Zioła w tradycji ludowej Podlasia Drukuj

Wstęp. 

Historia ludzkości według Biblii rozpoczęła się w rajskim ogrodzie. Księga Rodzaju (2, 8-10) donosi, iż zasadziwszy ogród w Edenie na Wschodzie …Jahwe Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Boga Jahwe wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące, oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.
    
Od początku istnienia człowieka na ziemi, pierwszymi produktami jakie spożywał były rośliny lub ich owoce. Przez wiele tysiącleci człowiek pierwotny prowadził koczowniczy tryb życia, przenosząc się z miejsca na miejsce zmuszony był żywić się, w każdej porze roku roślinami, które znalazł na trasie swojej wędrówki. Od początku musiał uczyć się wykorzystywania ich do różnych celów. Do poznania działania roślin dochodził człowiek powoli, przez długie tysiąclecia, obserwując zwierzęta, które dzięki bardziej rozwiniętemu i wyczulonemu instynktowi unikały roślin trujących, a niekiedy umiały wyszukać odpowiednie rośliny lecznicze.
    
W miarę gromadzenia z pokolenia na pokolenie doświadczeń powstawała wiedza o niezwykłych właściwościach roślin. Wiedza ta, przekazywana ustnie jedynie w bardzo wąskim gronie rodziny czy klanu, tworzyła krąg wtajemniczenia – stawała się atrybutem władzy, przedmiotem obrzędów, kultów religijnych bądź magii. W każdej grupie społecznej byli ludzie, którzy cieszyli się wśród współziomków wielkim szacunkiem, gdyż posiadali wiedzę o leczniczej mocy roślin. To oni przeważnie byli kierownikami dawnych obrzędów odbywających się w lasach, na pagórkach pod gołym niebem, gdzie śpiewano pieśni obrzędowe, palono ognie ofiarne i ucztowano. Takie autorytety organizowały pogańskie obrzędy, szerzyły wierzenia o złych i dobrych siłach, o duszach zamieszkujących pola, lasy i wody, jak również leczyły ziołami i różnymi magicznymi praktykami. Na początku byli to ludzie starsi, którzy dużo przeżyli, widzieli, i którzy w każdym wypadku mogli poradzić. Ludzie ci przekazywali z pokolenia na pokolenie swoją wiedzę, pochodząca od przodków. Zaczęto nazywać ich znachorami. Znachorzy ci zaczęli również czerpać z tradycyjnej wiedzy, która za pośrednictwem dworów i duchowieństwa, a także ze starych ksiąg lekarskich i kalendarzy szerzyła się w śród ludu. Przez wiele wieków umiejętność leczenia ludzi była okryta pewną tajemniczością, a samo leczenie wyglądało jak obrzędy, zaś środki lecznicze były pozyskiwane również w pewnych okolicznościach, powodujących wzmocnienie ich skuteczności.
    
Wiedza lecznicza była na początku przekazywana ustnie, później w formie pisanej ręcznie, a dopiero od chwili wynalezienia druku wiedza ta mogła dotrzeć do szerszego grona ludzi. Do chwili obecnej wiedza o leczniczych działaniach ziół potwierdzona badaniami miesza się z wiedzą ludową potwierdzoną wieloletnimi doświadczeniami i tradycją. Jednak od chwili wynalezienia leków syntetycznych, zainteresowanie ziołolecznictwem znacznie zmalało, gdyż obecne tempo i warunki życia wymagają od medycyny szybkiego i skutecznego powracania chorych do zdrowia. A w osiąganiu tego dużym i niewątpliwym postępem było wprowadzenie leków syntetycznych. Jednak nie znaczy to wcale, że medycyna zrezygnowała zupełnie ze stosowania ziół i leków roślinnych. Istnieją środki, których nawet na obecnym poziomie chemii nie można otrzymać sztucznie, a bez których medycyna nie może się obyć. Są to na przykład glikozydykardenolidowe uzyskiwane między innymi z naparstnicy wełnistej i miłka wiosennego, czy papaweryna – z maku lekarskiego.
    
Przy stosowaniu kuracji roślinnych, szczególnie w schorzeniach przewlekłych, nie można niestety liczyć na natychmiastową poprawę. Lecząc się ziołami trzeba zachować cierpliwość (przynajmniej na początku) i traktować je jak bezinteresownego przyjaciela, który chce pomóc tak jak potrafi. Częstym błędem popełnianym przez amatorów ziołolecznictwa jest mniemanie, że silniejszy roztwór (odwar bardziej stężony) szybciej ich uleczy. Ziół nie można przyrządzać w większym stężeniu niż podane (jeżeli podano: 1 łyżka na 1 szklankę wody, nie można brać 2 łyżek na tę samą ilość płynu), bo i tak szybciej nie uzdrowią, a mogą wywołać objawy niepożądane. Dotyczy to zwłaszcza dzieci.
    
Ziołolecznictwo, zwane również fitoterapią, odzyskuje stopniowo, od szeregu już lat, swoje znaczenie, które utraciło w skutek dominacji leków syntetycznych. Na Podlasiu tak naprawdę ludzie nigdy nie wyrzekli się ani roślin leczniczych, jak również – rad ludowych lekarzy, którzy je stosują według wielowiekowych zasad i doświadczeń. W Polsce tradycje zielarskie były od stuleci kultywowane, szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach, bowiem tam ludność miała łatwy dostęp do rosnących w okolicy roślin leczniczych. W opracowaniu przedstawiłam wierzenia ludzi z terenu Podlasia dotyczące wybranych roślin zielarskich występujących na tym terenie, o których znaleźć można wzmianki w Biblii Tysiąclecia. Celem mojej pracy jest przypomnienie tych wierzeń w celu pielęgnowania tradycji ludowej związanej z roślinnością regionu Podlasia. Poznając różne ciekawe historie roślin, wokół których narosły w ciągu wieków określone obrzędy, legendy i wierzenia z większym szacunkiem spoglądamy na rosnące wokół nas rośliny, nie zwracając tylko uwagi na wygląd (kwiat, zapach, pokrój) lecz także wykorzystanie ich w różnych celach przez naszych przodków, i w chwili obecnej.

1. Podlasie.

Podlasie to historyczna dzielnica Polski, będąca już we wczesnym średniowieczu terenem osadnictwa słowiańskiego. Podlasie to obszar gdzie od stuleci ścierały się różne żywioły narodowościowe i wyznaniowe, położone na wschodzie Polski. Pograniczna to ziemia i krzyżowały się tu wpływy najrozmaitsze. Charakter pograniczny tej ziemi skłania nas do uznania wyjątkowego stanowiska Podlasia i nie włączenia go ani w Mazowsze, ani do Małopolski, do której historycznie należało, zwłaszcza, że wpływy wschodnich sąsiadów są tutaj bardzo wyraźne.
    
Podlasie położone jest w północno–wschodniej części Polski. Jest to region zróżnicowany pod względem etnicznym i kulturowym. Jak nigdzie w Europie Zachód sąsiaduje tu ze Wschodem, częstokroć tworząc niepowtarzalną mozaikę. Tereny Podlasia zamieszkują grupy kresowe. Polacy, Białorusini, Litwini, Tatarzy, Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi i Cyganie przez wieki tworzyli oblicze tego regionu. Odmienne też były ich wyznania: katolicyzm, prawosławie, judaizm i islam. Świadczą o tym – zarówno zabytki, jak i rozrzucone po miasteczkach i wsiach cmentarze – niemi świadkowie historii.
    
Charakterystyczne dla tego regionu jest występowanie dużych obszarów pokrytych lasami, przy równoczesnym, znacznym rozproszeniu małych powierzchni leśnych, położonych pośród pól i łąk. Duże kompleksy leśne tworzą puszcze: Augustowska, Białowieska, Knyszyńska oraz pozostałości Kurpiowskiej. Są to obszary najmniej zmienione działalnością człowieka, o unikalnej florze i faunie. Na najcenniejszych terenach utworzono cztery parki narodowe: Białowieski, Wigierski, Biebrzański i Narwiański, oraz cztery parki krajobrazowe: Puszczy Knyszyńskiej, Suwalski, Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi i Nadbużański. W skali kraju rejon ten może poszczycić się wyjątkowo dużą liczbą rezerwatów przyrody. Powołano także na tym regionie kilkanaście obszarów chronionego krajobrazu, oraz kilkaset użytków ekologicznych.

2. Zioła na Słowiańszczyźnie.
    
Tradycja stosowania roślin w życiu codziennym i lecznictwie utrwalała się przez wieki, gdyż od wieków nękały człowieka głód, choroby, cierpienia fizyczne i psychiczne. Ratunku szukano w roślinach, które nie tylko łagodziły dolegliwości, ale również wzmacniały siłę fizyczną, wprowadzały w stan euforii, dawały wizje wzrokowe, słuchowe i dotykowe. Człowiek korzystał z roślin w walce z głodem, chorobami oraz w kształtowaniu i utrwalaniu wierzeń religijnych. Zielarstwo i ziołolecznictwo rozwinęło się początkowo w starożytnej Grecji, głównie na Krecie, gdzie powstał nawet zawód rizotomików (krających korzenie). Ludzie ci zajmowali się uprawą, zbieraniem i suszeniem ziół. Po upadku naukowych ośrodków w Grecji i Rzymie, przodująca rola w rozwoju zielarstwa przypadła Arabom. Zakładali oni plantacje roślin i to nie tylko we własnym kraju, ale i w krajach śródziemnomorskich. Rośliny z tych plantacji oraz wiedza o ich zastosowaniu i działaniu docierała na ziemie leżące na północ od Alp, aż do Polski. Przekazicielami wiedzy zielarskiej na tych ziemiach w X i XI wieku były klasztory, w których mnisi zajmowali się uprawą ziół.
    
Ziemie polskie od zarania dziejów stanowiły skrzyżowanie dróg handlowych, stąd też w lecznictwie ludowym obserwujemy różne wpływy obce: niemieckie, rosyjskie czy czeskie. Wielonarodowy charakter dawnego państwa polskiego również miał wpływ na przenikanie różnych wpływów i tendencji, zwłaszcza wschodniosłowiańskich, litewskich, żydowskich i cygańskich.
    
Wśród stosowanych metod leczniczych przeważało leczenie ziołami, chociaż nie gardzono praktykami irracjonalnymi. Charakterystyczny dla medycyny ludowej nurt quasi-magiczny zarysował się wyraźnie jeszcze w dziewiętnastym stuleciu. Badacz lecznictwa ludowego tamtej epoki, profesor Talko–Hryncewicz tak pisał w roku 1893: Im dalej na wschód, tam skarbnica medycyny ludowej obfitsza jest w przesądy i zabobony, z którymi ściśle łączą się zaklęcia i zamawiania. Przeciwnie zaś, posuwając się ku zachodowi, skarbnica ta coraz się bardziej pod tym względem wyczerpuje, zatracając pomału swój czysto ludowy charakter.
    
Talko–Hryncewicz spostrzegł, że wiele leków używanych na Słowiańszczyźnie przyszło z Niemiec. U kresowiaków zaś można dostrzec wpływ cywilizacji bizantyjskiej, na terenie Grodów Czerwieńskich …widzimy wpływ obopólny dwóch ścierających się ze sobą cywilizacji kościelnych, wschodniej i zachodniej oraz wierzeń indyjskich, zaszczepionych przez wędrowne grupy cygańskie. Ruś zachodnia przyswoiła sporo wierzeń dawnej medycyny, po części za pośrednictwem dworów i duchowieństwa, a po części ze starych ksiąg lekarskich, kalendarzy i tym podobnych wydawnictw.
    
Wszystkie leki ludowe podzielił Talko–Hryncewicz na empiryczne i domowe. Pierwsza grupa obejmowała środki uzdrawiające pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego, zapożyczone ze starej medycyny. Drugą natomiast tworzyły wyłącznie zioła, którym znachorzy przypisywali często właściwości sympatyczne. W medycynie ludowej często wykorzystywano sposób leczenia sympatycznego, opierający się na błędnie stosowanej analogii, że …podobne leczy się podobnym. Często opierano się na podobieństwie kształtu lub koloru rośliny, zwierzęcia, środka leczniczego, do choroby. Nazwa sympatyczny środek pochodzi z wyobrażenia, że między słabością (czyli chorym), a lekarzem (sposobem leczenia) zachodzi współczucie, jakiś związek wewnętrzny, niewidoczny, tajemniczy: ...Lud nasz trzyma się tej odwiecznej metody leczenia, znanej u wszystkich ludów i mającą za sobą praktykę kilku tysięcy lat (… ) Kobietom, doświadczającym zbytecznego krwotoku, zalecają w Lubelskiem naparzanie z krwawnika (Millefolium) (J. Gluziński 1856).
    
S. Syreńczyk zapewnia w Zielniku polskim (Kraków 1613), że połamane kości spaja plastrowaniem żywokost, że serca drżenie usuwa serdecznik, zwany także serdecznym zielem: ... Jęczmień na oku wycierają przepalonym ziarnkiem trzy razy, a potem to ziarnko wrzucają w ogień mówiąc: Nic-em ci nie zrobił złego, złaź z oka mego. (M. Cisek 1889). Do chwili obecnej na Podlasiu wierzy się, że …kończyna czerwona jest pomocna w upławach czerwonych, zaś kończyna biała w upławach białych.
    
Skuteczność środków sympatycznych opierała się na głębokiej wierze, pokładanej w nich przez samych chorych lub zawiedzionych. Czyli jesteśmy już tylko o krok od psychoterapii. Wśród mieszkańców Rusi nie było takiego schorzenia i takiej niekorzystnej psychicznie sytuacji, których nie likwidowano by simplicjami roślinnymi lub guślarskimi praktykami.

3. Zioła w obrzędach i życiu codziennym.
    
Stosowanie ziół przez lud polski jest głęboko zakorzenione w kulturze ludowej, która dla wielu osób jest obca, gdyż trudno jest zrozumieć niektóre obrzędy, zwyczaje, gesty, z którymi nie obcuje się na co dzień, nie wychowuje i nie żyje się w nich. Wystarczy aby jakieś postępowanie, gesty, sposób myślenia, rozumienia, różniły się od naszego, aby określić to: przesądem, magią, zabobonem, a więc tym, czego należy się raczej wstydzić i do czego nie należy się przyznawać.
    
Lepiej zamiast określać coś że jest irracjonalne, zadać sobie trochę trudu i poszukać co się za tym czymś kryje. W sferze związanej z ratowaniem zdrowia i życia ludzkiego mają miejsce dziwne, zabobonne i nie zawsze do końca zrozumiałe zalecenia i praktyki. Jednak wszystkie zalecenia było z czymś związane. Większość zaleceń dotyczyło: osób, miejsca i czasu jak również wierzenia w moc święconych roślin. Spełnienie tych zaleceń gwarantowało uzyskanie środków leczniczych o jak najlepszych właściwościach leczniczych.

3.1. Zalecenia dotyczące osoby.
    
Według ludowych zaleceń dotyczących zbioru ziół do celów leczniczych w rejonie Podlasia, zajęciem tym mogły zajmować się kobiety w określonym okresie rozwoju biologicznego …zioła mogły zbierać tylko dziewczynki przed pierwszą menstruacją lub kobiety po ostatniej menstruacji (…) zbierać zioła powinny głównie kobiety stare, gdyż one już nie kwitną. Zalecenie to pochodzi ze specyficznego światopoglądu ludowego wywodzącego się z dychotomicznej wizji świata, według którego mężczyźni – kobiety znajdują się w opozycji. Kobiety naznaczone są stygmatem ujemnym, a mężczyźni dodatnim. Kojarzono często kobiety z siłami demonicznymi, posiadającymi moc magicznego oddziaływania na rzeczywistość. Kobiety posądzane były o konszachty z diabłem, że są czarownicami, że znają tajemnice, czarodziejskie środki, rośliny. Zalecenie to przetrwało w tradycji do chwili obecnej, rośliny do święcenia pozyskują głównie kobiety starsze i małe dziewczynki. Jednak materiał z roślin leczniczych pozyskują wszyscy, którzy posiadają wystarczającą wiedzę z tej dziedzinie.

3.2. Zalecenia dotyczące miejsca.
    
W ludowych zaleceniach miejsce również było ważnym elementem. Zalecano aby pozyskiwane rośliny pochodziły z granic, miedz i innych osobliwych miejsc, takich jak: kapliczki, figury świętych i krzyże przydrożne. Często na przykład, jeśli chodzi o pozyskanie mchu należało go zebrać z samych figur lub krzyży przydrożnych (Podlasie północne – przy przelęknieniu zebrać mech z pięciu krzyży). Zalecenie to, również wywodzące się ze światopoglądu ludowego dzielącego przestrzeń na swoją (znaną, dobrą, pozytywną) i obcą (nieznaną, złą, negatywną), które podzielone są granicami. Takimi granicami są, miedze, płoty, ściany domów, okna, na których potęgują się złe siły i na których można pozyskać zioła o szczególnej mocy i wartości.
    
Krzyże i figury przydrożne związane są z sacrum, a co za tym idzie posiadają moc sakralno–magiczną. Często krzyże, figury świętych i kapliczki znajdują się na granicach wsi, przy drogach, a więc ta moc może potęgować się przez to, że te osobliwe miejsca w jakiś sposób nakładają się na siebie. Zaleceń tych już prawie nikt nie zna i nie przestrzega, oprócz jednego, dotyczącego cmentarzy, z których nie rwie się roślin do celów leczniczych.
    
Przeważnie nie było wyznaczonego specjalnego miejsca leczenia, na ogół odbywało się w domu chorego. Niekiedy tylko kuracje przeprowadzano w bliskości pieca np.: przy likwidowaniu jęczmienia, do którego natychmiast wrzucano poświęcone ziarno jęczmienia. Niekiedy w bezpośredniej bliskości rosnącego drzewa lub krzewu, przy których wykonywano zabieg.
    
Przestrzeń jak również i czas w kulturze ludowej są kategoriami niejednorodnymi, lecz poprzedzielanymi granicami i ulegającymi wartościowaniu. Aby uzyskać określony efekt, nie wszystkie czynności powinno się przeprowadzać w dowolnym miejscu i czasie.

3.3. Zalecenia dotyczące czasu.
    
Jeśli chodzi o kategorię czasu to dotyczył on przede wszystkim określonej pory pozyskania rośliny jak również przeprowadzenia określonej kuracji. Najczęściej zbierano rośliny do południa: Żeby zioła lecznicze były skuteczne, trzeba je zrywać z rosą poranną. Za najskuteczniejsze uważano zioła zebrane przed pełnią i ze wschodem słońca tj. …z przybywaniem światła, na wiosnę, w maju, kiedy cała przyroda budzi się do życia. Najskuteczniej działają zioła zbierane w wilię św. Jana, zwane ziołami świętojańskimi.
    
Uważano również, że zioła należy zbierać wiosną, gdy kwitną czyli w maju i czerwcu. Niekiedy zastrzegano, że po świętym Janie (24 VI) nie powinno się zbierać ziół, bowiem w wigilię tego święta czarownice, które zlatują się tej nocy na Łysą Górę, plugawią ziemię odchodami, śliną. U dawnych Słowian istniała tradycja zbierania ziół, które wykorzystywano jako leki roślinne, przed dniem świętego Jana (24 czerwca). Zwyczaj ten na Białostocczyźnie trwa do dziś, jednak ze względu na wspólne zamieszkiwanie tych terenów przez chrześcijan wyznania prawosławnego i katolickiego, jak też posługiwanie się kalendarzem juliańskim i gregoriańskim, czas zbioru ziół trwa dla jednych do 24 czerwca, a dla innych do 8 lipca.
    
Ksiądz Krzysztof Kluk twierdził, że zbiór różnych części roślin powinno się prowadzić w odpowiednim czasie. Okres lata związany jest z intensywnym zbiorem ziela i liści. Optymalną porą zbioru większości liści jest czas przed zakwitnięciem rośliny, czyli okres przed nocą świętojańską. Zanim roślina zakwitnie, w liściach i łodygach akumulowana jest większość obecnych w niej makroelementów. Większość roślin kwitnie w drugiej połowie czerwca, być może dlatego, zgodnie ze zwyczajem, należało zbierać zioła przed dniem świętego Jana. Podczas kwitnienie takie pierwiastki jak potas, azot, fosfor i częściowo magnez przenoszą się do kwiatów, a następnie do owoców. Kwiaty roślin są więc bogatym źródłem soli mineralnych. Jesienią po przekwitnięciu i utracie nadziemnych części pędu, pozyskiwanymi częściami roślin są korzenie i kłącza. Nagromadzają się w nich substancje czynne. Korzenie zawierają znaczne ilości makro i mikroelementów. Natomiast wczesna wiosna to najdogodniejszy czas zbioru kory.
    
Substancje czynne znajdujące się w roślinie należą na ogół do połączeń nietrwałych i łatwo następują ich przemiany zarówno ilościowe, jak i jakościowe. Czas zbioru rośliny zależy od pory roku, ale też i od pory dnia. W ciągu dnia następuje biosynteza i magazynowanie glikozydów (związków biologicznie czynnych o działaniu leczniczym), natomiast wieczorem rozpoczynają się procesy ich rozkładu. Taką zmienność dobową obserwuje się najczęściej u roślin wytwarzających olejki eteryczne, których najwięcej jest w roślinie między godziną 10 a 15.
    
Przestrzegając terminów zbioru poszczególnych gatunków roślin, pozyskiwano rośliny o najsilniejszych właściwościach leczniczych. Przy pozyskiwaniu roślin do celów leczniczych zwracano także uwagę na fazy księżyca. Uważano, że najskuteczniejsze zioła można uzyskać wtedy, gdy księżyca przybywa, aż do pełni włącznie. Podczas ostatniej kwadry księżyca (gdy księżyca ubywa, aż do zupełnego zaniku włącznie) zakazywano zbioru roślin. Istnieją także w kalendarzu ludowym szczególne dni, w które zalecano udawanie się po zioła. Takimi dobrymi dniami były niektóre święta kościelne: świętego Jana (24 VI), Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny (15 VIII), oktawa Bożego Ciała i świętego Piotra i Pawła (29 VI).
    
Czas w pojęciu ludowym nie był jednorodnym, pewne odcinki czasu dobowego, rocznego poprzedzielane są momentami przełomowymi, granicami, które łączą i oddzielają te odcinki. Momenty graniczne, rozdzielające cykle roczne i dobowe, były czasem szczególnym. Na przełomowe roczne momenty związane z kalendarzem solarnym, z przełomem wegetacyjno–agrarnym nakładały się niektóre święta kościelne. Był to czas uważany za magiczny i niebezpieczny dla ludzi. Jednak w tym czasie można było uzyskać rośliny lecznicze posiadające odpowiednią siłę i moc sprawczą.
    
Podczas samego leczenia, zwłaszcza metodą sympatyczną, według wierzeń ludowych warunki czasu i miejsca odgrywały niemałą rolę. Wpływ księżyca miał doniosłe znaczenie. Najskuteczniejszą do leczenia porą był czas ubywającego księżyca i pełnia, po której ubytek ten się zaczynał, aby razem z nim zmniejszała się choroba. Wielki wpływ na chorobę miały i inne ciała niebieskie, jak gwiazdy, zorza polarna i wieczorna, w ogóle zjawiska atmosferyczne.
    
Niektóre pory astronomiczne, miały znaczenie w lecznictwie, jak np. wiosenne zrównanie dnia z nocą, pokrywające się zazwyczaj z początkiem wiosny i świętami wielkanocnymi (Wielki Piątek miał i u ludów europejskich częste pod tym względem zastosowanie), zimowe przesilenie dnia z nocą (Wielkie Gody – od Bożego Narodzenia przez Nowy Rok – aż do Trzech Króli) i tym podobne uroczystości, z doby pogańskiej, które chrześcijaństwo nową myślą natchnęło, nadawały się u nas, jak u wszystkich ludów chrześcijańskich za najodpowiedniejszą porę do leczenia i czarowania w ogóle. Leki należało zadać przed wschodem lub po zachodzie słońca tj. o zmroku, bo wtedy działanie czarów było najsilniejsze. Obecnie na Podlasiu głównie przez starsze osoby leczy się niektóre dolegliwości przez okadzanie. Podczas takiego zabiegu nadal przestrzega się niektórych zaleceń gwarantujących wzmocnienie kuracji. Dotyczy to głównie czasu, w którym przeprowadza się takie czynności. Okadzano zawsze o zmroku (po zachodzie lub przed wschodem słońca).

3.4. Zalecenia dotyczące liczb.
    
W kulturze ludowej liczby nieparzyste posiadały wyjątkowe znaczenie, jednak najczęściej spotykanymi liczbami, występującymi podczas zaleceń dotyczących zbioru roślin, a następnie przyrządzeniu z nich leków, jak również samej kuracji były trójki i dziewiątki. Liczby parzyste w kulturze ludowej występowały w sytuacjach stałych, zamkniętych, nie podlegającym zmianom; natomiast nieparzyste – odwrotnie oznaczają sytuacje, w których oczekuje się na zmianę, przejście, metamorfozę. Działania, podczas których stosuje się trójki i dziewiątki, są czynnościami nastawionymi na zmianę obecnej sytuacji, oznaczają jej otwartość: Aby oczyścić uroki z dziecka, zalecano zebranie ziół i traw z dziewięciu miedz, a następnie kąpano dziecko przez dziewięć kolejnych piątków (Cecenewo).
    
Użycie trójki i dziewiątki oznaczać mają oczekiwanie na przejście osoby chorej ze stanu choroby w stan zdrowia. Aby wzmocnić skuteczność leczenia niekiedy liczby nakładały się na siebie. Używano w nieparzystej liczby miejsc z których zebrano rośliny, lek po połączeniu składników przyrządzał się przez nieparzystą liczbę dni, kuracja trwała nieparzystą liczbę dni lub nieparzystą liczbę razy należało wykonać określone czynności. Na przykład przy róży spalano dziewięć gałek lnu (święconego 2 lutego w Matki Boskiej Gromnicznej) po trzy sztuki przez trzy dni przed i po zachodzie słońca. Do chwili obecnej można spotkać trójki w zaleceniach dotyczący okadzania chorych osób na Podlasiu: Chorą osobę lub chore zwierzę obchodzono trzykrotnie odmawiając przy tym Anioł Pański, czasami na głowie chorego układano serwetkę od święconki, taki zabieg wykonywano trzykrotnie. Do kadzenia używano małego naczynia, w które umieszczano rozżarzone węgle drzewne, na które kruszono zioła z wianuszków, większość osób używała do tego celu po trochę ziół z każdego wianuszka. Po zabiegu wrzucano węgle do pieca.

3.5. Wierzenia w magiczną moc święconych ziół.
    
Rośliny poświęcone przez kapłana odgrywały dawniej istotne znaczenie w lecznictwie ludowym, a także i obecnie zwyczaj święcenia roślin nie zanikł i znany jest w każdym zakątku kraju. Łączy się to z wiarą w siłę, i moc sprawcza wody święconej, a więc z sacrum. Zgodnie ze światopoglądem ludowym wszystko to, co związane jest z sacrum, a dotyczy wiary w Boga, świętych należy do porządku boskiego, ludzkiego i jest znaczone pozytywnie, a pozostaje w opozycji do świata demonów znaczonego negatywnie i związanego ze światem podziemnym, obcym i wrogim człowiekowi.
    
Ogromną moc przypisywano roślinom pokropionym wodą święconą. Lecznicze zastosowanie roślin opierało się na wierze, że dopiero poświęcone rośliny mają moc uzdrawiania. Okazji do święcenia w ciągu roku było kilka, jednak powszechnie i z dużym urozmaiceniem gatunków roślin święcono w oktawę Bożego Ciała i w święto Matki Boskiej Zielnej (15 VIII). Przy innych okazjach święcono rośliny sporadycznie i był to na ogół jeden gatunek roślin. Po poświęceniu używano je nie tylko w medycynie ludowej. Często ich funkcja i znaczenie były znacznie szersze, i dotyczyły zabiegów zabezpieczających ludzi, jak również inwentarz żywy i uprawy przed złymi mocami. Ochraniały przed uderzeniem pioruna, zabezpieczały zboża przed gryzoniami, wkładano je do trumny. Palonymi roślinami z wianków do dziś w niektórych rodzinach na wsiach na Podlasiu okadza się wszystkie zakątki domostwa i domowników od nieszczęść i różnych dolegliwości.
    
Pierwszym świętem w roku, w którym święcone są rośliny jest Niedziela Palmowa. W tym dniu powszechnie święcono palmy, które najczęściej robiono z gałązek wierzby kwitnącej, nazywając jej kwiaty: baźkami, bagniętami, kocankami. Do nich dodawano inne zielone rośliny takie jak np.: tatarak, jałowiec, barwinek, pędy widłaka, szparagu lekarskiego. Do celów leczniczych używano kwiatów wierzby, które po poświęceniu połykano, aby uchronić się przed bólami gardła i kaszlu. Używano również od padaczki w tym celu uderzano chore dziecko palmą trzy razy (Olędy). Palmę z witek wierzbowych po przyjściu do domu sadzono w ziemię przy studni lub płocie w celu odstraszenia wszystkiego złego od obejścia (Siemiony). Wierzbę uważano za symbol odradzającego się życia na wiosnę. Aby przekazać żywotność zielonej gałązki ludziom, zwierzętom i zabezpieczyć ich od chorób uderzano się nawzajem palmami. Podobnie traktowano bydło przed pierwszym wypasem, obecnie w wielu rodzinach na Podlasiu zwyczaj ten przetrwał (Olędy, Koryciny, Siemiony).
    
Następnym świętem podczas którego powszechnie święci się rośliny jest oktawa Bożego Ciała. Święto Eucharystii przypada w okresie kwitnienia wielu gatunków roślin. Zwyczaj wyplatania i święcenia wianków był i jest nadal bardzo popularny i powszechny, dawniej wiązano z nim zawsze duże nadzieje. Święto ku czci Eucharystii ustanowione zostało w XIII wieku. Jednak przypuszcza się, że dopiero w XVI wieku było powszechnie i uroczyście obchodzone. Wianki święcone na Boże Ciało są nieduże wielkości dłoni, z każdej rośliny robione są oddzielne wianki czasami po kilka z jednej rośliny, liczba wianków powinna być zawsze nieparzysta. Wianki wyplatane są z wielu gatunków roślin. W różnych rejonach kraju, a nawet miejscowości zestaw roślin używanych do tego celu był i jest inny. Wiązało się to zarówno z tradycją, znajomością określonych roślin, a także występowaniem poszczególnych gatunków. Na Podlasiu wianki z ziół świecone są w ostatni dzień oktawy, jednak niektórzy przynoszą do kościoła małe wianuszki z roślin ponawlekane na wspólny sznurek tworzące jeden wianek już od pierwszego dnia i pozostawiają je przy ołtarzach bocznych, aż do świecenia. Wianki po poświęceniu na ogół przechowywane są na gwoździu przy drzwiach wejściowych w budynku mieszkalnym, niektórzy przechowują je na sianie przy obrazach świętych. W razie potrzeby wykrusza się z nich zioła i wykorzystuje do określonych celów. Niezależnie od składu gatunkowego roślin występujących we wiankach, używano je całościowo przy konkretnych przypadłościach. Ludzie pokładali nadzieję przede wszystkim w samym fakcie ich poświęcenia, a znacznie mniej w konkretnych gatunkach roślin, chociaż w niektórych przypadkach używa się tylko określonych roślin.
    
Wykorzystanie święconych ziół w różnych rodzinach trochę się różni. Porównując dane uzyskane z wywiadów z ze starszymi osobami w trzech pobliskich miejscowości takich jak: Olędy, Koryciny i Siemiony okazało się, że nawet tutaj skład wianuszków, jak również ich wykorzystanie nieznacznie się od siebie różni. Wszystkim wianuszki służyły przez cały rok jako ochrona przed piorunami, chorobami i jako środek leczniczy w czasie występowania choroby. Niektórzy jednak już nie kultywują tej tradycji chociaż ją znają, gdyż przeważnie z mamą lub babcią takie wianuszki wyplatali. Tradycja zbioru roślin do święcenia przetrwała i tutaj, osobami które zbierały były głównie małe dziewczynki lub starsze kobiety.

Wianuszki były i są splatane z takich ziół jak:
  • Rdest ptasi (Polygonum aviculare) lokalnie nazywany spożysz, liczba takiego rodzaju wianuszków była różna, – pięć, wtedy układano je w stodole cztery po rogach, a piąty był kładziony pod pierwsze cztery snopy zboża (przeważnie żyta) ułożone w kształt krzyża (Siemiony); – cztery, wówczas układano je w czterech rogach stodoły pod plony (Koryciny); – trzy, wówczas wszystkie umieszczano pod pierwszymi skrzyżowanymi kłosami (Olędy). Wierzono, że umieszczenie tych wianuszków w stodole ochroni plony od gryzoni.
  • Przywrotnik żółtawozielony (Alchemilla xanthochlora) lokalnie nazywany nawrotek, konowrotek używany do okadzenia np. gdy krowa miała zaburzenia laktacji (Siemiony), (Olędy).
  • Rozchodnik ostry (Sedum acer) do święcenia noszono nawet do pięciu wianuszków (Olędy), używany głównie do kadzenia uważano, że dzięki niemu …rozchodzą się wszystkie choroby (…) rozchodzą się wszystkie bóle…, miał szczególne zastosowanie przy zranieniach, stłuczeniach, obrzękach, przy ukąszeniu owadów oraz w bólach głowy i gardła jak również przy stanach zapalnych wymienia krów.
  • Kwiat lipy (Tilia cordata) herbatka w celach napotnych przy przeziębieniach.
  • Macierzanka piaskowa (Thymus serpyllum) herbatkę z macierzanki i lipy podawano przy przeziębieniach.
  •  Roślina nazywana potocznie przestrachem - prawdopodobnie jest to Mikołajek polny (Eryngium campestre) używany głównie do kadzenia i picia jako herbatka, gdy dziecko lub osoba dorosła bardzo się czegoś przestraszyła. Objawami przestrachu u dzieci był niespokojny sen, nocne płacze, majaki czasami niespodziewane jąkanie. Stosowany również obecnie przez starszych mieszkańców Podlasia (Olędy). Roślina potocznie nazywana przestrachem była uważana za roślinę magiczną i zdarzało się, że w różnych miejscowościach tą nazwą określano inne rośliny.
    
Oprócz wianuszków zanoszono również wiązankę, w której również była nieparzysta liczba roślin np.: leszczyna, klon, lipa, którą umieszczano na strychu lub pod strzechą, aby chroniła od pioruna, liśćmi leszczyny kadzono przed burzą, a ulatujący dym miał odpędzić ciemne chmury i pioruny od domostwa, inni widząc zbliżające się chmury burzowe robili w ich kierunku znak krzyża (Olędy). Inny zestaw wiązanki składał się z bylicy piołun, rumianku, mięty, dziewanny. Zioła z wiązanki również były używane w razie potrzeby w celach leczniczych. Piołun (przy niestrawnościach), rumianek (przy stanach zapalnych zewnętrznie), mięta (przy problemach żołądkowych) – (Siemiony). Niektórzy święcili tylko gałązki leszczyny, które stawiano lub wieszano w kącie jako ochrona przed grzmotami
i błyskawicami (Koryciny).
    
Następnym świętem, podczas którego święci się rośliny jest święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, które weszło do kalendarza chrześcijańskiego około III wieku i nosiło różne określenia: święto Zaśnienia, Śmierci, Odpocznienia. Dzisiaj nosi powszechnie nazwę Matki Boskiej Zielnej. Jedna z legend głosi, że trzy dni po śmierci Najświętszej Marii Panny apostołowie nie znaleźli w jej grobie ciała, tylko same kwiaty i zioła, i na tę pamiątkę święci się w tym dniu kwitnące zioła, kłosy zbóż, owoce i warzywa.
    
W czasie świąt Matki Boskiej Zielnej ludność wiejska zanosiła i zanosi do kościoła równianki (wiązanki) z podstawowych zbóż takich jak pszenica, żyto, jęczmień, owies, proso, len, mak, marchew, pietruszkę, oraz wszystkie kwiaty jakie kto posiadał: Równiankę po poświęceniu wieszano w stodole i używano jej podczas pierwszych zasiewów, pierwsza garść zboża wysiana w pole pochodziła z wykruszonych kłosów wiązanki. Marchew z równianki parzono i podawano przy żółtaczce. Według tradycji ilość kłosów danego zboża powinna być nieparzysta, a nawet określano, iż powinna wynosić dziewięć (Olędy). Do równianki dodawane były i nadal są, dwie rośliny, które wkładano pod poduszkę do trumny osoby opuszczającej ten świat. Jedną nazywano koćki, śmiertelne poduszeczki były to kłosy babki lancetowatej (Plantego lanceolata), drugą nazywano chmielek (nieustalona) (Olędy). Najczęściej rośliny święcone w tym dniu, niezależnie od gatunków, używano przy żółtaczce, następnie przy bólach głowy, zębów i gardła.
    
W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, na świętego Szczepana, przyjęte jest zwyczajowe święcenie ziaren owsa (Avena).
    
Kolejnym świętem, w którym święcono roślinę, to święto Ofiarowania Pańskiego (2 II), zwane potocznie świętem Matki Boskiej Gromnicznej w związku ze zwyczajem święcenia gromnic okręcanych lnem. Tradycja podtrzymywana do chwili obecnej przez niektóre osoby z Podlasia. Po ten len sięgano w celu spalenia go nad chorą osobą, która uległa przestrachowi, przy bólach zębów. Używany był on również do okadzania.
    
Ostatnim świętem, w którym świecono rośliny jest dzień św. Błażeja (3 II), w którym to święcono w kościołach jabłka, aby je następnie spożywać w razie potrzeby w chorobach gardła.

4. Choroby w wierzeniach ludowych.

4.1. Wierzenia w przyczyny powstawania chorób. 

Najstarsza koncepcja powstawania chorób leży u podstaw demonologii. Wierzono, że złe duchy obrażonych przodków, nieprzyjaciół rodziny, czy postacie z zaświatów, często atakują zdrowie człowieka. Choroba mogła też powstać na skutek zaklęcia czy też złej wróżby. W demonologii już u ludów pierwotnych rozróżniano dwa główne rodzaje sprawców słabości ludzkich. Do pierwszej kategorii zalicza się duchy nieokreślonej postaci, niewidzialne, dające o sobie znać różnymi objawami bólów (...), druga kategoria demonów chorób ma charakter i postać człowieka, wroga albo też zmory, czarownicy, zwierzęcia, lub przedmiotów martwych.
    
Tradycyjna, odwołująca się do pradawnych wierzeń, medycyna ludowa miała bardzo prymitywne wyobrażenie o przyczynach powstawania chorób. Składały się na nie elementy nauki Hipokratesa pomieszane z praktykami magicznymi.
    
Hipokrates określił w ciele ludzkim cztery podstawowe rodzaje cieczy, czyli soków: krew, dwa rodzaje żółci, śluz (flegmę). Niewłaściwa ich ilość, zła jakość czy przenikanie do nieodpowiednich części organizmu miały powodować choroby. Stąd prawdopodobnie popularne porzekadła o tzw. złej krwi czy zalaniu żółcią.

Najważniejszymi przyczynami chorób uznawanymi przez lud polski były:
  • nasłanie złego ducha,
  • przekleństwa,
  • czary (chorobę można zadać i odczynić (podłożyć i usunąć) o takie zdolności byli podejrzewani np. owczarze i kowale, którzy z natury wykonywanego zajęcia mieli sposobność bliższego zapoznania się z organizmem zwierzęcym (ludzkim), jak również czarodzieje i czarownice, którzy zajmowali się również lecznictwem, wróżbiarstwem, kierownictwem obrzędów itp.),
  • uroki,
  • żywioły (złe wiatry lub wody) – Lud białoruski nad Niemnem wierzy, że „złe wiatry”, zsyłane przez „nieczyste siły”, latają po świecie i do domów wnoszą choroby, kłótnie i wszelkie nieszczęścia. Zatykają przed tymi wiatrami szczeliny chat ziołami (np. nietupą),
  • ciała i zjawiska niebieskie – Przyczyną chorób, są ciała i zjawiska niebieskie, jak np. odmiany księżyca – nów i – pełnia, kometa zapowiadająca mór, wojnęi tym podobne klęski. Zaćmienie słońca albo księżyca powoduje choroby i śmierć wśród ludzi i bydła.
  • przyczyny psychiczne, takie jak na przykład smutek, zawiść, chciwość, nie odwzajemniona miłość czy nie spełnione pragnienie.
    
Lud polski miał wiele wyobrażeń choroby: obok złych duchów, sprowadzających człowieka na bezdroża, wyobrażał sobie również duchy tej lub owej choroby, przeciw którym bronił się środkami magicznymi. Choroba pochodzi od Boga albo częściej od czarta i jego pomocników, czarownicy, nieczystej mocy, które je mogą komu chcą narzucić. Wchodzi ona do ciała człowieka podstępnie lub niewidocznie, wywołując w nim różne dolegliwości. Niemoc w ręce (lub nodze), której się włościanie podczas żniw nabawiają, określają słowami „ochwat włazi w lewą rękę”, to jest tę, którą się chwyta i przytrzymuje. Jako lekarstwa używają rośliny, zwanej od tego ochwatnikiem (bodziszek leśny).

4.2. Ludowe sposoby leczenia.

Ponieważ lecznictwo pierwotne należało do czynności obrzędowych, przeto pierwsi lekarze byli kapłanami albo znachorami (zamawiaczami). Oni to leczyli lud i chronili go od chorób, a czynnościami do tego celu zmierzającymi, były: ofiary, zamawiania, modły, pociąganie lub ochuchanie chorych członków itp. Rolę tych kapłanów – lekarzy objęli u nas czarodzieje i czarownice, znachorzy, zamawiaczki itp.
    
Ofiarę pogańską przypominają przy leczeniu i czarach naszego ludu – nakazy postów albo przynajmniej zażywanie na czczo tych lub owych środków guślarskich czy leczniczych, a te same warunki wymagane były przy krwawych ofiarach. Na gruncie wiary demonicznej stoją przyczyna choroby jak również sposoby jej leczenia: Trzeba przede wszystkim demona z chorego wypędzić, albo z otoczenia i miejsca, gdzie się chory znajduje, wyprosić. Zabiegi lecznicze naszego ludu noszą ślady pochodzenia z tych czasów pierwotnych, kiedy to człowiekowi groziły zewsząd niebezpieczeństwa: są to środki obrony i natarcia, którymi posługiwał się w życiu, a których używał tu wobec niewidzialnych mocy: w zażegnywanie groźby, wezwania, albo odpędzanie złego ducha choroby, w leczeniu sympatycznym oszukiwanie, potrząsanie i bicie demonów. Przypomina to walkę z nieprzyjacielem. Tu i tam przyświeca jeden cel: zniszczenie, odparcie wroga czy choroby. Z drugiej znów strony ofiary, zawieszane przez chorych na ołtarzach, podobnie jak w starożytnych świątyniach greckich składane bogom dary w postaci wyleczonych (lub mających być wyleczonymi) części ciała chorego, praktyki lecznicze dokonywane na czczo, w poście, puszczanie krwi w zastępstwie krwawych ofiar, to wszystko są przeżytki pogańskiego kultu, mającego nakłonić nieczyste moce do odstąpienia od chorego.
    
Terapia, a więc leczenie właściwe, jest najlepiej opracowaną dziedziną lecznictwa ludowego. Ludzie głęboko wierzyli, że siły człowieka są wystarczająco mocne, aby ciało potrafiło wyleczyć się samo.
    
Podstawową praktyką było zamawianie choroby. Tradycyjny rytuał wyglądał następująco: zamawiający wymieniał Świętą Trójcę i po trzykroć czynił nad chorym znak krzyża. Potem kład rękę na głowie chorego lub naśliniony palec serdeczny na chore miejsce i zaczynał zamawianie. Odsyłał chorobę za góry i lasy, przywołując na pomoc Jezusa i wszystkich świętych. Formuły zamawiania dziedziczone z pokolenia na pokolenie musiały być powtarzane dokładnie. Na terenie Podlasia do chwili obecnej znane są osoby, które w taki sposób leczą ludzi.
    
Inną bardzo rozpowszechnioną formą leczenia było przenoszenie części złych sił towarzyszących chorobie na inne silne i zdrowe ciało. Wkładano np. kawałek materiału z krwią lub ropą chorego do uprzednio wywierconej dziury w dębie, którą następnie zacierano smołą. Takie leczenie opierało się na wierze, że materiał zawierający ducha choroby jest za pośrednictwem niewidzialnych sił (promieniowanie) połączony z chorym. Siła dębu zwalczy owo promieniowanie i w ten sposób pomoże choremu. Okadzaniu (następna forma terapii) poddawano albo chorego, albo pomieszczenie, w którym chory przebywał. Jako środków do okadzania używano owoców jałowca, kwiatu bzu czarnego, cebuli, czosnku, chrzanu, lulka, gniazd os, roślin ze święconych wianuszków i wielu innych. Środek okadzający sypano na węgiel drzewny, zaś ulatujący dym chwytano do chusty, którą następnie owijano chore miejsca.
    
Szczególny rozdział stanowi tzw. wyprowadzenie choroby, praktykowane u wszystkich narodów słowiańskich. Chorobę wyprowadza się z głębi ciała na jego powierzchnię lub przenosi na zdrowy narząd, który dzięki temu, że nie jest osłabiony, może chorobę pokonać. Do najstarszych form należy puszczanie krwi, przykładanie pijawek, stawianie baniek czy tworzenie sztucznych chorych miejsc, zwanych fantomami. Przed wojną bardzo popularny był Olejek Kneippa. Kilkoma kroplami tego specyfiku smarowano miejsce za uszami, co powodowało otworzenie się rany, która po kilku dniach sama się goiła. W ten sposób leczono stany zapalne oczu.
    
Ciekawą metodą było przykładanie metalowych płytek. Prócz złota i srebra używano głównie miedzi, szczególnie przy takich schorzeniach jak lumbago i ischias. Zaobserwowano, że płytki ułożone na ciele mimowolnie przesuwają się na chore miejsce.
    
Jednym z cudownych i jakże tanich środków leczniczych jest woda, zwykła woda. Vincenz Priessnitz, morawski rolnik, zauważył, że chora sarenka wyleczyła złamaną kończynę przy źródle wody i uwierzył w przemożną siłę wody. Sam jako 17–letni młodzieniec doznał ciężkich obrażeń spadając z fury siana. Lekarze byli bezradni, a także mało zainteresowani leczeniem biednego wieśniaka. W tej sytuacji młodzieniec wyleczył się sam, a w przyszłości opracował system leczniczy oparty na wysiłku fizycznym (konkretnie chodziło o rąbanie drewna) i kuracjach wodnych (picie, kąpiele i polewanie zimna wodą). Takimi surowymi metodami leczniczymi Vincenz Priessnitz osiągnął niezwykle sukcesy.
    
Oczywiste jest, że najczęściej stosowanym środkiem były zioła. Używano ich do sporządzania wywarów, naparów, okładów, inhalacji, wkładano do poduszek, stosowano do okadzania. Przyrządzano z nich maści lecznicze, wyciągi alkoholowe lub kąpiele.
    
Najsłabszym ogniwem medycyny ludowej była oczywiście diagnostyka. I dlatego ludzie mawiali: Gotowe zdrowie, kto chorobę powie. Chorobę poznawano według objawów. Pomagała obserwacja moczu, języka i oczu. Wielką rolę odgrywało doświadczenie.
    
Kto ma zdrowie, pokój, dostatek chleba, ten ma wszystko, co potrzeba – tak mawiali od dawna ludzie szanujący zdrowie, którzy wiedzieli, jak łatwo je można stracić i jak trudno odzyskać. Dlatego tak wielką wagę przywiązywali do zapobiegania chorobom. Współczesna nauka zastanawia się nad problemami, które lud dawno rozwiązał. Dziś już nie zawsze sobie uświadamiamy, jak ważną rolę odgrywały posty i popularne kuracje oczyszczające. Pomijając względy religijne, post piątkowy przynosił ulgę w tygodniu, post w adwencie pomagał organizmowi dostosować się do warunków zimowych i przygotowywał do obfitego jedzenia w czasie Świąt Bożego Narodzeni i zapustów (karnawału). Potem następował post 40–dniowy i stosowano oczyszczające kuracje wiosenne.
    
Posty wywodzą się z praktyk religijnych. Okres postu miał nierzadko podstawy astrologiczne. Starożytni Egipcjanie praktykowali posty już co najmniej 7000 lat temu. Wszyscy wraz z faraonem pościli przez pierwsze 3 dni każdego nowiu. Podobnie jak inne narody starożytne, jak: Zendowie, Druidowie, Inkowie. Z kolei Hindusi kierują się kalendarzem lunarnym, a prawowierny Hindus pości przez 42 dni w roku. Kalendarz hebrajski – wzorowany na kalendarzu egipskim także jest lunarny; posty narodu izraelskiego wyznaczane są przez fazy księżyca. Mężczyźni przestrzegają postu od 14 roku życia, a kobiety od 12. Wiara muzułmańska każe pościć w miesiącu Ramadan, kiedy to nie można nic jeść w ciągu dnia, aż do zachodu słońca.
    
Chrześcijaństwo nakazuje pościć, tak jak Jezus pościł na pustyni, i wyznacza 40 dni postu na wiosnę przed świętami wielkanocnymi, jedynymi świętami obchodzonymi według kalendarza lunarnego. Dalej obowiązuje post w każdy piątek, przed niedzielą Świętego Ducha, w dzień Narodzenia Pańskiego. Pełnych dni postu jest 17, a bezmięsnych – 60.
    
Religia prawosławna jest dużo bardziej rygorystyczna niż katolicka. Już na tydzień przed postem 40–dniowym należy zrezygnować z mięsa. W czasie postu przed Wielką Nocą je się dwa razy dziennie, na obiad i wieczorem, ale tylko trochę marchwi, kwaszonej kapusty i ciemnego chleba. Pije się kwas z tartym chrzanem. Tłuszczu nie używa się w ogóle. W trzy ostatnie dni postu należy pić tylko czystą wodę. Po świętach wielkanocnych przez 50 dni można jeść do woli. Potem obowiązuje Post Piotrowy, który kończy się w dniu apostołów Piotra i Pawła. Po krótkiej przerwie znów następuje ograniczenie jedzenia na 14 dni przed świętem Wniebowzięcia Maryi Panny. W dniu 14 listopada rozpoczyna się post przed świętami Bożego Narodzenia. Poza tym w ciągu roku są jeszcze inne mniejsze okazje do przestrzegania postu. Wyznawca prawosławia pości w roku 150 dni, jedząc małe ilości pożywienia roślinnego.

5. Charakterystyka wybranych ziół występujących na Podlasiu, wzmiankowanych w Biblii Tysiąclecia, opisanych przez ks. Krzysztofa Kluka – ich zastosowanie obecnie i w przeszłości.

5. 1. Biedrzeniec anyż (Pimpinella anisum)

Biedrzeniec anyż (Pimpinella anisum)

Synonimy: anyż, anyż dziki, anyż mały, anyżek, anyż ogrodowy, bedrycz, biedrnik, handyż, rozpikamień. Roślina jednoroczna z rodziny selerowatych (Apiaceae) dawniej nazywanej baldaszkowate (Umbelliferae). Surowcem zielarskim jest owoc anyżu. Owoc anyżu zawiera olejek, którego głównym składnikiem jest anetol, ponadto olej tłusty do 30%, związki białkowe, sole mineralne i inne związki.
    
W medycynie współczesnej anyż używany jest przede wszystkim jako środek rozkurczowy i jako środek poprawiający smak i zapach innych leków. Wyciągi z owoców działają wyksztuśnie i stosowane są jako środek ułatwiający trawienie i wiatropędnie.
    
Ks. Krzysztof Kluk pisał: Wiadome jest zażycie nasienia anyżowego u tych, którzy gorzałką pędzą. Chleb z nim pieczony smaczny; i mogłoby się zażywać do przypraw kuchennych. Z okołkami kwiatowymi nasolone ogórki, są przyjemne. Nasienie albo w cukrze smażone, albo jak herbata zażywane, jest lekarstwem bezpiecznym, łagodnym, na piersi i żołądek skutecznym: wzmacnia bowiem żołądek i płuca, rozwalnia w tych wnętrznościach flegmę i grube soki, pędzi wiatry, i uśmierza kurcz w piersiach i żołądku. Z kwiatu pszczoły na wosk noszą.
    
W lecznictwie ludowym odwar z korzeni dają pić od febry. Napar z anyżu stosowano jako środek przeciwkaszlowy, np. w astmie, jako środek pobudzający wydzielanie mleka u matek karmiących, jako lek przeciwgorączkowy, moczopędny, wykrztuśny, ułatwiający trawienie. Zauważono, że owady nie znoszą zapachu anyżu i dlatego nacierając twarz i ręce olejkiem anyżowym można chronić się np. przed ukłuciami komarów. Maść sporządzona z nasion biedrzeńca i sadła, była znanym środkiem przeciwko wszawicy.

5.2. Bylica piołun (Artemisia absinthium)

Bylica piołun (Artemisia absinthium)


Nazwy pospolite: piołun, piołunek, piołyn, piełun, piełynek, piolin polny, psia rutam psyłyn, poleń, piołys, wermut, absynt, bielica piołun. Bylina z rodziny astrowatych (Asteraceae) dawniej nazywanej złożone (Composite), występująca w Europie, Ameryce Pn., zachodniej Azji i północnej Afryce; w Polsce pospolity chwast. Ziele piołunu zawiera gorzkie laktony seskwiterpenowe (gorycze) typu gwajenolidów (artabsyna, absyntyna, anabsyntyna), niegorzkie laktony typu palenolidów (arabsyna, artabina), 0,5% olejku (główne składniki: tujol, tujon, estry tujolu, chamazulen, bisabolen, kadinen, felandren), flawonoidy (artemetyna – pochodna flawonu), garbniki, alkohol cukrowy – kwebrachitol. Gorycze, drażniąc zakończenia nerwów smakowych języka, pobudzają odruchowo wydzielanie soku żołądkowego i żółci, zwiększają łaknienie. Wyciągi z liści ziela stosowane są jako leki wzmagające apetyt, poprawiające trawienie. Ze względu na zawartość tujonu, o działaniu toksycznym na ośrodkowy układ nerwowy, przetwory z piołunu, zwłaszcza z kwitnącego ziela można stosować tylko przez krótki okres i nie przekraczając zalecanych dawek.
    
W Biblii Tysiąclecia pierwszą informację o piołunie zamieścił Amos, pasterz z Tekon (niedaleko Betlejem), żyjący około połowy VIII wieku p.n.e. Zwracając się słowami Jahwe do bogaczy izraelskich i nawołując ich do nawrócenia się na drogę pokory oraz humanitaryzmu: Prawość w piołun obracacie, a sprawiedliwość depczecie po ziemi. (Am 5,7) oraz: …zamieniacie sprawiedliwość na truciznę, a owoce prawości na piołun (Am 6,12). Natomiast u Jeremiasza z Anatot (VII/VI wiek p.n.e.), opisującego zepsucie moralne Judy oraz zapowiedź kary czytamy między innymi: … tak mówi Jahwe Zastępów, Bóg Izraela: Oto będę żywił ten lud piołunem i będę ich poił wodą zatrutą. (Jer 9, 14).
    
W wierzeniach ludowych S. Syreniusz zalecał na uspokojenie przyjmowanie odwarów wodnych lub miodowych z ziela piołunu. Pliniusz Stary (23–79 rok n.e.) sądził, że winnymi odwarami sporządzonymi z piołunu można skutecznie usuwać różne świerzby i krosty pochodzące z przeziębienia. Już przed wiekami piołun uważano za uniwersalny środek przeciwko wszelkim szkodnikom. Dodawano go nawet do atramentu, co miało chronić napisane księgi przed myszami. W celu odstraszenia insektów posypywano nim pościel oraz wkładano piołun do kop żyta, aby wypłoszyć myszy. Aby wypędzić pchły u psa, należało wykąpać go w mocnym odwarze z ziela piołunu.
    
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał o bylicy piołunie: Jego liście i kwiaty mają skuteczność żołądek posilającą, rozgrzewającą, rozdzielającą, poty pędzącą, zgniliźnie przeciwną, robaki morzącą tak wewnętrznie jak zewnętrznie. Sól piołunowa nie wiele może mieć mocy: Wino lub piwo piołunowe są skuteczniejsze. Olejek jest najpewniejszym środkiem wygubienia robaków, osobliwie zewnętrznie. Wodą z piołunem gotowaną można wygubić wszelkie robactwo, w ścianach, w łóżkach, szafach: i owce leczyć na biegunki.

5.3. Czarnuszka siewna (Nigella Sativa)

Czarnuszka siewna (Nigella Sativa)


Potocznie nazywana: czarnuszka ogrodowa, czarnucha, kmin czarny, panna w zieleni, kąkolnica. Roślina jednoroczna z rodziny Jaskrowatych (Ranunculaceae) z rzędu (Ranales) rodzaj Czarnuszka (Nigella).
    
Rodzaj ten obejmuje około 20 gatunków, rozpowszechnionych głównie na obszarze śródziemnomorskim i Azji Zachodniej. W celach fitoterapeutycznych i kulinarnych używano trzech gatunków czarnuszki: damasceńską (Nigella damascena ), polną (Niella arvesis ) i siewną (Nigella Sativa). Izajasz z Jerozolimy w swoich pismach napomknął także o sposobach siewu i młocki kminku oraz czarnuszki. (Rozdział XXVIII, Księgi Izajasza, 23–29, Przypowieść o siewcy): Czyż oracz wciąż tylko orze, przewraca i bronuje swoją rolę? Czyż raczej, gdy zrówna jej powierzchnię nie zasiewa czarnuszki i nie rozrzuca kminu?
    
Skład chemiczny nasion czarnuszki siewnej: ok. 1% olejku lotnego z tymochinonem nigellonem, 25–40% oleju tłustego, ponad saponiny (melantyna, hederokozyd C) oraz żywice, nieco substancji gorzkich (nigellina), garbników. Nigellon działa przeciwskurczowo, tymochinon przeciwbakteryjnie. Olejek lotny czarnuszki charakteryzuje się działaniem przeciwbakteryjnym i przeciw robaczym. Największą aktywność wykazuje w stosunku do niektórych bakterii gamma – dodatnich, pleśni z rodzaju Aspergillus oraz tasiemców z gatunku Taenia solium. Z nasion można otrzymać olej jadalny (w Indiach jest to praktykowane do dzisiaj). Glikozyd melantyny działa przeciwbólowo.
    
W lecznictwie ludowym nasiona czarnuszki były stosowane jako środek moczopędny, żółciopędny, poprawiający trawienie, przeciwdziałający nadmiernej fermentacji jelitowej, mlekopędny, regulujący krwawienie miesięczne. Ze względu na stosunkowo małą efektywność w porównaniu z innymi ziołami o podobnym działaniu obecnie nasiona czarnuszki rzadko są używane w lecznictwie.
   
Grecki farmakolog Dioskorides pisał, że używa się jej nasion do posypania chleba, a utłuczone i przyłożone w formie plastra na bolącą głowę miały uśmierzać tę dolegliwość zaś przykładane na brzuch usuwały pasożyty przewodu pokarmowego. Wodny napój z kolei radził on aplikować paniom … gdy miesiące stanęły (…) takież ktemu dobrze jeść w chlebie. Pliniusz Starszy (23–79 rok n.e.) zalecał plaster z nasion i octu od ukąszenia jadowitych gadów. Starożytna medycyna grecka i rzymska widziała w owocach czarnuchy nie tylko powszechną przyprawę do chleba, ale i ogólnie dostępny surowiec fitoleczniczy. Jako główny lub istotny składnik plastrów, maści bądź odwarów miały nasiona tego gatunku przynosić poprawę stanu zdrowia w chorobie żółtaczkowej, usuwać robaczycę jelit, ból zębów, eliminować skutki ukąszenia jadowitych gadów, działać mlekopędnie.
    
Zróżnicowanie nazwy łacińsko–greckiej opisywanego zioła było powodem pomyłek gatunkowych w naszych pierwszych zielnikach. Dopiero Marcin z Urzędowa zagadnienie to nieco usystematyzował, a osiemnastowieczne opracowania encyklopedyczne wyjaśniły zasadniczo tę sprawę, zaś dokładny w tych przypadkach – Kluk rzecz tylko potwierdził.
    
W medycynie ludowej aplikowano też nasiona czarnuszki z kwasem ogórkowym lub burakowym jako środek przeciwrobaczy.
    
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał o czarnuszce ogrodowej: Nasienie korzenne czarne lub żółte, zażywa się do przypraw kuchennych, a osobliwie chleb z nim pieczony zdaje się mieć smak przyjemniejszy . W lekarstwie, przynajmniej dawniejsi lekarze przyznawali mu, że otwiera, ścienia; pędzi wiatry, mocz, miesięczne, i oczyszczenie po porodzieniu. Niektórzy zaś przeciwnym sposobem, nie tylko wątpią o tych skutkach, ale owszem mają nasienie w podejrzeniu.

5.4. Drapacz lekarski (Cnicus benedictus)

Drapacz lekarski (Cnicus benedictus)


Nazwany potocznie: drapacz benedyktyński, kardybenedykta, oset lekarski, oset błogi, bernardynek, chaber lekarski, chaber kleisty, czubek turecki, czubek benedyktyński, karda benedykta.
    
Roślina jednoroczna z rodziny astrowatych (Asteraceae) dawnej złożone (Compositae). W lecznictwie stosowane jest ziele drapacza. Surowiec zawiera: laktony seskwiterpenowe, knicynolid i benedyktynę o smaku wyraźnie gorzkim, poliacetyleny, flawonoidy, małe ilości olejków i znaczne ilości soli mineralnych do 12% z dużą zawartością magnezu, potasu, wapnia i jodu. Obecnie w medycynie ziele drapacza stosowane jest przede wszystkim jako lek aromatyczno–gorzki, zwiększający wydzielanie soków trawiennych przy braku apetytu, niestrawnościach, nadmiernej fermentacji jelitowej, nieżytach przewodu pokarmowego. Zwykle stosowany jest w mieszankach ziołowych. Wchodzi w skład ziołowej mieszanki Digestosan stosowanej w zaburzeniach trawiennych. Ponadto ziele drapacza zalecane jest jako środek pomocniczy w leczeniu dróg oddechowych, w chorobach reumatycznych i przy złej przemianie materii. Zewnętrznie odwary z ziela drapacza stosowane są w postaci okładów w schorzeniach skórnych, jak wrzody, czyraki, odmrożenia, trudno gojące się i ropiejące rany itp. Ziele drapacza znalazło zastosowanie również w przemyśle spirytusowym do wyrobu gorzkich likierów.
    
W Biblii Tysiąclecia znajdujemy taką wzmiankę: Czyż zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu – figi? – pyta Chrystus członków gminy żydowskiej, ostrzegając ich tym samym przed fałszywymi apostołami.
    
Ks. Krzysztof Kluk napisał „Korzenie zażywać można zamiast ogrodowego warzywa, a liście za zieleninę: Dawnieysi z samego tylko ślepego mniemania, że oset kole, zażywali go na bokowe kolki.
    
W medycynie ludowej był uważany za lek niemal na wszystkie choroby głównie w chorobach przebiegających z podwyższoną temperaturą, w chorobach reumatycznych, przy złej przemianie materii i innych. Świeży sok stosowano na rany.

5.5. Głóg jednoszyjkowy (Crataegus monogyna), Głóg dwuszyjkowy (Crataegus oxyacantha)

 Głóg jednoszyjkowy (Crataegus monogyna)

 Głóg dwuszyjkowy (Crataegus oxyacantha)


Potocznie nazywany: głóg pospolity, głożyna, ciernie białe, bodłak, bulimączka.
    
Ciernisty krzew z rodziny różowatych (Rosaceae). Surowcem zielarskim jest kwiat głogu z liśćmi oraz owoc głogu. Kwiatostany głogu zawierają związki flawonoidowe, witaminę C, witaminy z grupy B, i pektyny. Owoce poza wyżej wymienionymi związkami zawierają duże ilości prowitaminy A. W medycynie kwiat stosowany jest jako łagodny środek tonizujący w osłabieniu mięśnia sercowego i układu krążenia, działa rozkurczająco na naczynie wieńcowe, powoduje łagodne obniżenie ciśnienia tętniczego, działa uspokajająco. Jest składnikiem wielu leków nasercowych i uspokajających.
    
W lecznictwie ludowym stosowany był w podagrze, zapaleniu opłucnej, krwawieniach wewnętrznych.
    
Ks. Ksiądz Kluk pisał: Z kwiatów pszczoły zbierają na wosk blady. Z tych że pędzona wódka ma być pomocna na kamień i kolki. Jagody, które prości ludzie zbierają są słodkawe: można nimi karmić wieprze; uspokajają biegunki; na proch utłuczone są pomocne na kamień. Można z nich tłoczyć trunek podobny do wina (…) Liściami leczą się dzikie zwierzęta oparszywiałe.

5.6. Gorczyca biała, gorczyca jasna (Sinapis alba)

Gorczyca biała, gorczyca jasna (Sinapis alba)

Jednoroczna roślina zielna z rodziny kapustowatych (Brassicaceae), dawniej nazywanej krzyżowe (Cruciferae), pochodząca z obszaru śródziemnomorskiego; uprawiana na wszystkich kontynentach w strefie klimatu umiarkowanego.
    
Nasiona gorczycy białej zawierają do 25% związków śluzowych, 20–35% oleju tłustego, do 2,5% glukozynolaitu synalbiny (pochodna izosiarkocyjanjanu p-hydroksybenzylu), synapinę (pochodna fenylopropanu), związki białkowe, cholinę, skrobię substancje mineralne. Wyciągi wodne z całych nasion są zalecane jako śluzowy lek powlekający i przeciwzapalny w chorobach przewodu pokarmowego, jak nieżyt żołądka, jelit, niestrawność, wzdęcia, zaparcia, brak apetytu itp.
    
Stosowane są zwykle w mieszankach z innymi surowcami zielarskimi o podobnym działaniu. Nasiona rozdrobnione pobudzają wydzielanie soku żołądkowego i trawienie.Gorczyca znalazła duże zastosowanie jako przyprawa kuchenna. Całe nasiona dodaje się do pikli, ogórków konserwowych i kwaszonych, kapusty kiszonej itp. Jako główny składnik musztardy, ostrej, dietetycznej przyprawy do mięs i wędlin (nasiona zmielone na mąkę i zarobione wodą, octem i przyprawami takimi jak kolendra, estragon, pieprz itp.).
    
Do ziarnka gorczycowego przyrównał Mesjasz królestwo swego Ojca, przy czym w sentencji tej wiemy, że zioło osiągało naonczas wyższy wzrost …niż inne krzewy, przyjmując postać drzewka (Mt 13, 31–32, Łk 13, 18–19). [...] Gorczyca pojawi się jeszcze w wypowiedzi Mistrza przy uzdrawianiu epileptyka. Na pytanie uczniów, czemu sami nie byli władni tego uczynić, On dał im taką odpowiedź: Z powodu waszej małej wiary. Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, rozkażecie tej górze: przesuń się stamtąd tam, i przesunie się; i nic niemożliwego nie będzie dla was (Mt 17, 20).
    
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał o gorczycy białej: Ziarna nasienne żółte, i gorąco ostre: lekarze ich zażywają na sinapizmy albo okładanie, któremi jak przez wezykatoria czynią pryszscze, osobliwie w bólach podagrycznych.

5.7. Hyzop lekarski (Hyssopus officinalis)


Hyzop lekarski (Hyssopus officinalis)

Nazwa ludowa józefek, jizop lekarski. Półkrzewiasta bylina z rodziny jaskrowatych (Lamiaceae), dawniej nazywanej wargowe (Labiatae), pochodzący ze środkowej Azji i rejonu śródziemnomorskiego. Roślina miododajna.
    
W lecznictwie stosowane jest ziele hyzopu, surowiec taki zawiera: olejek (0,3-1%), garbniki do 8%), glikozydy flawonowe (hyperydyna, dionina), gorycz marubinę, kwasy triterpenowe (oleanolowy i ursolowy), żywice i sole mineralne. Wyciągi z ziela działają antyseptycznie (olejek), ściągająco (garbniki), pobudzają trawienie (gorczyce).
    
Obecnie w medycynie ziele hyzopu stosuje się przede wszystkim w chorobach przewodu pokarmowego przebiegających z nadmierną fermentacją jelitową, objawiających się wzdęciem, odbijaniem, kolką jelitową, nieregularnymi wypróżnieniami, brakiem apetytu itp. Działanie wiatropędne hyzopu jest bardzo efektywne, przywraca ono prawidłowe ruchy perystaltyczne jelitom, znosi uczucia bólu i pełności (spowodowane nagromadzeniem się gazów), a ponadto przywraca łaknienie i umożliwia lepsze przyswajanie składników odżywczych.
    
Ponadto jako środek wykrztuśny w chorobach górnych dróg oddechowych (zapalenie gardła, oskrzeli itp.) zwykle stosowany jest w mieszankach z innymi ziołami o podobnym działaniu leczniczym. Wyciąg z ziela hyzopu jest składnikiem kropli przeciwkaszlowych Pectosol. Wymienia się hyzop jako środek łagodzący bóle menstruacyjne, gośćcowe, nerkowe i pęcherzyka żółciowego, przeciwzapalny, antynerwicowy, hamujący nadmierną potliwość, wzmacniający, odflegmiający, poprawiający trawienie, wiatropędny i ściągający (gojący rany). Najlepiej skutkują wyciągi wodne i ekstrakty olejowe, zewnętrznie zaś miazga ze świeżego ziela.
    
W dużych dawkach hyzop może powodować naturalne poronienia; zapobiega przy tym częściowo infekcjom bakteryjnym oraz powstawaniu stanów zapalnych i krwotoków (doświadczenia medycyny ludowej). Nadmierne zażywanie hyzopu wywołuje jednak niekiedy objawy zatrucia. Hyzop pod względem farmakologicznym nie został jeszcze dostatecznie zbadany. Wskazówki co do stosowania surowca w fitoterapii opierają się więc często na wielowiekowych doświadczeniach i tradycji.
    
Wzmianki w Biblii Tysiąclecia o hyzopie znaleźć można w Księdze Wyjścia (Exodus), obejmującej czasy XVIII–XV w. p.n.e. Oto przed wyjściem Izraelitów z niewoli egipskiej, Mojżesz wezwawszy starszyznę żydowską, tak przekazał: Odłączcie i weźcie baranka dla wszystkich rodzin i zabijcie jako paschę. Weźcie gałązkę hizopu i zanurzcie ją we krwi, która jest w naczyniu, i krwią z naczynia skropcie próg i oba odrzwia. (Wj 12,21-22). Zatem, według wierzeń biblijnych, prorok Mojżesz jako pierwszy miał użyć hyzopu w celach obrzędowo liturgicznych. Z kolejnych ksiąg Starego Przymierza (Księga Kapłańska, Księga Królewska, Księga Psalmów) wiemy, że była to roślina rosnąca często na powalonych murach (zioło ruderalne). Kapłani żydowscy skrapiali jej gałązkami – umaczanymi we krwi ptaków ofiarnych – święte księgi, osoby nieczyste i trędowate, a nawet domy, by uwolnić ich mieszkańców od grzechu. W Psalmie 51 (50) Dawid, jako pokutnik, woła: Pokrop mnie hizopem, Panie, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję. (Ps 51 (50), 9).
    
Jan Krzysztof Kluk o hyzopie napisał, że Roślina ta ma przyjemny, balsamiczny zapach i smak gorzki, korzenny: nie tylko jest pszczołom użyteczna, lecz i do kuchennych zapraw zdać by się mogła. Wzmacnia nerwy: przeciwi się zgniliźniwe, rozwalnia. Zażywa się wewnętrznie jak herbata, albo sok z niej wyciśniony, na choroby piersi; zewnętrznie zaś w kąpielach i enemach. W medycynie ludowej był stosowany jako środek wykrztuśny, a Rusini hyzopowe odwary stosowali na wywołanie periodu.
    
Świeże i suszone ziele jest używane jako przyprawa kulinarna o ostrym, charakterystycznym smaku i zapachu oraz do aromatyzowania win i likierów (wermut, chartreuse).
    
Marcin z Urzędowa zalecał: Izop wycieńczającą, zagrzewającą siłę ma, dlatego warząc izop z rutą, z figami, a miodu przydawszy bardzo pomaga dychawicznym, dawnemu kaszlowi, zepsowanym płucom, rymie i flegmom, które zstępują do piersi.

5.8. Kminek lekarski, kminek zwyczajny (Carum carvi)

Kminek lekarski, kminek zwyczajny (Carum carvi)

Nazwa potoczna: kmin, karolek, karba. Roślina dwuletnia z rodziny selerowatych (Apiaceae), dawniej nazywanej baldaszkowate (Umbelliferae), występująca w Europie, Azji, i północnej Afryce.
    
Surowcem zielarskim jest owoc kminku. Owoc kminku zawiera 2–7% olejku (główne składniki: karwon, limonen, karweol, dihydrokarwon), 22% oleju tłustego, związki białkowe, poliacetyleny, cukry, flawonoidy. Olejek działa rozkurczająco na mięśnie gładkie jelit, zwłaszcza jelita grubego, przewodów żółciowych, wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, zapobiega wzdęciom, działa wiatropędnie. Wykazuje też działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Obecnie w lecznictwie kminek bywa stosowany jako środek rozkurczający, pobudzający wydzielanie soków trawiennych i hamujący nadmierny wzrost bakterii w przewodzie pokarmowym, zwłaszcza u dzieci. Wykazuje również słabe działanie moczopędne oraz pobudzające laktacje u kobiet karmiących. Zwykle stosuje się go w mieszankach z innymi surowcami zielarskimi o podobnym działaniu. Wchodzi w skład mieszanek ziołowych: Normosan i Digestosan zalecanych w zaburzeniach czynności przewodu pokarmowego, syropu przeczyszczającego Rhelax i proszku Gastrochol, zalecanego przy zaburzeniach trawienia.
    
Olejek stosowany jest też zewnętrznie do leczenia zakażeń bakteryjnych i grzybiczych, do wyrobu past do zębów, i płynów do odkażania jamy ustnej. Owoce kminku są przyprawą stosowaną do mięs, warzyw (kapusta), serów, pieczywa, w przemyśle alkoholowym (kminkówka, alasz).
    
Wzmiankę o kminku zwanym nardem znajdujemy w Pieśni nad pieśniami, w poemacie z IV w. p.n.e. Znano różne jego odmiany oraz zapewne dwa gatunki: nard indyjski oraz nard celtycki. Z korzeni tej byliny już w starej erze wyrabiano bardzo wonny i kosztowny olejek. Uczta w Betanii z udziałem Mesjasza w Nowym Testamencie (Jan) (miejscowość na wschodnim zboczu Góry Oliwnej): Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z biesiadników z Nim przy stole (…) Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. I dom napełnił się wonią olejku. Olejek otrzymywano przez wolne gotowanie posiekanych korzeni nardowych w mieszaninie wina i wody z dodatkiem oliwy …aż wino i woda wywreją. Tak uzyskaną substancją leczono m. in. różne żołądkowe i wątrobowe dolegliwości, schorzenia nerek, śledziony, macicy i pęcherza; zalecano ja również stosować (doustnie lub w formie maści) przy podagrze, padaczce i paraliżu.
    
Ks. Krzysztof Kluk zalecał w swoim Dykcjonarzu: Najpospoliciej zażywa się do potrzeb kuchennych nasienie, które ma zapach przyjemny, smak ostry, korzenny; i jest pożyteczną przyprawą potraw nadymających, i do trawienia ciężkich. Ma bowiem wielkie właściwości do pędzenia wiatrów, i jest w kolkach, nadymaniach, nie z kurczu pochodzących, nayosobliwszym domowym lekarstwem (…) Hipokondrykom i histerycznym, karolek jest szkodliwy. Gospodynie biorą go do sera i chleba.

5.9. Kolendra siewna (Coriandrum sativum)

Kolendra siewna (Coriandrum sativum)

Potocznie nazywana: kolender, polski pieprz, kolendra ogrodowa. Roślina jednoroczna z rodziny selerowatych (Apiaceae) dawniej nazywanej baldaszkowate (Umbelliferae).
    
Skład chemiczny owocu: olejek, którego głównym składnikiem jest linalol, olej tłusty, kwasy organiczne, cukry, garbniki, witamina C i sole mineralne. W lecznictwie owoc kolendry jest stosowany jako środek przeciwskurczowy, pobudzający trawienie i apetyt oraz hamujący nadmierną fermentację jelitową. Używany jako środek żółciopędny.
    
Ks. Krzysztof Kluk pisał: W lekarstwie ziarna kolendry cukrem powleczone zażyte po jedzeniu, przytłumiają odbijanie żołądka. Na proszek utłuczone, mają być skuteczne przeciwko biegunkom. Sypie się do ciasta żytniego, lub pszennego, z którego chleb ma być pieczony. Bierze się i do mięsa na pekielfleysz solonego.

5.10. Lilia biała (Lilium Candidum)

Lilia biała (Lilium Candidum)

Już w VIII w. p.n.e. roślinę tę traktowano jako symbol estetycznego piękna (Iż 35,2) lub niewinności Izraelitów (Oz 14,6).
    
Wspominają o niej ponadto didaskalia do Psalmów oznaczonych numerami 44[45], 59[60], 68[69] i 79[80]. Z treści przypowieści Chrystusa o troskach doczesnych wynika jednak, iż roślinę tę ówcześnie zaliczono do chwastów polnych (Mt 6, 28–30, Łk 12, 27–28).
    
Hieronim Spieszyński w połowie XVI w tak pisał: Toż korzeń lilowy z octem warzony jest bardzo dobry tym, którzy mają spalenie ognia albo od gorącej wody...
    
Ks. Krzysztof Kluk o lilii białej napisał: Korzeń w mleku rozgotowany, i przykładany, odmiękcza opuchliny. Woda z kwiatami pędzona ma zapach bardzo orzeźwiający. Pokazały już wielorakie doświadczenia, że pyłek główek pyłkowych zebrany, na dobry koniec noża w herbacie jakiej ochłodzony dany, przy ciężkim rodzeniu znaczną czynią ulgę.

5.11. Malwa czarna (Althaea rosea nigra)

Malwa czarna (Althaea rosea nigra)

Potocznie nazywana: czarna róża, rajska róża, ślaz ogrodowy, ślaz czarny, topolówka, czarne kwiaty, prawoślaz różowy. Bylina z rodziny ślazowatych (Malvaceae). Surowcem zielarskim jest kwiat malwy czarnej, który zawiera do 11% ślazu, glikozydy antyjanowe, pektyny, garbniki, żywice, ślady olejku i sole mineralne. Obecnie w lecznictwie stosowana jest jako środek osłaniający, lekko rozkurczający i łagodzący kaszel w nieżycie oskrzeli oraz w zapaleniu błon śluzowych jamy ustnej i gardła. Ponadto w nieżycie żołądka i chorobach pęcherza moczowego, szczególnie u dzieci i osób starszych. Zewnętrznie – do płukań przy zapaleniu migdałków i dziąseł.
    
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał o ślazie: Do aptek zbiera się korzenie, liście i kwiat. Korzenie przecież osobliwej mają w sobie wilgoć odmiękczającą, i ostrość otulającą : są więc skuteczne, kiedykolwiek wewnętrznie, lub zewnętrznie odmiękczać, lub ostrości uśmierzać potrzeba. Z kwiatów pszczoły na wosk zbierają.
    
W lecznictwie ludowym kwiat malwy czarnej był ceniony jako środek pobudzający krwawienia w zaburzeniach miesiączkowania.

5.12. Mięta pieprzowa (Mentha piperita)

Mięta pieprzowa (Mentha piperita)

Potocznie nazywana: miętkiew, miętkiewa. Roślina wieloletnia z rodziny jasnotowate (Lamiaceae) dawniej wargowate (Labiatea).
    
Surowcem zielarskim są liście mięty, zawierające ponad 1,5% olejku, którego głównym składnikiem jest mentol, ponadto garbniki, gorycze, witamina C, prowitamina A. Stosowana jako lek poprawiający trawienie; działa rozkurczająco, żółciopędnie, żółciotwórczo, często stosowana w zaburzeniach układu krążenia, w zapaleniu nerek, kamicy dróg moczowych, nerek i pęcherza. Zewnętrznie używana do płukania jamy ustnej przy stanach zapalnych.
    
Ks. Krzysztof Kluk pisał: Roślina ta ma zapach mocny i smak gorzki. Skutki lekarskie miętkwi: nerwy wzmacnia, rozwalnia rozgrzewa, ból uśmierza. Zażywa się wewnętrznie i zewnętrznie, w wódce, oleyku, extrakcie, herbacie, kąpieli, i enemie: osobliwie na wiatry, i choroby macicy. Z kwiatu pszczoły na miód noszą. Zielem gospodynie garnki wyparzają, w których mleko chowają, a stąd mleko nie tak prędko kwaśnieje.

5.13. Pokrzywa wielka (Urtica Dioica)

Pokrzywa wielka (Urtica Dioica)

Synonimy: pokrzywa wielka, pokrzywa dwupienna, żgajka wielka, pokrzywa parząca, pokrzywa chyżawka, koprucha, koprycha, parzawica, żurycha, żyruna, żyżka. Bylina z rodziny pokrzywowatych (Urticaeceae).
    
Do celów leczniczych stosowane są liście i korzenie pokrzywy. Liście pokrzywy zawierają do 0,6% witaminy C, karoten (prowitaminę A) oraz witaminy B2 i K oraz białka, cukier, skrobię, substancje garbnikowe, kwasy organiczne, chlorofil, żywice oraz znaczne ilości soli mineralnych potasu, wapnia, żelaza, krzemu in. Korzenie zawierają garbniki i sole mineralne, zwłaszcza wapnia, zespół związków o charakterze lipidów i steroli, lecytynę, rozpuszczalną krzemionkę. Obecnie stosuje się pokrzywę przy krwawieniach z przewodu pokarmowego, przy hemoroidach. Działa przeciwbiegunkowo, przyjmowana jest jako środek profilaktyczny i leczniczy w przypadkach hypo- i awitaminozy, a także arteriosklerozy. Pokrzywą leczy się anemię, ma również właściwości obniżania poziomu cukru we krwi, stosowana pomocniczo przy cukrzycy. Zewnętrznie stosowana przy zapaleniach jamy ustnej i gardła, przy upławach oraz do okładów na czyraki. W kosmetyce odwary z liści zalecane są przeciw łupieżowi i wypadaniu włosów. Wyciągi z korzenia są podstawa do produkcji preparatów łagodzących dolegliwości chorób gruczołu krokowego.
    
W medycynie ludowej pokrzywa była używana jako środek moczopędny, wiatropędny, czyszczący krew. Stosowana była w schorzeniach wątroby i woreczka żółciowego, kamicy nerkowej i uremii, skąpych i nieregularnych menstruacjach, chorobach nerwowych, reumatyzmie, bronchicie, gruźlicy, czyraczności i liszajach. Zalecano przykładanie zmielonych liści na świeże rany. Sokiem pokrzywowym leczono zaś stare rany i wrzody. Do niedawna na wsiach zalecano biczowanie świeżą pokrzywą przy bólach reumatycznych.
   
 W Biblii Tysiąclecia znajdujemy taką wzmiankę o pokrzywie w Księdze Przysłów: Szedłem około roli próżniaka i koło winnicy głupca – a oto wszystko zarosło pokrzywą.
    
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał: W skutkach lekarskich, któż to wie, czyli dawniejsi lekarze nie przesadzali? Korzenia w wodzie gotowanego, i soku całey rośliny zażywali na wszystkie krwotoki. Tenże cukrem przyprawiony, zalecali na żółtaczkę, dychawicę, suchoty i kolki w boku. Młodym na wiosnę wypustkom jak sałata zażywanym przyznawali skutki krew czyszczące. Paraliżem naruszone członki, tak długo świeżą pokrzywą nacierać kazali, aż się jakie czucie pokazało, podobnym sposobem postępowali sobie u płci męskiey do sprawy małżeńskiey niesposobney. Herbatę z suchych liści mieli za skuteczną na reumatyzm, podagrę, bolenie gardła szkorbut, i w ospie. Niektórzy w occie gotowali i zewnętrznie przykładali na podagrę, i puchliny gruczołowate. Sok wyciśniony i przygotowany, ma być osobliwiej skuteczny na krwotoki u płci białey.
    
Oskar Kolberg tak pisał w wierzeniach o świecie roślinnym o pokrzywie: Święconymi wianeczkami tej rośliny okadzają domostwo i zabudowania podczas nawałnicy, burzy i grzmotów, aby w nie piorun nie uderzył.
    
Od najdawniejszych czasów przypisywano pokrzywie magiczne znaczenie. W przeddzień św. Jana zawieszano ją u wejścia do chat lub na bramach zabezpieczając się w ten sposób przed demonami. Przed nadejściem burzy palono pokrzywę wierząc, że jej dym rozpędzi chmury i ustrzeże od piorunów. Stare kalendarze radziły …aby się nie zmordować w tańcu i chodzeniu dalekim, włożyć w obuwie pod same podeszwy pokrzywowego liścia.

5.14. Róża dzika (Rosa Canina)

Róża dzika (Rosa Canina)

Potocznie nazywana: cierniowa róża, głóg polny, róża pospolita, polna róża, szypszyna, róża psia, róża głogowa, szepszyna, kostropest, niepszołka, babicha. Krzew z rodziny różowate (Rosaceae). Surowcem zielarskim jest owoc, który zawiera znaczne ilości witaminy C do 1,7%, karoteny, ksantofile, kwasy organiczne, pektyny, garbniki, cukry, niewielkie ilości witaminy B1, B2, K i P, sole mineralne i inne związki.
    
W medycynie owoc róży stosowany jest przy biegunce, nieżytach przewodu pokarmowego, chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy, chorobach zakaźnych, przeziębieniowych, w okresie rekonwalescencji, zalecany jest również kobietom ciężarnym i karmiącym matkom. Ponadto w bezsenności i w stanach pobudzenia nerwowego. Wywiera również działanie moczopędne i żółciopędne.
    
W rosyjskim lecznictwie ludowym kwiat róży jest zalecany w chorobach płucnych, przy zapaleniu górnych dróg oddechowych, a także w chorobach przewodu pokarmowego. Roztartym kwiatem posypywano trudno gojące się rany. W lecznictwie ludowym róża dzika była często stosowanym lekiem szczególnie przy kamicy nerkowej, czerwonce, krwawych wymiotach. Używano jej również jako środka hamującego zbyt obfite krwawienia miesięczne i krwawienia z dziąseł. Marmoladę z owoców i odwar z nasion zalecano w chorobach dróg moczowych.
    
Ks. Ksiądz Kluk pisał: Na tym gatunku nayczęściey naydować się zwykły owe wyrostki przez owad uczynione, którym dawniej pod imieniem Bedeguar lekarskie skutki przyznawano. Woda z tej róży pędzona, nad wszystkie inne nayprzyiemnieyszy ma zapach: olejek zaś jest jeden z nayosobliwszych orzeźwiających, i nerwy wzmacniających; ale go z funta wody różaney ledwie trzy grana mieć można. Owoc zbiera się i suszy do przypraw kuchennych.

5.15. Ruta (Ruta graveolens)

Ruta (Ruta graveolens)

Potocznie nazywana rutka. Jest to roślina wieloletnia, z rodziny rutowate (Rutaceae). Ziele ruty zawiera olejek, alkaloidy: graweolinę i graweolininę, furanokumarynę, flawonoidy, kwasy organiczne i witaminę C.
    
Obecnie w lecznictwie ziele ruty ma zastosowanie przede wszystkim jako środek rozkurczający mięśnie gładkie przewodu pokarmowego, dróg żółciowych i moczowych oraz naczyń krwionośnych, pobudza miesiączkowanie. Stosowana w bolesnym miesiączkowaniu, zaburzeniach krążenia, w leczeniu bielactwa i łuszczycy. Może powodować nadwrażliwość na promieniowanie słoneczne, większe dawki mogą powodować poronienia.
    
W lecznictwie ludowym zalecana była jako środek żółciopędny, pobudzający krwawienia miesiączkowe oraz jako afrodyzjak. Łączono z rutą liczne zwyczaje obrzędowe, np. wplatano ją w wianek panny młodej, który następnie przechowywano w małżeńskiej sypialni, co miało gwarantować szczęście i spokojne małżeństwo.
   
Wzmiankę o rucie znajdujemy w Ewangelii św. Łukasza (Łk 11, 42): Lecz biada wam faryzeusze, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty.
    
Szymon Syreniusz (1613) o rucie pisał: Sadzona albo szczepiona lepsza jest do lekarstwa i zdrowsza do używania, niźli siana. Do jedzenia też przyjemniejsza, która po figowym drzewie rośnie. Pouczał równocześnie, za pisarzami rzymskimi, iż roślina nie lubi dotyku stali, „bo zniszczeje prędko”. Krzewinkę tę należało podcinać jedynie srebrnym nożem ogrodniczym.
    
Żydowski historyk, Józef Flawiusz, przekazał wiadomość, jakoby w obejściu pałacowym króla Heroda rosła ruta wyższa niż figowe drzewka, choć wiadomo, że osiąga ona wzrost 60–100 cm. U progu nowej ery zioło to uważano za bardzo skuteczny surowiec leczniczy, stosowany w wielu schorzeniach. Rutę ogrodową oraz przetwory z niej ( odwary, napary, plastry, konfekty, sok ruciany itp.) zażywano wg Pliniusza i Diskoridesa na poprawienie wzroku, choroby oczu, bóle żołądka, przeciw ukąszeniom jadowitych gadów, morowej zarazie czyli dżumie, nowotworom przewodu pokarmowego, szkorbutowi, padaczce i innym niedomaganiom.
    
Ks. Krzysztof Kluk o rucie pisał: Roślina ta mająca ostry i mocny zapach, nie daje o sobie wątpić, aby w lekarstwach nie była skuteczna. Surowa, zażyta jak herbata, extrakt, ocet, woda palona, olejek, mają skutki poty wzbudzające, żołądek wzmacniające. Zażywa się czasem na bóle macicy, robaki. Wieśniacy rutę poczytują za powszechne lekarstwo przeciwko truciźnie; Niemcy surowej zażywają na chlebie z masłem, osobliwie z rana, i tym się mają zabezpieczonych przeciwko uszkodzeniom zepsowanego powietrza.
    
W tradycji ludowej z rośliny tej razem z barwinkiem wito wianki ślubne dla dziewcząt, oraz przypinano do czapek weselników; w pieśniach ruta jest wspominana jako godło dziewictwa. Zmarłych młodo chłopców i dziewczęta strojono w trumnach wiankami z ruty i barwinku. Gdy brała ślub wdowa, lub dziewczyna, która miała już dziecko, wianek ruciany przypinała na ramię, a nie wkładała na głowę. Dziewczęta nigdy same nie siały ani nie sadziły ruty i barwinku w ogródku gdyż nie wyszłyby nigdy za mąż. O starych pannach mówiło się: że rutkę sieją, co znaczyło że za mąż nie poszły.

5. 16. Szafran prawdziwy (Crocus sativus)

Szafran prawdziwy (Crocus sativus)

Potocznie nazywany krokusem. Bylina z rodziny kosaćcowatych (Iridaceae). W lecznictwie stosowane było znamię słupka, które zawiera olejek, głównie safranol, żółty barwnik klacynę, karotenoidy, witaminy B1, B2, cukry i pektyny. Wyciągi z szafranu obniżają ciśnienie krwi oraz poziom cholesterolu we krwi jak również działają przeciwskurczowo. W medycynie ludowej stosowano szafran jako środek uspokajający, przeciwskurczowy w bolesnym miesiączkowaniu.
   
Ks. Krzysztof Kluk tak pisał o szafranie: Prawdziwy i dobry szafran powinien być purpurowy, lśniący (…) Ma swój własny przenikający zapach, smak gorzkawo–korzenny, i farbuje wodę żółto. Zażywa się do potraw, ciast, i niektórych lekarstw. Ma skutki rozgrzewające, rozwalniające, bóle uśnieżające, i sen sprawujące; i w takich potrzebach daje się różnym sposobem wewnętrznie i zewnętrznie. Bardzo zdrowy jest piersiom, posila głowę i serce, czyści macicę, uspokaja bicie serca, czyni wesołym; ale go zbytnie zażywać nie trzeba; duchy bowiem żywotne czyni leniwe, i zawrot głowy sprawnie.

Zakończenie.
    
W ostatnich latach obserwuje się powrót do starych, naturalnych metod leczenia ziołami. Zainteresowanie to dotyczy nie tylko środków leczniczych lecz również sposobu odżywiania się, przede wszystkim większe spożycie warzyw i owoców oraz różnych roślin przyprawowych. Słynny farmakognosta profesor Jan Muszyński mówił, że …ten, kto nie używa na co dzień wielu ziół i przypraw, musi potem chodzić do apteki po leki
   
Ziołolecznictwo i homeopatia, bazujące na utrwalonych od wieków sposobach przeciwdziałania objawom chorobowym, stały się elementem medycyny konwencjonalnej. Do łask zaczynają powoli powracać specyfiki naturalne, jako wspomagające leczenie środkami chemicznymi, a często nawet je zastępując. Obecnie coraz częściej powraca się do dawnych, sprawdzonych sposobów leczenia ziołami oraz możliwości wykorzystania ich w kosmetyce. Przypomina się dawne przepisy na leki, kosmetyki i potrawy ziołowe, a także legendy z nimi związane.
    
Ludowe ziołolecznictwo znowu stało się punktem zainteresowania wielu lekarzy, naturalistów i samych pacjentów, a więc powrót do źródeł. Lecz niestety publiczna wiedza o ziołach nie rozwinęła się przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Również nauka niewiele wniosła do doświadczeń naszych pradziadów. Badamy coraz odważniej kosmos, a nie potrafimy jeszcze zupełnie przekonywująco i dokładnie odpowiedzieć na pytanie: Czemu zioła leczą? Nie rozwiązana pozostaje bowiem ciągle kwestia udziału szeregu roślinnych substancji biologicznie aktywnych w biochemizmie komórek ludzkich.
    
Obecnie trudno jednoznacznie określić, które z praktyk ziołoleczniczych naszego ludu opierały się na racjonaliźmie, a które były tylko objawami zabobonów. Nie można zaprzeczać wartości zabiegów quasi – magicznych. Współczesnej medycynie znany jest termin placebo, dotyczących środków leko–naśladowczych, choć w gruncie rzeczy stanowiących substancje leczniczo obojętne (np. woda, glukoza). Stosuje się je jako elementy psychoterapii, oparte na nieszkodliwym przecież kłamstwie. Rozliczne czarodziejstwa należy zaliczyć właśnie do grupy takich środków placebo, choć wywodzących się z nieufności do lecznictwa uniwersyteckiego i błędnego rozumienia źródeł choroby.
    
Aby ratować życie i zdrowie ludzkie, większość osób jest skłonna stosować dziwne czy zabobonne, nie zawsze do końca zrozumiałe zalecenia i praktyki mające miejsce w całej sferze działań związanych z ratowaniem zdrowia i życia, które mogłyby wzmocnić działanie określonych zabiegów leczniczych. W całym procesie leczenia najważniejsze jest nastawienie pacjent, mówi się, że wiara czyni cuda, a ubieganie się do niegroźnych zabiegów quasi–magicznych może powodować szybszy powrót do zdrowia. Należy jednak zachować proporcje: każda z gałęzi medycyny jest potrzebna. Wielu podstawowych leków chemicznych żadną kuracją roślinną zastąpić się nie da. Ale też zioła mogą uzupełnić względnie wzmocnić ich działanie uzdrawiające. Czasem zaś ratują w sytuacji, zdawałoby się, bez szans.
    
Poza tym zioła, poza właściwymi sobie zaletami leczniczymi, przywołują nas do porządku, wprowadzając w nasze życie pewien naturalny rytm, a nawet przywracają cywilizacji Naturę, przez szacunek do wszystkich roślin, które nas otaczają. Przez poznanie zastosowań leczniczych roślin i uświadomienie sobie dobrodziejstwa jakie możemy od nich otrzymać, inaczej możemy spojrzeć nawet na najbardziej uciążliwe chwasty, które spotykamy we własnych ogrodach czy na polach.
    
W pracy tej chciałabym uchwycić choć pewną część z zasobów dziedzictwa przyrodniczo–kulturowego regionu Podlasia, które odchodzi w zapomnienie. Społeczność wiejska często przejmuje wzorce pochodzące z zewnątrz, głównie wzorce pochodzące z kultury miast, zapominając o własnej jakże ciekawej i ubarwionej kulturze, w której życie ludzi jest połączone z przyrodą i zjawiskami w niej zachodzącymi. Ludzie, którzy od dzieciństwa mieli stały kontakt z przyroda, która zaspakajała ich potrzeby biologiczne, poznawcze, estetyczne, życiowe, twórcze, zdrowotne są bardziej wrażliwi na wszystko co dotyczy zagadnienia jej ochrony. Potrafią współżyć z przyrodą, umiejętnie z niej korzystają, aby zachować ją również dla następnych pokoleń. O takich osobach możemy powiedzieć, iż posiadają kulturę ekologiczną.
    
Bezcennym bogactwem każdego regionu jest dorobek kulturowy, na który składają się obrzędy, zwyczaje, tańce, pieśni, który wyróżnia daną społeczność od innych. Zapominając o własnych dobrach leżących w tradycji, zanika tożsamość lokalna danej społeczności. Starsze osoby zamieszkujące wsie jeszcze kultywują tradycje, którą zaszczepili ich rodzice. Lecz wśród młodzieży nie widać już zainteresowania w tym kierunku. W masmediach nie ma mody na tradycje, tutaj dominują pieniądze i ten kto je ma może lansować określone mody, kształtować światopogląd, wśród ludzi nowoczesnych. A przecież czasami należy oderwać się od stale pędzącej gdzieś cywilizacji i zadać sobie choć trochę trudu, aby przypomnieć sobie stare zwyczaje, legendy, obrzędy doroczne i rodzinne, które nasi przodkowie próbowali nam zaszczepić. Czasami warto również odwiedzić różne zakątki naszego kraju w celu odnalezienia różnych ciekawych miejsc. Tereny Podlasia są bardzo ciekawe pod względem geograficznym, etnograficznym i kulturowym, dlatego poznając ten region nie można zapominać o dorobku kulturowym.

                                                           

Barbara Górska
Ciechanowiecki Rocznik Muzealny
tom I

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Biuletyn Informacji Publicznej

Cyfrowy Urząd

System Informacji Przestrzennej

Informacja Turystyczna

Rodzina 500+

Mapa interaktywna
COKiS
Galeria

Wydarzenia kulturalne

Pytania do Burmistrza
eKartka 
wszystkie »»     

Pogoda Euro Horoskop
ciechanowiec.plciechanowiec.pl