojdzie do niepotrzebnych zatargów pomiędzy jego potomkami.

W Lotaryngii Franciszek Maksymilian Ossoliński znalazł swą drugą ojczyznę. Zdawał sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazł po emigracji ze Stanisławem Leszczyńskim. Jego powrót do kraju był niemożliwy, a jeżeli nawet by do tego doszło to i tak nie miał by w swej ojczyźnie do odegrania żadnej znaczącej roli. Stał się wkrótce trzecią osobą w Lotaryngii po namiestniku Ludwika XV i Stanisławie Leszczyńskim. Pełniąc różnorakie wysokie funkcje na dworze w Nancy oraz pozostając jednym z najbardziej zaufanych współpracowników Leszczyńskiego stał się de facto w wielu sprawach jego prawą ręką. Za jego pośrednictwem starano się między innymi otrzymać od Stanisława Leszczyńskiego intratne posady w księstwie.

Do schyłku swego życia Ossoliński brał udział w wielu podróżach jakie odbywał Stanisław Leszczyński w tym i corocznych wyjazdach do Wersalu na dwór córki Leszczyńskiego Marii Karoliny i zięcia Ludwika XV. Towarzyszył Leszczyńskiemu również w wyjazdach do Saverne w lipcu 1738 roku i Saint–Dié w roku 1741.

Brał udział wraz z Leszczyńskim w jego podróżach powitalnych króla Francji kiedy ten odwiedzał Lotaryngię. Podczas wizyty Ludwika XV w Metzu w 1744 roku uczestniczył w przyjęciu wydanym na cześć króla. W kilka tygodni później w Lunéville dostąpił zaszczytu jakim według ówczesnej etykiety było usługiwanie podczas przyjęcia Ludwikowi XV.

We wrześniu 1750 roku jako przedstawiciel księcia Lotaryngii i Baru udał się do Wersalu aby pogratulować Ludwikowi XV narodzin jego kolejnego wnuka księcia Burgundii. Był on synem delfina Ludwika i Marii Józefiny Saskiej córki króla Augusta II.

Nawiązał szerokie stosunki i prowadził korespondencję z wieloma wybitnymi osobistościami w Europie, między innymi z papieżem Klemensem XII oraz niektórymi dworami panującymi, głównie z dworem pruskim i sasko–polskim.

Dnia 6 stycznia 1737 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński otrzymał od Ludwika XV tytuł kawalera Orderu Świętego Michała i Świętego Ducha. Od początku swego pobytu na emigracji uzyskiwał również wysokie stanowiska na dworze lotaryńskim. 26 marca, lub 13 września, 1737 roku został wielkim majordomem dworu z pensją 72000 liwrów francuskich, następnie został przewodniczącym rady dworu. Aktem z dnia 29 lutego 1740 Stanisław Leszczyński nadał mu tytuł zarządcy pałacu i parków w Einville oraz łowczego na obszarze podległym Einville. 8 i 18 czerwca 1743 roku Franciszek Maksymilian otrzymał urzędy zarządcy pałacu i łowczego. Oprócz pensji lotaryńskiej otrzymał wciąż drugą, dożywotnią, wypłacaną przez skarb francuski. Ponadto Leszczyński nadał mu od roku 1747 dochody dożywotnie z dóbr Chanteneux, od roku 1750 z dóbr Neuve–Marcaire i od roku 1752 z hodowli bydła w Einville. 26 sierpnia 1751 roku został mianowany sędzią rycerskim w sądzie w Lunéville.

Wszystkie te spływające na niego zaszczyty i tytuły bardzo mu odpowiadały, dzięki nim mógł budować podstawy pod ewentualną przyszłość swej familii we Francji. W liście z 19 maja 1740 roku skierowanym do bratanka Aleksandra Ossolińskiego tak pisał: Au reste, kochany Olesiu posyłam ci mes preuves orginaires, ktrurem teraz świeżo oprawić kazał, et quon m’a donne przy kreacyi mojej na kawalerstwo Orderu Ducha i Michała Świętego; przeczytawszy to i przejrzawszy się tem należycie, znajdziesz tam nie mało konsolacji dla siebie i dla imienia swojego, a potem zważysz, co to bóg dla mnie uczynił i par cosequent dla familii naszej, której to już wszystko od ad posteritatem manebit, i każdy się tu z niej we Francyi będzie mógł pokazać z niezmarszczonem okiem.

Od Stanisława Leszczyńskiego otrzymał on dożywotnio w posiadanie pałac w Lunéville. Urządził tu wielkopańską rezydencję godną swej pozycji jaką zajmował w Lotaryngii. Jego siedziba pod wieloma względami jeśli nie przewyższała to przynajmniej konkurowała z analogicznymi arystokratycznymi dworami w Rzeczpospolitej.

Wspólnie z żoną dysponował u schyłku życia w sumie trzema bardzo bogato wyposażonymi rezydencjami. Były to: Lunéville, Einville i Malgrange. Ossolińscy zgromadzili tam między innymi imponującą liczbę obrazów i portretów przedstawiających członków rodziny i Polaków żyjących na dworze Stanisława Leszczyńskiego. Otoczeni byli stale czterdziesto-osobową świtą i służbą w dużej większości pochodzącej jeszcze z kraju.

Po przekazaniu Ossolińskiemu Lunéville Leszczyński wybudował jeszcze dla niego w latach 1741–1750 letni dom przy swym pałacu w Malgrange. Na jego utrzymanie przekazał mu dochody z przyległych dóbr rolniczych. Malgrange stało się drugą obok Lunéville rezydencją Franciszka Maksymiliana.

Położone niedaleko Nancy stolicy Lotaryngii (obecnie w granicach Nancy) pozwalało Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu na stały kontakt z dworem Stanisława Leszczyńskiego. Nancy należało wówczas do jednego z czołowych ośrodków kultury w Europie. Szeroko zakrojone działania Stanisława Leszczyńskiego głównie na polu kultury rozpoczęte po objęciu przezeń księstwa Lotaryngii zaowocowały między innymi wybudowaniem nowego miejskiego założenia dla Nancy wkomponowanego w stary średniowieczny układ miasta.

18 marca 1752 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński podczas uroczystości z okazji rozpoczęcia budowy nowego miejskiego założenia w Nancy położył kamień węgielny pod Plac Królewski, obecnie Plac Stanisława.

Stworzone przez Stanisława Leszczyńskiego nowoczesne księstwo w duchu ówczesnej epoki, szybko zaczęło przyciągać tu wybitne osobowości z całej Europy. Franciszek Maksymilian Ossoliński ze swymi ideałami i poglądami doskonale wkomponował się w to wszystko.

Wspólnie ze swą żoną zgromadzili w Lunéville i swych pozostałych pałacach piękną bibliotekę. Znalazły się w niej obok dziel Woltera, bajki la Fontaina, pierwsze wydanie z roku 1750 historii Polski Solignaca oraz liczne pisma teologiczne i kościelne. Całą bibliotekę przekazał w testamencie wnukowi Maksymilianowi Ossolińskiemu. Z czasem zbiory z Lunéville znalazły się w posiadaniu prawnuka Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego – Józefa Maksymiliana Ossolińskiego tworząc podwaliny pod zbiory Ossolineum. Poza biblioteką do zbiorów przyszłego Ossolineum Józef Maksymilian Ossoliński włączył również pochodzące z Lotaryngii obrazy i portrety oraz bogaty zbiór numizmatów. Te ostatnie przedstawiały wartościowy zbiór złotych, srebrnych i brązowych medali tak współczesnych jak i antycznych.

Od roku 1739 Franciszek Maksymilian Ossoliński zaczął lokować duże sumy we Francji w pożyczkach i wpłatach na hipoteki dóbr jakie posiadał w Lotaryngii. Od czasu przybycia do księstwa cały czas kupował ziemię w Lotaryngii. Niekiedy otrzymywał też znaczne majątki drogą darowizny od Leszczyńskiego. Ciągle prowadził zabiegi dążące do jak największego scalenia posiadanych dóbr najczęściej zamieniając się na konkretne działki ziemskie. Powiększając w ten sposób swój majątek pod koniec życia Franciszek Maksymilian Ossoliński doszedł do sporej fortuny. Poza dużymi dobrami ziemskimi wspólnie z żoną posiadał wspaniałe ruchomości budzące zachwyt i zazdrość mu współczesnych.

W styczniu 1742 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński reprezentował księcia Lotaryngii i Baru na elekcji cesarskiej we Frankfurcie nad Menem. W podróż tą zabrał ze sobą swoich podopiecznych którzy przebywali wówczas na dworze w Lunéville wnuka Konstantego Szaniawskiego i bratanka Aleksandra Ossolińskiego.

Franciszek Maksymilian Ossoliński darzył ogromną sympatią swą rodzinę pozostałą w kraju. Bynajmniej nie okazywał tych uczuć bezpośrednio swoim dzieciom lecz najmłodszemu pokoleniu Ossolińskich. Starając się najlepiej jak tylko mógł próbował z Lotaryngii zapewnić im w kraju jak najlepszy start i zabezpieczenie materialne na przyszłość. Największe nadzieje stryj pokładał w swym bratanku Aleksandrze. Liczył, iż to właśnie jemu jako najbardziej obiecującemu z całej gromadki młodzieży przyjdzie dźwignąć pozycję rodziny jaką cieszyła się sto lat wcześniej w Rzeczpospolitej. Siostrze Aleksandra, Franciszce kochanej Franusi wysyła z Lunévill to modne korneciki to sztuczkę materyi letniej i modnej, zadał sobie również wiele trudu aby wyswatać ją z starostą jabłonowskim Antonim Granowskim, małżeństwo to jednak nie doszło do skutku.

Prowadząc dom na wysokiej stopie chętnie gościł na swym dworze w Lunéville młodzież z Rzeczpospolitej. Zjeżdżała ona tu bardzo licznie znajdując u Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego opiekę i zarazem wykształcenie w prowadzonej w Lunéville szkole rycerskiej. Niestety z reguły nie wychodził na tym najlepiej, żalił się w jednym z kolejnych listów do kraju: Drudzy się boga nie bojący rodzice pozapominali tu swoich dzieci, przysławszy ich, co wszystko jest moim wielkim ugryzieniem, bo ja przez dobre serce i przez miłość narodu naszego, wszystko to suplementowa muszę, a mnie nawet i responsu nie dają na moje listy.

Niejednokrotnie przez długie lata gościło u niego wielu z jego bliskich i dalekich krewnych żyjąc zwyczajnie na jego koszt. Pobyt w Lunevillu, u dziadka lub dla innych stryja stał się pośród Ossolińskich czymś zupełnie normalnym w ich dzieciństwie. Z czasem jego dochody poczęły się zmniejszać przez co trudno było mu utrzymać liczną rodzinę goszczącą w Lunéville i Francji. Sytuacja ta starzejącego się już i zaczynającego coraz częściej zapadać na zdrowiu Franciszka Maksymiliana poczęła irytować i możliwe, że z tej też przyczyny zaczął ograniczać swe kontakty z krajem. W jednym z ostatnich zachowanych listów do kraju z 10 maja 1749 roku, w którym porusza temat pobytu swego bratanka Antoniego Ossolińskiego w Paryżu i kwestii jego utrzymania, tak pisze do swej bratowej Ludwiki z Załuskich: Jabym sobie miał za szczęście dopomódz mu z własnego grosza ale czasy się tu dla nas odmieniły, a ja się sam oglądać musze na dalszy koniec samego siebie i z całym tu domkiem moim, i nie jestem w stanie uczynić większej przysługi dla Imć Pana Antoniego, jako mu się przyłożyc do przyszłej rezydencyi paryzkiej stem czerwonych złotych.

Z zachowanych źródeł wynika że z krewnych gościli u niego; dzieci: Józef Kanty Ossoliński, Tomasz Ossoliński, Anna Ossolińska późniejsza Szaniawska; wnukowie: Maksymilian Ossoliński, Józef Salezy Ossoliński, Anna Teresa Ossolińska późniejsza Potocka, Marianna Ossolińska późniejsza Mniszchowa, Konstanty Szaniawski; kuzyni Kazimierz Ossoliński późniejszy podkomorzy mielnicki, wspomniany Aleksander Ossoliński i jego brat Antoni.

Jako szczery katolik uzyskał wspólnie z żoną w roku 1739 od papieża Klemensa XII zgodę aby móc …każdego dnia, z wyjątkiem największych świąt, celebrować mszę świętą w prywatnym oratorium ich obecności obecności służby i gości. Podążając za przykładem Stanisława Leszczyńskiego Ossolińscy ofiarowywali spore sumy kościołowi. W 1746 złożył w darze 3000 liwrów ojcom św. Franciszka à Paulo z kościoła Bonsecours w Nancy, którzy zobowiązali się do …odprawiania cichej mszy każdej pierwszej niedzieli miesiąca. W styczniu 1748 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński darował dość znaczną wówczas sumę 3843 liwrów i 14 soldów dla nowicjatu Jezuitów.

Franciszek Maksymilian Ossoliński uczestniczył również w wielu ceremoniach świeckich i religijnych w Lotaryngii. Darząc szczególnym stosunkiem Matkę Boską Częstochowską zdecydował się rozbudować poświęconą jej kaplicę w fundowanym przez Stanisława Leszczyńskiego kościele Bonsecours w Nancy. Budowę rozpoczęto 14 sierpnia 1738 roku, a w trzy lata później kaplica została konsekrowana w obecności Leszczyńskiego i całego lotaryńskiego dworu. Z tej okazji został on ojcem chrzestnym jednego z dzwonów nowego kościoła. W kaplicy tej kazał przygotować również kryptę grobową Ossolińskich. Stanął w niej też pomnik nagrobny Ossolińskich wykonany z czarnego marmuru przez Mikołaja Sebastiana Adama.

20 grudnia 1753 roku w towarzystwie Stanisława Leszczyńskiego uczestniczył w poświęceniu nowego kościoła w Einville.

W roku 1750 Franciszek Maksymilian Ossoliński zawarł układ ze Stanisławem Leszczyńskim dający mu wolny wybór w decydowaniu o losach jego majątku w Lotaryngii. Jednak już wkrótce miało się okazać, że Leszczyński ani myślał dotrzymać warunków tego układu.

5 lipca tego roku Franciszek Maksymilian Ossoliński podyktował w Malgrange swój pierwszy testament. Spisany został na ośmiu stronach in folio, a każdą ze stron Franciszek Maksymilian Ossoliński opatrzył swoim podpisem. Testament ten czynił z jego żony dożywotnio spadkobierczynię wszystkich dóbr pozostałych po nim w Lotaryngii. W kodycylu dołączonym do testamentu, Franciszek Maksymilian zarezerwował do własnej dyspozycji kwotę 100 000 liwrów francuskich …umieszczoną u Pana Paris de Montmartel…  jak też kilka drobnych przedmiotów jak tabakiery, zegarki, pierścienie.

W sporządzonym zapisie Franciszek Maksymilian Ossoliński wyznaczył również swej małżonce w użytkowanie …rentę w wysokości 5% z 200 000 liwrów z ogólnych dzierżaw. W przypadku śmierci księżnej renta ta miała przejść na jego syna Tomasza …w zamian za to, że w czasie jego ślubu, nie został spłacony tak korzystnie jak to uczyniłem z hrabią Józefem, moim najstarszym synem, któremu dałem dwa urzędy i na rzecz którego poczyniłem wiele wydatków pomagając mu się osiedlić. Tomasz Ossoliński otrzymał również w zapisie zgromadzoną w Lotaryngii bibliotekę.

Wielce cenił osoby nieprzeciętnie uzdolnione fundując im stypendia dla zdobycia przez nich odpowiedniego wykształcenia i rozwoju ich talentu. W ten właśnie sposób ofiarował swą pomoc dobremu polskiemu malarzowi tych czasów Szymonowi Czechowiczowi. Wysłał go do Włoch, gdzie podjął on naukę w Akademii Świętego Łukasza. Szymon Czechowicz trwale związał się później z rodziną Ossolińskich malując obrazy do kościołów w Ciechanowcu, Wyszkowie i Węgrowie. Czechowicz był też zapewne autorem galerii portretów o której wspomina się iż wisiała w pałacach Ossolińskiego w Lotaryngii. Pośród wykonanych wówczas portretów do rodzinnej galerii przodków znalazł się też najbardziej znany dziś wizerunek Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego. Po śmierci obojga Ossolińskich galeria ta ostatecznie znalazła swe miejsce w pałacu Ossolińskich w Sterdyni gdzie trafiła pod koniec XVIII wieku. Obecnie galeria znajduje się w części muzeum w Liwie oraz w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Franciszek Maksymilian Ossoliński żywo uczestniczył w codziennym życiu w swych posiadłościach w Lotaryngii. Wielokrotnie był chrzestnym i świadkiem dla swej służby i różnych dworskich osobistości przebywających w jego dobrach. Do dziś wertując zachowane księgi metrykalne miejscowości należących do Ossolińskich w Lotaryngii znaleźć można ich podpisy na aktach chrztów czy ślubów.

W ciągu całego swojego pobytu w Lotaryngii Katarzyna z Jabłonowskich Ossolińska prowadziła ascetyczny tryb życia. W życiu dworskim uczestniczyła tylko sporadycznie, głównie brała udział w ceremoniach chrztów i ślubów swej służby i dworu. Bardzo rzadko podróżowała i każdy jej wyjazd należał do wyjątkowych. W lipcu 1738 roku wraz z mężem wyruszyła do wód do Plombières, a we wrześniu 1744 udała się na spotkanie króla Francji w Metzu. Pod nieobecność męża zwykle pozostawała w swoich apartamentach znajdujących się w centralnej części pałacu w Lunéville. Wyjeżdżała stąd jedynie aby towarzyszyć mężowi w krótkich pobytach w Einville, Malgrange i czasami w rezydencji Stanisława Leszczyńskiego w Commercy, gdzie przygotował on kilka apartamentów specjalnie dla Ossolińskich.

Zmarła ona po długiej chorobie 5 stycznia 1756 roku w Lunéville. Franciszek Maksymilian i jego dwór byli przygotowani na jej odejście. Pogrzeb odprawiono nazajutrz. Ze względu na zły stan zdrowia Franciszek Maksymilian nie uczestniczył jednak w pogrzebie żony. Stanisław Leszczyński poprosił aby pochowano ją w krypcie królewskiej kościoła Noter Dame de Bon – Secours w Nancy, gdzie spoczęła obok jego żony – Katarzyny z Opalińskich. Nazajutrz po śmierci kondukt żałobny wyruszył z Lunéville w długą blisko 30 kilometrową drogę do Nancy. Posuwając się w bardzo wolnym tempie orszak żałobny dotarł tam dopiero o jedenastej w nocy …do drzwi kościelnych wraz z kilkoma karawanami pokrytymi suknem. Katarzyna Ossolińska spoczęła w krypcie u stóp grobu królowej Katarzyny z Opalińskich Leszczyńskiej. Klucze do trumny i grobowca zostały przekazane hrabiemu Maksymilianowi Ossolińskiemu, wnukowi Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego reprezentującego swojego dziadka.

W dniu pogrzebu 6 stycznia Ossoliński posłał po notariusza Thirieta aby zmienić już nieaktualne dyspozycje testamentowe z roku 1751. Nowy testament ustanawiał jedynym spadkobiercą jego wnuka Maksymiliana Ossolińskiego. 16 lutego 1756 roku Ossoliński uzupełnił zapisy testamentu o dołączony wówczas kodycyl. Z niewiadomych przyczyn w nowym testamencie dyspozycje wobec Tomasza Ossolińskiego zostały dogłębnie zmienione. Ojciec z ogromnego majątku jakim dysponował zapisał mu jedynie symboliczną złotą tabakierę! Wszyscy członkowie dworu Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego, tak Polacy jak i Francuzi otrzymali niewielkie zapisy w pozostawionym testamencie. Również prawie wszystkie domy religijne w Nancy, Lunéville, Saint-Nicolas i Pont–a–Mousson otrzymały datki pieniężne. Biedacy z Einville, Jolivet i z Chanteneux otrzymali drobne zapisy podobnie jak i szpitale oraz więźniowie. W kodycylu z 16 lutego 1756 roku Franciszek Maksymilian Ossoliński zdecydował że wszystkie osoby u niego pracujące zostaną opłacone w miesiącu jego zgonu, a ponadto zapisał jeszcze po 100 liwrów każdemu z licznych chrześniaków …sprawdzając jednych i drugich przez akt chrztu, że ja ich trzymałem lub ktoś inny w moim imieniu podczas chrztu.

Wkrótce po śmierci swej żony Franciszek Maksymilian bardzo podupadł na zdrowiu. Już od kilku lat chorował, jednak teraz widać było,że nieuchronnie zbliża się jego śmierć. Zmarł w Malgrange około pierwszej w nocy w dniu l lipca 1756. Jego pogrzeb odbył się 6 lipca w kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej kościoła Noter Dame de Bon–Secours w Nancy. Podczas uroczystej mszy świętej kaplicę przyozdobiono czarnym suknem, na którym zawisły rodzinne herby. Franciszek Maksymilian spoczął obok swej żony Katarzyny z Jabłonowskich.

Doczesnym szczątkom Ossolińskich nie długo było dane zaznać spokoju. W czasie Rewolucji Francuskiej ich trumny zostały sprofanowane i ograbione. Porozrzucane po kościele szczątki Ossolińskich zostały zebrane i złożone do wspólnej ołowianej trumny, którą złożono do grobowca pod prezbiterium kościoła Bon-Secours, gdzie spoczywają do dziś.

Bynajmniej nie jest to jeszcze koniec historii Franciszka Maksymiliana w Lotaryngii. Zdając sobie sprawę ze swego nie najlepszego stanu zdrowia i możliwości pozostawienia nieuregulowanych spraw majątkowych rozpoczął on około roku 1755 starania o przyznanie wnukowi Maksymilianowi obywatelstwa francuskiego, bez którego nie mógł on formalnie dziedziczyć żadnych dóbr po swym dziadku w Lotaryngii. Wkrótce też otrzymał on 19 stycznia 1756 roku akt nadający mu obywatelstwo francuskie. Zbiegło się to również ze śmiercią Katarzyny z Jabłonowskich, która zmarła kilka dni wcześniej. W pewnym sensie jej śmierć wyjaśniła sytuację dotyczącą dziedziczenia lotaryńskiego majątku. W razie śmierci męża to ona miała pozostać dożywotnio główną sukcesorką po Franciszku Maksymilianie i teoretycznie mogła by wtedy dogłębnie zmienić zapisy testamentu, przynajmniej części dotyczącej bezpośrednio jej majątku.

Od tej chwili jasnym było iż z chwilą śmierci Franciszka Maksymiliana to właśnie Maksymilian zostanie głównym spadkobiercą dóbr Ossolińskich w Lotaryngii.

Wiedząc o złym stanie zdrowia dziadka Maksymilian Ossoliński ustanowił 17 lutego 1756 roku Józefa Jankowitza, intendenta dworu w Lunéville …pełno-mocnikiem ogólnym i specjalnym… na wypadek jego nieobecności w chwili śmierci dziadka, spowodowanej swą służbą w wojsku. Nie wiedząc do końca czy Franciszek Maksymilian zostawił testament upoważniał również Jankowitza do tego by uczynił go …spadkobiercą domniemanym, jedynie na sposób zwykły dodając również zapis jeśli z powodu wymienionej nieobecności lub pod innym pretekstem urzędnicy, nie bacząc na niniejsze pełnomocnictwo, chcieli by wejść w posiadanie wymienionej sukcesji, bądź to poprzez nałożenie pieczęci, bądź w inny sposób tak w Lunéville, Einville, La Malgrange, jak wszędzie indziej, należy się temu sprzeciwić i w sposób formalny odwołać się do odpowiednich wyższych sądów.

W dniu śmierci Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego, o trzeciej po południu, rozpoczęło się odczytywanie testamentu zmarłego. Spadek jaki otrzymał Maksymilian Ossoliński po swoim dziadku był bardzo duży i w masę jego wchodziły: posiadłości w Lunéville, Einville, La Malgrange wraz z umeblowaniem, srebrną zastawą, wyposażeniem końmi i powozami, biblioteką i wszystkimi rękopisami, 600 000 liwrów w gotówce. Większość z tego majątku nigdy nie trafiła do rąk Maksymiliana Ossolińskiego, na przeszkodzie w jego objęciu stanął głównie Stanisław Leszczyński. Nie zamierzał on dotrzymać żadnych układów zawartych w roku 1750 z Franciszkiem Maksymilianem Ossolińskim dających mu wolny wybór w decydowaniu o losach jego majątku. Stanisław Leszczyński rościł sobie prawo do majątków podarowanych przez niego Ossolińskim w Lotaryngii. Nazajutrz po śmierci Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego z jego polecenia zaczęto opieczętowywać wszystkie jego dobra. Stanisław Leszczyński życzył sobie niezwłocznie uregulować sprawy spadkowe na swoją korzyść, aby móc je następnie podarować swej faworycie, a szwagierce Franciszka Maksymiliana – księżnej Marii z Jabłonowskich de Talmont.

Cała sprawa okazała się dość szybko nader skomplikowana, gdyż Stanisław Leszczyński nie wiedział o tym, iż ustanowionym jedynym sukcesorem jest wnuk zmarłego. Główny spadkobierca podług ówczesnego prawa był osobą niepełnoletnią, miał wówczas 22 lata, i należało dla niego ustanowić kuratora. Wykonawcy testamentu: marszałek Belle–Isle, marszałek de Bercheny i pan Alliot zajęli się tym i wkrótce spośród przyjaciół Maksymiliana Ossolińskiego wybrali dwie osoby do pełnienia tej funkcji: notariusza Thirieta i Józefa Jankowitza.

Nie akceptując testamentu Franciszka Maksymiliana Ossolińskiego, oraz widząc że nie dojdzie do żadnego korzystnego dla siebie porozumienia z młodym Maksymilian Ossolińskim, Stanisław Leszczyński wydał 26 lipca 1756 roku rozporządzenie, w którym Rada Finansów Księstwa Lotaryngii przyłączyć miała do jego posiadłości wszystko to, co niegdyś zostało podarowane Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu! Próbowano też wywierać nacisk na Maksymiliana Ossolińskiego aby porzucił myśl o objęciu dóbr ziemskich pozostałych po jego dziadku i oficjalnie zrzekł się ich na rzecz Stanisława Leszczyńskiego. Argumentowano to tym, iż nie będzie w stanie ich utrzymać pełniąc swą służbę wojskową z dala od nich. Zostało też przypomniane Maksymilianowi Ossolińskiemu, że dokładna zapłata podatku od tych dóbr ziemskich musi być regularnie oddawana poborcom. Kwintesencją pogróżek wobec Maksymiliana Ossolińskiego było poinformowanie go, że w żadnym razie nie będzie mógł zbyć prawa własności do majątku ziemskiego bez pozwolenia Stanisława Leszczyńskiego. Ten jednak ani myślał jednak zrezygnować z posiadłości ziemskich więc zostały one opieczętowane i bezprawnie zajęte przez urzędników Stanisława Leszczyńskiego. Poza trudnościami ze strony Stanisława Leszczyńskiego pojawiły się też i inne.

W kodycylu do testamentu Franciszek Maksymilian Ossoliński zapisał swej szwagierce księżnej de Talmont srebro stołowe, zegarek i biżuterię należącą do jego żony. Odmówiła ona jednak przyjęcia tego zapisu szacowanego na 3558 liwrów uważając go za niewystarczający, żądając zarazem aby przypadła jej w udziale połowa całej masy spadkowej jako jedynej spadkobierczyni Katarzyny z Jabłonowskich Ossolińskiej. Poprosiła o zapoznanie jej z testamentem szwagra. Od tego momentu zrodził się spór o sukcesję po Franciszku Maksymilianie Ossolińskim pomiędzy jego wnukiem a Marią de Talmont. Księżna wytoczyła proces swemu krewnemu. Jego przebieg z uwagą śledzono tak na dworze w Wersalu jak i w całej Lotaryngi. Księżna de Talmont czując się pokrzywdzoną zapisami w testamencie zażądała …zwrotu posagu, który został utworzony dla wielmożnej pani Księżny Ossolińskiej, jej siostry, której jest jedyną spadkobierczynią podziału tego, co pochodzi z darów, które zostały przekazane księciu i księżnej Ossolińskim przez jego wysokość [Leszczyńskiego]. Roszczenia swe opierała na tym iż Franciszek Maksymilian Ossoliński połączył obie sukcesje po sobie i swej żonie w jedną, a spadkobiercą uczynił swego wnuka, dopiero od niedawna obywatela francuskiego. Był to jej zdaniem wystarczający powód aby obalić testament. Całość masy spadkowej oceniła ona na 1 200 000 liwrów. Sam Stanisław Leszczyński stanął w tym sporze po stronie księżnej de Talmont.

Pierwsze posiedzenie sądu odbyło się wiosną 1757 roku, sąd przyznał pani de Talmont 100 000 liwrów z dóbr w Einville oraz 50 000 florenów polskich „za biżuterię wniesioną w kontakt małżeński jej siostry”. Żadna ze stron nie była zadowolona z tego wyroku.

Drugie posiedzenie sądu odbyło się 18 lutego 1758 roku. Przyznano wówczas księżnej 100 000 liwrów z ogółu gospodarstw w Lotaryngii, sto tysięcy florenów polskich za posag jej siostry i 50 000 florenów polskich za jej diamenty wraz z odsetkami od czasu kiedy została otwarta sukcesja. Koszty sądowe podzielono równo pomiędzy obie strony sporu. Werdykt ten nikogo nie usatysfakcjonował jednak był ostatnim i zakończył ten spór.

Protesty Maksymiliana Ossolińskiego przeciw wywłaszczeniu z majątków w Lunéville, Einville i La Malgrange pozostały bezowocne. 15 września 1758 roku Maksymilian Ossoliński zdeponował u notariusza Thirieta opieczętowaną kopertę zawierającą akt protestu …przeciw odmowie umożliwienia mu zabrania mebli i ruchomości, które zostały mu zapisane przez jego dziadka i które były w pałacu w Einville. Protest ten przeleżeć miał przez następne osiem lat, aż do śmierci Stanisława Leszczyńskiego w dniu 22 kwietnia 1766 roku. Dopiero po objęciu Lotaryngii po śmierci Stanisława Leszczyńskiego przez króla Francji Ludwika XV ten okazał się być bardziej sprawiedliwym i zezwolił na przejęcie wyposażenia z Lunéville i Einville. Znaczna część mebli, biblioteka i wyposażenie natychmiast zostały wysłane do Polski.

Opinie historiografii polskiej i francuskiej o Franciszku Maksymilianie Ossolińskim są kontrowersyjne. Nadzwyczaj surową ocenę wystawił mu P. Boyé, także Szymon Askenazy, który twierdził, że Franciszek Maksymilian Ossoliński był lekkomyślny, rozrzutny, niebaczny na swe obowiązki ani na honor. Natomiast zdaniem Klemensa Kanteckiego ustępował talentem politycznym jedynie Poniatowskiemu, a później Czartoryskim, lecz był człowiekiem uczciwym i sumiennym, wiernym zasadom i przyjętym obowiązkom, dobrym patriotą. Franciszek Maksymilian Ossoliński był jedną z wybitniejszych postaci jakie wydał ród Ossolińskich. Gdyby pozostał w Rzeczpospolitej prawdopodobnie doszedłby do wysokich stanowisk państwowych w kraju. Czy osiągnął by stanowisko kanclerza Rzeczpospolitej?

Po swej śmierci szybko zapomniany przez rodaków w kraju niesłusznie odszedł w cień historii.


                                                        

Grzegorz Ossoliński
Ciechanowiecki Rocznik Muzealny
tom I


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Biuletyn Informacji Publicznej

Cyfrowy Urząd

System Informacji Przestrzennej

Informacja Turystyczna

Rodzina 500+

Mapa interaktywna
COKiS
Galeria

Wydarzenia kulturalne

Pytania do Burmistrza
eKartka 
wszystkie »»     

Pogoda Euro Horoskop
ciechanowiec.plciechanowiec.pl